Miasto dobre do pracy

W Łodzi mamy utalentowanych ludzi, którzy nie boją się rynków globalnych – mówi Robert Fintak, szef startupu Terra Hexen.

Publikacja: 03.10.2017 20:00

Rz: Od fundacji Strefa Ojca do szkoleń bezpieczeństwa osobistego – dość szeroki ma pan zakres zainteresowań...

Robert Fintak: Rzeczywiście w Grupie Terra Hexen prowadzimy szkolenia, jak zachować się w przypadku ataku terrorystycznego, szkolenia paramedyczne czy dla operatorów dronów, a także audyty bezpieczeństwa dronowego. Zarządzam też agencją tłumaczeń ILS oraz jestem zaangażowany jako doradca w firmie szkoleniowej Hutchinson Institute. Natomiast Strefa Ojca to aktywność spod znaku społecznej odpowiedzialności biznesu. W 2012 r. postanowiliśmy w wolnych chwilach zająć się promocją aktywnych postaw ojcowskich, tak, by zestresowani i zmęczeni pracą mężczyźni po wyjściu z pracy nie zapominali, że są ojcami i że rodzina też jest ważna. Chodziło o budowanie dobrych relacji i zaktywizowanie także w tej drugiej roli. Organizowaliśmy dzieciom spotkania w miejscach ich pracy, w szpitalu, straży pożarnej czy policji, radiu, piekarni, warsztacie samochodowym, pogotowiu, na lotnisku i wielu innych. Przeprowadziliśmy też wspólne warsztaty kulinarne, garncarskie, regularnie prowadzimy warsztaty z bezpieczeństwa rodziny etc. Chodzi głównie o to, żeby twardych i trudnych relacji biznesowych czy międzyludzkich, nie przenosić do domu rodzinnego, a wzmacniać więzi ojców z dziećmi. Uważam, że odnoszący sukces przedsiębiorca powinien się nim dzielić i traktuję te przedsięwzięcia jako nasz społeczny wkład w budowę zdrowych relacji w rodzinnych stronach, Łodzi i okolicach.

Wracając do Terra Hexen, prowadzi pan też dystrybucję systemów antydronowych. Jak zestrzelić drona?

Rozwiązań jest kilka, np. Holendrzy szkolą ptaki drapieżne. Można wystrzeliwać specjalne pociski z linką czy siatką przechwytujące BSP, czyli bezzałogowy statek powietrzny, nawet ze spadochronem, który pozwala przejąć drona. Amerykanie potrafią zestrzelić bezzałogowy aparat wiązką laserową. My mamy w ofercie doskonałe niemieckie rozwiązanie, ale pracujemy nad polskim pomysłem – uderzeniem odpowiedniej fali zneutralizować narzędzie przeciwnika. Następuje wtedy zagłuszenie wszelkich sygnałów, za pomocą których dron się porusza. Nad takimi systemami pracuje się w kilku krajach, choć są one nadal niskiej jakości i bywają zawodne. Najważniejsze jest jednak wykrycie drona intruza. W naszej ofercie jest jedno z najlepszych rozwiązań na świecie, czyli SafeSky, opracowane przez zespół genialnych polskich inżynierów, którego szefem jest doktor inżynier Radosław Piesiewicz z firmy Advanced Protection Systems. System oparty jest na sercu, jakim jest radar wykrywający małe plastikowe drony z 2,5 km, oraz na trzech dodatkowych sensorach w postaci kamer, specjalnych mikrofonów i detektora RF. Cały system może tworzyć swoistą tarczę antydronową dla określonego terenu.

Jest na to popyt?

Podczas targów w Kielcach na ostatnim Międzynarodowym Salonie Przemysłu Obronnego w kuluarach osoby wtajemniczone mówiły nam, że marcowy wybuch magazynów w obwodzie charkowskim, kiedy zniszczona została amunicja warta 1 mld dol., spowodowany był z dużym prawdopodobieństwem atakiem małego drona. Podobnie mówi się o ostatnim wybuchu niedaleko Winnicy czy pożarze w elektrowni atomowej Flamaville. Samo zagrożenie jest zupełnie nowe, rynek dronów wywodzi się ze sfery militarnej, potem ta technologia została przeniesiona na rynek komercyjny. Drony można wykorzystywać w rolnictwie np. do zapylania pół, poszukiwań zaginionych, tworzenia ortomap, inspekcji wałów przeciwpowodziowych, dostarczania paczek przez pocztę, czy wreszcie w ramach powietrznych taksówek, ostatnio pracuje się nad takim rozwiązaniem w Dubaju. Jak znam Emiraty, to zostanie niechybnie wprowadzone. Nanodrony mogą pomagać w medycynie w leczeniu komórek. Jest natomiast druga strona medalu, wykorzystywanie technologii przez ludzi złej woli i potrzeba przeciwdziałania temu.

Jakie to zagrożenia?

Od wspomnianych militarnych widocznych już na Ukrainie, w Syrii czy Iraku do szpiegostwa gospodarczego czy prywatnego. Znam przykład podsłuchiwania negocjacji biznesowych z drona, który zawisł na poziomie 23 piętra wieżowca. Paparazzi mogą śledzić celebrytów, biznesmenów, polityków i wysyłać zrobione im zdjęcia w czasie rzeczywistym do redakcji. Mamy zlecenia od dużego inwestora na monitoring posiadłości prywatnej, obawiał się, że ktoś śledzi jego rodzinę. Chronimy zakład produkcyjny czy hotel. Dostarczamy system do jednego z zakładów penitencjarnych, konkretnie w Poznaniu, bowiem okazało się, że więźniowie posiadają zakazane przedmioty dostarczane drogą powietrzną. Współpracujemy z PGE w Bełchatowie i z lotniskami. W Łodzi już w październiku na Europejskim Forum Gospodarczym, wzorem Davos, będziemy monitorowali przestrzeń powietrzną. Czyli mamy konkretną sprzedaż operacyjną. Przez drona rozumiemy bezzałogowy statek powietrzny zdolny do pozyskiwania, gromadzenia, przetwarzania informacji. Oczywiście na razie nie są to powszechne zagrożenia, ale niestety będą, i tu pojawia się szansa rynkowa.

Zdaje się, że wymaga to specjalnych regulacji, a rynek będzie oparty w dużej mierze na sektorze publicznym.

Na początku na pewno. Użycie takiego systemu niesie bowiem dodatkowe zagrożenie, zagłuszając falą radiową, można oślepić też inne systemy nawigacji czy komputer pokładowy w samochodzie, ewentualnie układ elektroniczny rozrusznika u chorego na serce, zagłuszyć sieci telefoniczne, zatem takie działania mogą być zarezerwowane jedynie dla rygorystycznie certyfikowanych firm. Na razie jednak regulacje są nie do końca jednoznaczne. Ale muszą pilnie powstać, podobnie jak w sferze cyberbezpieczeństwa. Na razie możemy głównie monitorować zagrożenia i pracować w sferze koncepcyjnej.

Państwo wam pomaga?

Projekt inżyniera Piesiewicza współfinansowany był ze środków Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, to rozwiązanie nie ustępujące brytyjskim, francuskim czy izraelskim, w dodatku jest dużo tańsze i polskie. Truizmem jest powtarzać, że to kwestia ważna dla bezpieczeństwa narodowego, bo dysponując takim polskim systemem nie będziemy zależni od zagranicznych kodów, serwisu czy dostaw. Myślę, że świadomość wśród polityków i urzędników jest, tak wynika z moich rozmów.

Terra Hexen to startup. Łódź to dobre miejsca dla działalności innowacyjnej?

My akcelerujemy się w ramach programu Startup Spark w Łódzkiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej, mamy wsparcie na prace badawcze i projektowe. Wszystko w przyjaznej przedsiębiorcom uproszczonej procedurze, której kilka lat brakowało. W ostatnich latach widać dużo zmian w lokalnej polityce gospodarczej, miejskiej czy wojewódzkiej, samorządy wspierają wydarzenia związane z nowymi technologiami. Mam nadzieję, że to przyniesie bardziej miarodajne efekty. Pochodzę z Łodzi i nigdzie nie zamierzam przenosić biznesu, a miałem takie propozycje. Wśród firm startupowych jest dużo ciekawych przedsięwzięć. Słabością Łodzi jest natomiast zaplecze finansowe inwestorów, centrum jest w Warszawie, także fundusze, nie mamy również wielu aniołów biznesu. Z moich obserwacji społeczności startupowych wynika, że jest w Łodzi mnóstwo niesamowicie utalentowanych, głodnych sukcesu ludzi, którzy nie boją się rynków globalnych. Mamy wielu absolwentów prestiżowych zachodnich uczelni, którzy tu wrócili, by założyć biznes.

Przedsiębiorcy i zarządzający z Łodzi mówią, że to miasto wyluzowane, z dobrym klimatem do pracy.

To prawda. Tutaj żyje się wolniej, na sposób offowy, i wbrew pozorom nie oznacza to mniejszej wydajności pracy. Jesteśmy bardziej wypoczęci od warszawiaków. Luźniejszy styl dobrze wpływa na lojalność pracowników, daje perspektywy rozwoju, rodzi samoistne zaangażowanie. Do tego zarobki w takich sektorach, jak IT czy sektor nowoczesnych usług wcale nie są dużo niższe niż np. w Warszawie, a ceny nieruchomości już tak, więc w Łodzi można kupić mieszkanie, zarabiając powiedzmy 20 proc. mniej, za cenę niższą o 30 proc. To przewaga w jakości życia. Mamy dobre połączenia autostradowe ze światem, jeszcze niewykorzystany potencjał lotniska, świetne połączenia kolejowe. Miasto może być zatem pierwszym wyborem, jeżeli chodzi o miejsce pracy. Przyciąga. Oczywiście Łodzi dotyka ten sam trend, co całej Polski, czyli rynek pracownika. Mamy mnóstwo pomysłów i pewne rynki, ale brakuje nam ludzi do ich realizacji.

Materiał partnera
Ciechanów idealny na city break
Materiał Promocyjny
Naszą siłą jest różnorodność
Materiał partnera
Nowa trakcja turystyczna Pomorza Zachodniego
Materiał partnera
Dolny Śląsk mocno stawia na turystykę
Regiony
Samorządy na celowniku hakerów
Akcje Specjalne
Dekarbonizacja gospodarki bez wodoru będzie bardzo trudna
Materiał partnera
Niezależność Energetyczna Miast i Gmin 2024 - Energia Miasta Szczecin
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży