Świeża śmietana z odrobiną alkoholu

Ostatnie ćwierć wieku to nieustanne inwestycje. By sprostać rynkowi i wymogom UE, przebudowaliśmy 80 proc. zakładu – mówi Wilhelm Beker, prezes 110-letniej Spółdzielni Mleczarskiej z Oleśna.

Publikacja: 27.11.2017 21:00

Świeża śmietana z odrobiną alkoholu

Foto: materiały prasowe

Rz: Opolszczyzna nie jest krainą mlekiem płynącą. W porównaniu z Podlasiem czy Warmią i Mazurami mleczarni za zachodzie Polski jest jak na lekarstwo. Łatwiej się państwu działa w takim otoczeniu?

Wilhelm Beker: Polska to mały obszar do handlu nabiałem, więc towar z wielkich mleczarni ze wschodu jest i u nas. My jesteśmy zakładem małym – przerabiamy 1,5 mln litrów mleka miesięcznie, podczas kiedy są mleczarnie, które przerabiają 3 mln l, ale dziennie. Zatrudniamy 50 osób, mamy 100 dostawców.

Dlatego robimy to, czego nie robią inni – znaleźliśmy swoją niszę rynkową i ona się bardzo dobrze sprawdza. Produkujemy tylko świeży nabiał – mleko, masło, twarogi, śmietankę i śmietanę, kefiry bez żadnych dodatków i utrwalania. To są produkty krótkoterminowe. Dbamy, by znalazły się w handlu o czasie i właściwie zostały wyeksponowane jako te, które są świeże i dlatego muszą być szybko użyte. Dlatego mamy własną dystrybucję i dowóz.

Produkujemy tylko pod zamówienia, nic na magazyn, bo jak powiedziałem, są to produkty o krótkich terminach przydatności. Przyznam, że popyt na nasz nabiał jest bardzo duży.

Skąd w ogóle wzięła się mleczarnia w Oleśnie i jak sobie radziła przez ostatnie 110 lat – w tym roku tyle właśnie „stuknęło" zakładowi.

W 1907 r., kiedy powstała mleczarnia, Oleśno dynamicznie się rozwijało i miejscowi właściciele ziemscy inwestowali w nowe zakłady. Mleczarnię założył właściciel ziemski ze Starego Oleśna, baron Mortimer Lieres und Wilkenau, właściciel ziemski z Bąkowa hrabia Henryk Bethusy-Huc i dzierżawca dóbr królewskich Alexander Pöhn z Karmonek Nowych. Co ciekawe, po 1945 r. nastąpiły dziesięciolecia produkowania wszystkiego. Teraz wróciliśmy do korzeni. Od początku istnienia bowiem, aż do drugiej wojny światowej, oleska mleczarnia zaopatrywała mieszkańców w świeże mleko, kremówkę, maślankę, biały ser i masło, które sprzedawano w należących do firmy sklepach. Dziś też mamy sklep firmowy i cieszy się on dużym powodzeniem.

Zmiany po roku 1990 musiały być dla zakładu trudne. Jak firma weszła w gospodarkę rynkową. Co sprawiało najwięcej kłopotów?

Ostatnie ćwierć wieku to nieustanne inwestycje. By sprostać rynkowi i unijnym wymogom, przebudowaliśmy 80 proc. zakładu. Właściwie z historycznej mleczarni pozostały jedynie mury. Ciągle w coś inwestujemy. W tym roku rozpoczęła pracę nowa kotłownia gazowa. Kosztowała 800 tys. zł.

Gdzie firma sprzedaje swoje produkty?

W Polsce jest to Opolszczyzna, Dolny i Górny Śląsk.

Bliskość Niemiec – ogromnego rynku – to atut czy minus?

Zdecydowanie atut. Każda nadwyżka, która się u nas pojawia, jest eksportowana na rynek niemiecki. Zarówno polski, jak i niemiecki klient bierze wszystko, co wyprodukujemy, a chce dużo więcej.

Jak układa się współpraca z rolnikami? Co się przez ostatnie 20 lat w niej zmieniło?

Wszyscy nasi dostawcy są członkami spółdzielni. To hodowcy krów mlecznych z dziada pradziada i wielu współpracuje z nami od pokoleń. Po 1990 r. przeszliśmy wspólnie trudną drogę zmiany standardów i przestawienia gospodarstw na nowoczesną, odpowiadającą wyśrubowanym normom, hodowlę. Z 800 dostawców zostało nam 100, ale produkują oni tyle samo mleko co poprzednia osiem razy liczniejsza grupa. Do tego 99,99 proc. naszego mleka jest w klasie ekstra.

Gdyby spółdzielnia dostała w podarunku 1 mln zł, na co by pan je wydał?

Na linię do produkcji sera mozzarella. Rozmawiamy już o tym z Włochami, robiliśmy już próbną produkcję.

A dlaczego właśnie mozzarella?

Chodzi o jak największe zagospodarowanie mleka, które skupujemy. A mozzarella jest serem produkowanym wyłącznie z mleka krowiego (lub bawolego, o które u nas trudno).

Mleczarnia produkuje też masło. Dlaczego w tym roku jego cena tak gwałtownie podskoczyła?

Pracuję tutaj 37 lat i pamiętam, że jakieś 30 lat temu masło też było drogie. Potem zaczęła się walka z masłem jako niezdrowym produktem, a teraz mamy do niego powrót. Margaryna wraca do kuchni i nie tylko w Europie, ale też np. w Chinach masło cieszy się coraz większym wzięciem. W tym roku znacznie zwiększył się popyt, pomimo wysokich cen. My sprzedajemy o 10–15 proc. więcej masła niż rok temu.

A rosnące obciążenia na rzecz budżetu państwa nie mają tutaj wpływu na cenę masła?

Oczywiście, że mają. My, producenci, z drogiego masła nie mamy większej korzyści niż ze sprzedawanego tańszego w minionym roku.

Najnowszy produkt mleczarni w Oleśnie już jest krajowym hitem. Przełamuje stereotypowe myślenie, że mleczarnia to tylko nabiał, a także potwierdza, że Polak alkohol zrobi ze wszystkiego... Chodzi mi o śmietankówkę – 17-procentowy likier na bazie śmietany. Receptura jest tajemnicą, a o pozwolenie na produkcję firma starała się ponad dziesięć lat?

Dokładnie od 2005 r. i po 12 latach się udało. Receptura jest ściśle strzeżona i rzeczywiście stara. Jej powstanie wiąże się z faktem, że przez lata obok mleczarni istniała gorzelnia i jak głosi wieść gminna, pracownicy obu zakładów musieli połączyć siły, by wymyślić śmietankówkę. Produkujemy jej 10 tys. litrów miesięcznie, a zainteresowanie jest dużo większe. Przyznam, że się tego nie spodziewaliśmy.

Proszę spojrzeć w przyszłość. Jak pan widzi polskie mleczarstwo za ćwierć wieku?

Będzie jeszcze nowocześniejsze, a do tego bardzo tradycyjne, tyle że w nowych opakowaniach. Wrócimy do korzeni – zdrowych twarogów, mleka, kefiru, masła bez żadnych sztucznych dodatków i przedłużonej trwałości. Polskie mleczarstwo dobrze się w tym odnajdzie.

Rz: Opolszczyzna nie jest krainą mlekiem płynącą. W porównaniu z Podlasiem czy Warmią i Mazurami mleczarni za zachodzie Polski jest jak na lekarstwo. Łatwiej się państwu działa w takim otoczeniu?

Wilhelm Beker: Polska to mały obszar do handlu nabiałem, więc towar z wielkich mleczarni ze wschodu jest i u nas. My jesteśmy zakładem małym – przerabiamy 1,5 mln litrów mleka miesięcznie, podczas kiedy są mleczarnie, które przerabiają 3 mln l, ale dziennie. Zatrudniamy 50 osób, mamy 100 dostawców.

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Materiał partnera
Ciechanów idealny na city break
Materiał partnera
Nowa trakcja turystyczna Pomorza Zachodniego
Materiał partnera
Dolny Śląsk mocno stawia na turystykę
Regiony
Samorządy na celowniku hakerów
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie
Materiał partnera
Niezależność Energetyczna Miast i Gmin 2024 - Energia Miasta Szczecin
Materiał Promocyjny
Problem sukcesji w polskich firmach będzie narastał