Niech pierwsi rzucą kamieniem

Jeśli wszystko dobrze pójdzie, wiosną polscy curlerzy zagrają wreszcie na lodzie z prawdziwego zdarzenia. W Łodzi powstaje hala curlingowa – pierwszy obiekt w kraju przeznaczony specjalnie dla tej olimpijskiej dyscypliny sportu.

Publikacja: 02.01.2018 23:30

Projekt nowej hali curlingowej w Łodzi

Projekt nowej hali curlingowej w Łodzi

Foto: materiały prasowe

Hala rośnie przy ulicy Śnieżnej, w sąsiedztwie centrum handlowego M1. Parterowy budynek o powierzchni 1800 mkw pomieści cztery tory curlingowe, szatnie, zaplecze sanitarne oraz niewielkie trybuny, z których przez szybę będzie można oglądać zmagania. Do trybun ma przylegać niewielka kawiarnia – to ważne, bo w myśl curlingowej tradycji po meczu obie drużyny spotykają się przy barze. Stawiają zwycięzcy. Budowa ruszyła 18 maja 2017, jej zakończenie zaplanowano na koniec lutego 2018.

– Data otwarcia lodowiska jest uzależniona od podłączenia inwestycji do sieci przez dostawcę energii elektrycznej. Być może uda się ruszyć jeszcze wiosną, w najgorszym wypadku – na początku następnego sezonu curlingowego, czyli w drugiej połowie sierpnia – zapowiada Kasper Knebloch, wiceprezes zarządu spółki Curling Łódź. A przy tym zawodnik, bo hala to prywatny projekt tych, którzy przez lata gry w curling nie doczekali się w Polsce obiektu, w którym mogliby trenować.

– Zmęczeni czekaniem na coś, co być może nie powstałoby za naszego życia, postanowiliśmy wziąć sprawy w swoje ręce i samemu stworzyć takie miejsce – przyznaje Adela Walczak, prezes zarządu Curling Łódź, dodając, że pojawienie się profesjonalnego obiektu do curlingu może diametralnie zmienić sytuację tego sportu w Polsce.

– Może, ale nie musi, ponieważ leży to głównie w gestii Polskiego Związku Curlingu, na którego działanie (wadliwe, o czym świadczą wyniki ostatniej kontroli Ministerstwa Sportu i Turystyki – przyp. red.) nie mamy wpływu – zauważa Adela Walczak.

Olimpijski powrót

Turniej curlingu rozgrywano już w 1924 roku, podczas Tygodnia Sportów Zimowych w Chamonix uznawanego za pierwsze zimowe igrzyska, ale później olimpijska droga dyscypliny wiodła raczej pod górkę. Ostatecznie curlerzy wrócili w 1998 roku, podczas igrzysk w Nagano, i od tego czasu poziom rywalizacji rośnie w coraz większej liczbie krajów. Polska dołączyła do grona grających pod koniec sezonu 2003, gdy wraz ze Słowacją, Litwą, Estonią, Irlandią i Kazachstanem została przyjęta do Światowej Federacji Curlingu. W październiku 2004 r. rozegrano pierwsze mistrzostwa kraju, a już w grudniu ich zwycięzcy zadebiutowali w mistrzostwach Europy.

Od tego też czasu trwały rozmowy o budowie lodowiska z prawdziwego zdarzenia – takiego, jakie działa na przykład w Pradze, albo chociaż takiego jak w Bratysławie – ale do tej pory na rozmowach się kończyło. Zapewne również dlatego, że po ostatniej reformie Ministerstwa Sportu curling znalazł się w gronie dyscyplin „o minimalnym znaczeniu". Tym większe brawa dla reprezentacji Polski mężczyzn, która w 2017 roku awansowała (po raz pierwszy) do grupy A mistrzostw Europy – czyli do grona dziesięciu najlepszych zespołów kontynentu.

Aby można było myśleć o dalszych sukcesach – choćby o awansie do mistrzostw świata – trzeba mieć gdzie trenować.

Elementy układanki

– Projekt hali powstawał przez prawie półtora roku. W tym czasie odwiedziliśmy wiele podobnych obiektów w Europie, rozmawialiśmy z ich opiekunami, dopytując się, które rozwiązania się sprawdzają, a które nie. Zasięgaliśmy opinii czołowych światowych icemasterów, czyli specjalistów od przygotowywania lodu curlingowego – mówi Kasper Knebloch. – Chcieliśmy się upewnić, że w naszej hali będzie można uzyskać warunki najwyższej jakości. Ma na to wpływ wiele czynników: odpowiednio zaprojektowany system mrożenia, właściwie dobrana wentylacja, należycie wykonana podbudowa płyty lodowiska, idealnie czysta woda, optymalna wysokość pomieszczenia oraz ciągi komunikacyjne poprowadzone w taki sposób, aby na taflę wnosić jak najmniej zanieczyszczeń. Oprócz lodu istotną rolę grają też kamienie. Te również będą u nas najwyższej próby – wykonane według tej samej specyfikacji co komplety, które posłużą w najbliższych igrzyskach olimpijskich – dodaje wiceprezes, który w łódzkiej hali będzie pełnił także rolę icemastera.

Z bliska i z daleka

Cała inwestycja, wraz z kompletnym wyposażeniem sportowym, będzie kosztować 7,3 mln zł, miesięczne koszty utrzymania oszacowano na 30 tys. zł. Miejsce wybrano tak, aby ułatwić dojazd zarówno łodzianom (komunikacja miejska), jak i graczom z innych miast.

– Zdajemy sobie sprawę, że z hali curlingowej będą korzystać nie tylko mieszkańcy miasta, ale także chętni z całej Polski, dlatego szukaliśmy działki na obrzeżach Łodzi, w okolicy jednej z głównych dróg dojazdowych, w miejscu osiągalnym w krótkim czasie zarówno z centrum miasta, jak i z autostrady – podkreśla Adela Walczak.

Łódzcy curlerzy zamierzają skupić się na przybliżaniu dyscypliny mieszkańcom miasta i okolic oraz promowaniu curlingu jako nowego, ciekawego sposobu spędzania czasu. Czerpiąc ze wzorów szkockich czy szwajcarskich, chcieliby zaproponować łodzianom wieczorne spotkania ze znajomymi na lodzie, pośród sunących kamieni.

– W krajach Północy curling upodobali sobie głównie seniorzy, u nas cieszy się dużą popularnością wśród studentów. Zadbamy o to, aby każdy znalazł coś dla siebie. Będą zajęcia dla dzieci, ligi studenckie, treningi dla osób niepełnosprawnych, mecze pokazowe, zawody dla początkujących i prestiżowe turnieje międzynarodowe. Dla biznesu przygotujemy ofertę imprez integracyjnych z curlingiem w roli głównej – zapowiada zarząd Curling Łódź.

Z ziemi szkockiej

Patent na curling mają najpewniej Szkoci. Powołują się przy tym na ustawę szkockiego parlamentu z 1457 roku zabraniającą gry w piłkę nożną i curling właśnie. Na najstarszym zachowanym do dziś kamieniu do gry wyryto rok: 1511. Choć wtedy sport ten określano innym mianem – być może curring lub kurring oznaczającymi pomruk. Taki, jaki wydaje sunący po lodzie przedmiot. Słowo curling po raz pierwszy zapisano dopiero w roku 1620.

Praprzodek curlingu znany był także w Holandii – tu argumentem są obrazy Pietera Bruegla starszego „Myśliwi na śniegu" i „Pejzaż zimowy z łyżwiarzami i pułapką na ptaki" (oba z 1565 roku), gdzie wyraźnie widać graczy z kamieniami. Można przypuszczać, że zabawa przerodziła się w sport o ustalonych zasadach w XVII wieku.

Pod koniec XVIII stulecia gra została przeniesiona do Ameryki Północnej i znakomicie się tam przyjęła. W samej Kanadzie jest dziś około tysiąca klubów, a kraj jest curlingową potęgą. Żartuje się, że klub curlingowy bywał trzecim publicznym budynkiem w kanadyjskich osadach – po kościele i szkole.

W rywalizacji biorą udział dwie drużyny liczące po czterech zawodników (grają drużyny męskie i kobiece). Do gry używa się kamieni, które są puszczane na lodzie w kierunku celu zwanego domem. Liczba przyznanych punktów zależy od liczby kamieni znajdujących się najbliżej środka domu. Poziom umiejętności, precyzja i złożoność wykonywanych zagrań oraz odpowiednia strategia sprawiają, że curling jest nazywany „szachami na lodzie".

Hala rośnie przy ulicy Śnieżnej, w sąsiedztwie centrum handlowego M1. Parterowy budynek o powierzchni 1800 mkw pomieści cztery tory curlingowe, szatnie, zaplecze sanitarne oraz niewielkie trybuny, z których przez szybę będzie można oglądać zmagania. Do trybun ma przylegać niewielka kawiarnia – to ważne, bo w myśl curlingowej tradycji po meczu obie drużyny spotykają się przy barze. Stawiają zwycięzcy. Budowa ruszyła 18 maja 2017, jej zakończenie zaplanowano na koniec lutego 2018.

Pozostało 93% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Materiał partnera
Ciechanów idealny na city break
Materiał partnera
Nowa trakcja turystyczna Pomorza Zachodniego
Materiał partnera
Dolny Śląsk mocno stawia na turystykę
Regiony
Samorządy na celowniku hakerów
Akcje Specjalne
Firmy chcą działać w sposób zrównoważony
Materiał partnera
Niezależność Energetyczna Miast i Gmin 2024 - Energia Miasta Szczecin
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży