Fabryka Wełny i Tkalnia znów przędą

Były czasy, gdy w Pabianicach działał jeden z największych zakładów włókienniczych Królestwa Polskiego. Dziś pofabryczne budynki z XIX wieku dostają nowe życie.

Publikacja: 02.01.2018 23:30

Tak będzie wyglądać pabianicka Tkalnia po rewitalizacji

Tak będzie wyglądać pabianicka Tkalnia po rewitalizacji

Foto: materiały prasowe

Na przełomie 2018 i 2019 roku przy ulicy Grobelnej w Pabianicach ruszy centrum rozrywkowo-handlowe Tkalnia. Nazwa nawiązuje do historii miejsca – budynków dawnej fabryki włókienniczej Krusche i Ender, niegdyś potentata na miejscowym rynku.

Pabianicki rozdział „Ziemi obiecanej" rozpoczął się w 1825 roku, gdy do miasta przybył z Saksonii Gottlieb Krusche. Początkowo prowadził ręczną tkalnię z dziewięcioma warsztatami do produkcji wyrobów bawełnianych. W 1850 roku jego syn Benjamin sprowadził do Pabianic pierwszą maszynę parową i zainstalował krosna mechaniczne. Siedem lat później wspólnikiem Benjamina został Karol Ender (także Saksończyk, który przyjęty z początku na stanowisko majstra tkackiego, rychło ożenił się z najstarszą córką pracodawcy). Od 1874 r. firma zaczęła używać nazwy „Krusche i Ender". Jakość wyrobów przyniosła jej nagrody na wystawach przemysłowych w Sankt Petersburgu, Moskwie, Warszawie i Paryżu oraz prawo do używania na towarach godła państwowego – dwugłowego orła carskiego. Fabryka rosła w siłę, powstawały kolejne przędzalnie, tkalnie, farbiarnie. W 1911 roku zatrudniano 4,3 tys. robotników, którzy wyprodukowali ponad 20 mln metrów tkanin. K&E była czwartą największą firmą włókienniczą w kraju.

Rewolucja, nacjonalizacja, likwidacja

Udało się jej przetrwać wielki kryzys. W 1930 roku, po fuzji z Manufakturą Moszczenicką (także należącą do członka rodziny Enderów), pracowało tu 4,5 tys. osób.

Po drugiej wojnie przyszła nacjonalizacja, a zakłady zyskały imię Bojowników Rewolucji 1905 r. Od lat 70. znane jako Pamotex – z ponad 9-tysięcznym zatrudnieniem wciąż były w czołówce branży. Przędza urwała się na początku XXI stulecia, kiedy zakład zbankrutował.

Jednak zabudowania stoją do dziś – obok hal przemysłowych pozostał m.in. kantor główny (biuro fabryki) i pałac Enderów (oba przy ul. Zamkowej), a także budynek elementarnej szkoły fabrycznej przy Wyszyńskiego.

Blisko 200 lat po przyjeździe Gottlieba w dawnych fabrykach Krusche & Ender znów zapanuje gwar. Na centrum Tkalnia złożą się sklepy, gastronomia, ale też pierwszy w Pabianicach multipleks. Łączna powierzchnia najmu ma sięgnąć 11,6 tys. mkw.

– Kończymy prace rozbiórkowe. Przygotowujemy się do rozpoczęcia budowy, na którą mamy już prawomocne pozwolenie – wyjaśnia „Rz" Adrian Majsterek, inwestor, współwłaściciel firmy A&A. – Chcemy stworzyć nowoczesne i komfortowe miejsce na zakupy, ale z pełnym poszanowaniem przeszłości, dlatego staramy się zachować jak najwięcej zabytkowych elementów – więcej, niż przewidział konserwator. Planujemy przeznaczyć część przestrzeni na powierzchnię wystawienniczą, poświęconą historii miejsca. W tym celu chcemy nawiązać współpracę z Muzeum Miasta Pabianic – zapewnia.

Zdradliwy biznes

Przyszła Tkalnia stanie w pobliżu podobnego obiektu, który został już zrewitalizowany. Otwarty przed trzema laty hotel Fabryka Wełny – należący do właścicieli firmy Aflofarm – znajduje się w budynkach, które ongiś także stanowiły część imperium Krusche & Ender.

Stało się to jednak dopiero w początkach XX wieku, kiedy w kłopoty popadli poprzedni właściciele, potomkowie urodzonego w 1813 roku w Działoszynie Mojżesza Barucha. Bo jeszcze chwilę wcześniej, pod koniec XIX stulecia, choć znacznie mniejsze niż Krusche i Ender, przedsiębiorstwo braci Baruchów przędło w czołówce pabianickiego włókiennictwa.

W 1879 roku firma zatrudniała blisko 400 robotników, przędzę sprowadzano z Anglii i Belgii, składy mieściły się w Warszawie i Łodzi. Rosły kolejne budynki.

Wkrótce jednak Baruchowie stracili płynność finansową, interes został zamknięty, a zabudowania wydzierżawione – ich część pomiędzy Zamkową i Grobelną zajęli Krusche i Ender.

Po drugiej wojnie budynki przejęły Zakłady Przemysłu Wełnianego Pawelana. Firma zbankrutowała w tym samym czasie co pobliski Pamotex, a fabryka, zgodnie z typowym scenariuszem, zaczęła popadać w ruinę. Po kilku latach znalazł się jednak inwestor, Andrzej Furman, który zlecił prace nad koncepcją rewitalizacji. Budowa ruszyła w roku 2011, a trzy lata później Fabryka Wełny przyjęła pierwszych gości.

Baruchowie – w odróżnieniu od „królów bawełny" Krusche i Enderów – w znacznej części zajmowali się wełną, nazwa nowego hotelu jest więc uzasadniona.

Podobnie jak nawiązanie do „Ziemi obiecanej" zawarte w tekście, bo uliczka Lipowa, przy której stoi dziś Fabryka Wełny, jest jednym z pamiętnych plenerów filmu Andrzeja Wajdy. To tu bankrutujący fabrykant Kazimierz Trawiński (Andrzej Łapicki) strzela sobie z rozpaczy w głowę, jadąc dorożką – chwilę wcześniej Karol Borowiecki odmówił mu przyjacielskiej pożyczki.

Stare mury widziały niejedno – czas pokaże, jak poradzą sobie w nich przedsiębiorcy z XXI wieku.

Na przełomie 2018 i 2019 roku przy ulicy Grobelnej w Pabianicach ruszy centrum rozrywkowo-handlowe Tkalnia. Nazwa nawiązuje do historii miejsca – budynków dawnej fabryki włókienniczej Krusche i Ender, niegdyś potentata na miejscowym rynku.

Pabianicki rozdział „Ziemi obiecanej" rozpoczął się w 1825 roku, gdy do miasta przybył z Saksonii Gottlieb Krusche. Początkowo prowadził ręczną tkalnię z dziewięcioma warsztatami do produkcji wyrobów bawełnianych. W 1850 roku jego syn Benjamin sprowadził do Pabianic pierwszą maszynę parową i zainstalował krosna mechaniczne. Siedem lat później wspólnikiem Benjamina został Karol Ender (także Saksończyk, który przyjęty z początku na stanowisko majstra tkackiego, rychło ożenił się z najstarszą córką pracodawcy). Od 1874 r. firma zaczęła używać nazwy „Krusche i Ender". Jakość wyrobów przyniosła jej nagrody na wystawach przemysłowych w Sankt Petersburgu, Moskwie, Warszawie i Paryżu oraz prawo do używania na towarach godła państwowego – dwugłowego orła carskiego. Fabryka rosła w siłę, powstawały kolejne przędzalnie, tkalnie, farbiarnie. W 1911 roku zatrudniano 4,3 tys. robotników, którzy wyprodukowali ponad 20 mln metrów tkanin. K&E była czwartą największą firmą włókienniczą w kraju.

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Materiał partnera
Ciechanów idealny na city break
Materiał partnera
Nowa trakcja turystyczna Pomorza Zachodniego
Materiał partnera
Dolny Śląsk mocno stawia na turystykę
Regiony
Samorządy na celowniku hakerów
Akcje Specjalne
Firmy chcą działać w sposób zrównoważony
Materiał partnera
Niezależność Energetyczna Miast i Gmin 2024 - Energia Miasta Szczecin
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży