Eryk Pomorski Superstar

Darłowo postawiło na „ostatniego wikinga Bałtyku" i inwestuje w jego legendę.

Publikacja: 18.08.2017 00:01

Nagrobek Eryka I Pomorskiego i figura przedstawiająca jego postać.

Nagrobek Eryka I Pomorskiego i figura przedstawiająca jego postać.

Foto: materiały prasowe

Podczas wielkiego pożaru kościoła Mariackiego w Darłowie w 1724 r. zapadło się sklepienie nad kryptą grobową, a gruzy rozbiły trumnę księcia Eryka I Pomorskiego. Znaleziono w niej oprócz kości mężczyzny liczącego ponad 190 cm wzrostu – na swe czasy prawdziwego olbrzyma – także medalion z wizerunkiem złotego gołębia, a właściwie Gołębicy, symbolizującej Ducha Świętego. Od czasu swej pielgrzymki do Ziemi Świętej w latach 1423–1425 książę Eryk nie rozstawał się aż do śmierci z przywiezioną z tej wyprawy magiczną pamiątką. Wierzył, że jak talizman chroni go od nieszczęść i zapewnia powodzenie, zwłaszcza w wojennych terminach. Złotego gołębia wysłano do Berlina ówczesnemu władcy Pomorza, królowi Prus Fryderykowi Wilhelmowi I – i odtąd wszelki ślad po nim zaginął.

Talizman dla miasta

Przed kilku laty szczecińscy artyści na zlecenie jednego z darłowskich przedsiębiorców odlali, z brązu wprawdzie, a nie ze złota, nową podobiznę gołębia, wykonaną według średniowiecznych wzorów. Jak chcą wierzyć władze i mieszkańcy Darłowa odtworzony medalion – przekazany przez fundatora do muzeum w zamku książąt pomorskich – przyniesie szczęście miastu, wspierając jego rozwój gospodarczy i przyczyniając się do wzrostu turystyki. Legenda księcia Eryka ze słowiańskiego rodu Gryfitów, jednego z najpotężniejszych monarchów skandynawskich – króla Danii, Szwecji i Norwegii, władcy Islandii, Grenlandii, Wysp Owczych i znacznej części dzisiejszej Finlandii – może i ma stać się produktem turystycznym o międzynarodowej renomie.

Ważnym krokiem w realizacji tych planów będzie projekt „Darłowo w czasach króla Eryka". Dzięki umowie podpisanej przez ratusz z urzędem marszałkowskim w maju br. miasto otrzyma z zachodniopomorskiego RPO prawie 800 tys. zł na rekonstrukcję historycznego otoczenia Zamku Książąt Pomorskich, w którym najwybitniejszy mieszkaniec Darłowa urodził się i zmarł po długim, pełnym awanturniczych przygód i niezwykłych zdarzeń życiu. Zamek nie doznał nigdy poważnych zniszczeń wojennych – w latach 1972–1988 został poddany gruntownemu remontowi – wrósł stopniowo w nową zabudowę i sieć uliczną miasta, zatracając w znacznej mierze swój charakter urbanistycznej dominanty. Plany przewidują m.in. odtworzenie fosy zamkowej, czyli „kanału młyńskiego", renowację zachowanych części miejskiego muru obronnego, budowę drewnianego mostu, jako kładki dla zwiedzających oraz urządzenie przestrzeni dla rekonstrukcji historycznych i ćwiczeń rycerskich. Ponadto w gotyckiej sali przyjęć oraz na dziedzińcu, tarasie widokowym i wieży powstanie nowa poświęcona księciu Erykowi ekspozycja multimedialna. Prace, których łączny koszt wyniesie 1,4 mln zł, zakończą się jesienią przyszłego roku.

Warownia nad Bałtykiem

Budowę gotyckiego zamku Gryfitów w Darłowie – jedynego w kraju wznoszącego się niemal nad samym morzem – rozpoczął w 1352 r. książę Bogusław V, znany w Polsce jako zięć Kazimierza Wielkiego. W ciągu 20 lat na sztucznej wyspie utworzonej przez rzekę Wieprzę i kanał młyński powstała na planie zbliżonym do kwadratu o wymiarach 34 x 32 m warownia z dwoma wieżami, otoczona ceglanym murem o wysokości 14 m, która miała osłaniać miasto i port przed napaścią od strony lądu.

Jakkolwiek nigdy nie była główną siedzibą książąt pomorskich, rezydowało w niej wielu znakomitych przedstawicieli rodu, m.in. Bogusław X Wielki, poprzez małżeństwo z córką Kazimierza Jagiellończyka Anną, szwagier trzech kolejnych polskich królów – Olbrachta, Aleksandra i Zygmunta Starego – który zjednoczył pomorskie ziemie Gryfitów i ocalił ich samodzielność. Choć dobrze zapisał się w ludzkiej pamięci i kronikach, nigdy nie dorównał sławą swemu królewskiemu kuzynowi.

Król, książę i korsarz

Urodzony w 1382 r. Eryk, syn Warcisława VII, po matce potomek wygasłej duńskiej dynastii królewskiej Estridsenów, w wieku siedmiu lat został adoptowany przez swą cioteczną babkę, potężną królową Danii, Małgorzatę I. W 1397 r. po zawiązaniu unii kalmarskiej koronowano go na władcę wspólnoty trzech królestw – duńskiego, szwedzkiego i norweskiego. Jego samodzielne od 1412 r. 30-letnie panowanie upłynęło pod znakiem zakończonych niepowodzeniem wojen z hrabiami holsztyńskimi o Szlezwik oraz walki z Hanzą. Gwałtowny, szorstki, wojowniczy, rządzący twardą ręką władca nie zyskał popularności wśród skandynawskich poddanych, zwłaszcza że otaczał się Pomorzanami, a spośród swych królestw dbał jedynie o Danię, przyczyniając się m.in. do rozbudowy Kopenhagi. Po utracie tronów skandynawskich zdetronizowany w 1439 r. w Danii i Szwecji oraz w 1442 r. w Norwegii, osiadł w Visby na Gotlandii i oddał się swej największej chyba pasji – korsarstwu. Jako „ostatni wiking Bałtyku" osobiście dowodził kaperskimi statkami i stał się postrachem floty hanzeatyckiej.

W 1449 r. opuścił ostatecznie Szwecję, by objąć rządy w księstwach słupskim i stargardzkim. Siedem jego statków ze skarbami wywiezionymi ze Skandynawii i korsarskimi łupami przybiło do brzegu Wieprzy w Darłówku, w miejscu, gdzie dziś wznosi się zabytkowy hotel Apollo. Na stare lata „cesarz Północy" złagodniał nieco, rozbudował starą siedzibę Gryfitów, troszczył się o rozwój Darłowa, rozsądzał spory między pomorskimi miastami a miejscowymi biskupami. Zmarł w rodzinnym zamku wiosną 1459 r.

Jak się przyjęło, legendarne swe skarby – w tym podobno szczerozłotą figurę Chrystusa naturalnej wielkości – przekazał przed śmiercią swoim następcom na książęcym tronie, Erykowi II i księżnej Zofii. Nikt ich jednak w rzeczywistości nie widział. Jedna legend – rozpalająca wyobraźnię dzisiejszych poszukiwaczy skarbów i nurków – głosi, że zakopane na rozkaz Eryka I spoczywają pod dnem Wieprzy.

Podczas wielkiego pożaru kościoła Mariackiego w Darłowie w 1724 r. zapadło się sklepienie nad kryptą grobową, a gruzy rozbiły trumnę księcia Eryka I Pomorskiego. Znaleziono w niej oprócz kości mężczyzny liczącego ponad 190 cm wzrostu – na swe czasy prawdziwego olbrzyma – także medalion z wizerunkiem złotego gołębia, a właściwie Gołębicy, symbolizującej Ducha Świętego. Od czasu swej pielgrzymki do Ziemi Świętej w latach 1423–1425 książę Eryk nie rozstawał się aż do śmierci z przywiezioną z tej wyprawy magiczną pamiątką. Wierzył, że jak talizman chroni go od nieszczęść i zapewnia powodzenie, zwłaszcza w wojennych terminach. Złotego gołębia wysłano do Berlina ówczesnemu władcy Pomorza, królowi Prus Fryderykowi Wilhelmowi I – i odtąd wszelki ślad po nim zaginął.

Pozostało 86% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Regiony
Odważne decyzje w trudnych czasach
Materiał Promocyjny
Mity i fakty - Czy to prawda, że elektryczne auta palą się częściej niż spalinowe?
Materiał partnera
Kraków – stolica kultury i nowoczesna metropolia
Regiony
Gdynia Sailing Days już po raz 25.
Materiał partnera
Ciechanów idealny na city break
Materiał partnera
Nowa trakcja turystyczna Pomorza Zachodniego