Z Baniewic do Bordeaux

shutterstock

Solaris, souviginier gris czy muscaris – to niektóre szczepy winogron uprawiane na Pomorzu Zachodnim. Z roku na rok przybywają kolejne winnice, z których wina można już pić nie tylko w Polsce, ale i Niemczech czy Francji.

Jedną z nich pod nazwą Winnice Kojder prowadzi rodzeństwo – Ania i Artur Kojderowie. W miejscowości Babinek, niedaleko Szczecina na blisko 5 hektarach pną się winorośle. Jest przede wszystkim solaris, stosunkowo młoda, bo dopiero od kilkunastu lat uprawiana masowo w Europie odmiana winogron. Jest też souvignier gris – to szczep z lat 80. Wyhodowany w instytucie we Freiburgu.

– Od początku postawiliśmy na PIWI, tj. Pilzwiderstandsfähige Rebsorte, czyli odmiany odporne na choroby grzybowe i pleśnie. Na początku wybraliśmy tylko białe odmiany: solaris, souvignier gris i muscaris – mówi Anna Kojder. Niemieckie odmiany najlepiej nadają się do hodowli w północnej Polsce, mającej co prawda urodzajne gleby, ale przecież dość chłodny i wilgotny klimat.

Cel: 25 ha

Kojderowie na pomysł winnicy wpadli w 2000 roku, kiedy byli z rodzicami na wakacjach we Włoszech. Zgodnie przyznają, że zainspirował ich tata, dla którego własna winnica była marzeniem. Wtedy też ziarno zostało zasiane i zaczęło kiełkować w ich głowach.

– Razem z bratem zajmowaliśmy się rolnictwem. Ja w międzyczasie studiowałam zootechnikę, a później ogrodnictwo. Brat zanim został rolnikiem studiował na Akademii Morskiej – wspomina Ania.

– Z początku nie wiedzieliśmy, czy uprawa winorośli jest w możliwa w Polsce. Dlatego długo podglądaliśmy naszych zachodnich sąsiadów. W końcu mamy bardzo podobny klimat – opowiada Artur Kojder.

W poszukiwaniu wiedzy o winiarstwie zaczęli jeździć do Niemiec. Od 2013 kilka razy w roku zaczęli odbywać praktyki w Instytucie Winiarstwa we Freiburgu, czy też po prostu u niemieckich winiarzy. W końcu podjęli decyzję o założeniu własnej winnicy. Ziemię już mieli, a pieniądze na sprzęt pozyskali m.in. z unijnego Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich. I tak w 2015 roku, na 2 ha pojawiło się pierwsze 10 tys. sadzonek. W 2016 roku wyprodukowali pierwsze 800 butelek. Zaczęli powiększać areał. W tym roku dokupili kolejny hektar, dzięki czemu w sumie mają ich już 5. To oznacza systematyczny wzrost produkcji – w tym roku rozlali już prawie do 13 tys. butelek, a plan na rok 2019 to 30 tys. butelek. W winiarstwie jednak nie tylko o produkcję chodzi, ale przede wszystkim o realizację pasji. W ich przypadku pasji rodzinnej.

– Przy pielęgnacji winorośli bardzo dużo pomaga nam nasz dziadek, ale również rodzice. Brat obsługuje wszelkiego rodzaju maszyny wykorzystywane przy uprawie, ale i również te przy produkcji wina. Przy procesie winifikacji duży udział ma nasz tata, który czuwa nad aromatami i smakami w winie. Natomiast wszelkie analizy chemiczne wykonuję ja – opisuje współwłaścicielka winnicy.

Przed nimi jeszcze długa droga dlatego z jednej strony planują zwiększać produkcję, a z drugiej nieustannie się doszkalają.

– Dopiero od tego roku razem z bratem zajmujemy się wyłącznie winiarstwem. Wcześniej pracę na winnicy musieliśmy pogodzić ze studiami i z pracą przy innych uprawach roślin. Przez to winnica była na drugim planie i była trochę zaniedbana. Jednak największą trudność do tej pory sprawiało nam przycinanie winorośli – kiedy mieliśmy wątpliwości robiliśmy zdjęcie i wysyłaliśmy je do naszych niemieckich przyjaciół z prośbą o poradę. Jeszcze przy 2 ha można było się zastanawiać nad każdym krzakiem, ale teraz przy większej powierzchni uprawy nie ma na to czasu. Dlatego w tym roku na cięcie wiosenne przyjechał do nas doświadczony winiarz i rozwiał wszelkie wątpliwości dotyczące cięcia – opowiada Anna Kojder.

– W przyszłym roku planujemy dosadzić kolejne 2-3 ha i tak co roku, aż do 25 ha. Za dwa, trzy lata planujemy zbudować kilkuetażową winiarnię z zapleczem gastronomicznym i pokojami do wynajęcia – mówi jej brat Artur.

Stawiają na premium

Nieco dłuższy staż w winiarstwie niż Kojderowie ma rodzina Turnauów, która swoją winnicę prowadzi w nieodległych od Babinek Baniewicach. Na 28 ha uprawiane jest wiele odmian szczepów przystosowanych do naszego klimatu.

– Dobór odpowiednich szczepów to podstawa sukcesu – mówi Zbigniew Turnau, współwłaściciel winnicy. – Oparliśmy się na doświadczeniach wielkich niemieckich instytutów winiarskich z Freiburga i Geisenheim, które wyhodowały szczepy odporne na trudniejsze warunki pogodowe i większe nasilenie chorób grzybowych. To tzw. hybrydy, stanowiące u nas 70 proc. nasadzeń o wdzięcznych nazwach Solaris, Hibernal, Johanniter, Cabernet Corsa, Cantor, Rondo czy Regent. Pozostałe 30 proc. to szczepy szlachetne powszechnie znane i uznane jak Riesling, Chardonnay czy Pinot Noir.

Jak wspomina Turnau, idea założenia winnicy narodziła się jesienią 2009 roku. – Z pomysłem zgłosił się do mnie mój długoletni pracownik Tomek Kasicki, który po zasłużonym urlopie w Hiszpanii, stwierdził, że skoro u nich obok winorośli może rosnąć pszenica, to może koło naszej pszenicy urośnie winorośl. Prowadzimy od lat duże gospodarstwo rolne, więc znalezienie kilkunastu arów pod nasadzenia pierwszych 500 sadzonek nie było trudne. Przetrwały one bardzo mroźną zimę, co upewniło nas, że możemy pokusić się o założenie większej winnicy – opowiada.

Winnica specjalizuje się w produkcji win premium, co oznacza ograniczenie zbiorów winogron z jednego hektara.

– Produkcja win premium wymaga od winiarza redukcji ilości gron na krzewach, tak aby pozostałe były jak najlepiej odżywione. Ilość zebrana z ha zależy od szczepu, ale i tak jak wcześniej wspomniałem od warunków pogodowych. Przeważnie zbieramy od 2 do 9 ton z ha – wyjaśnia Turnau.

Dzięki stale powiększanemu obszarowi dość szybko udało się przekroczyć granicę 100 tys. butelek rocznie. W 2016 roku udało się wyprodukować 120 tys. butelek. Rok 2017 był gorszy, bo wiosenne przymrozki i deszczowe lato spowodowały straty. By utrzymać jakość win trzeba było wybierać tylko najlepsze grona i tak już z niewielkiej ilości, stąd produkcja nie przekroczyła 100 tys. butelek. Tegoroczne zbiory zapowiadają się znacznie lepiej – jak szacuje Turnau na rynek powinno trafić 130 tys. butelek rocznika 2018.

– Planujemy, że do 2020 roku pozwoli to zwiększyć produkcję do 170 tys. butelek, ale przede wszystkim wyjść naprzeciw oczekiwaniom naszych klientów, którzy czekają na większą dostępność takich win jak Chardonnay, Pinot Noir czy Cabernet – planuje Zbigniew Turnau.

Złote korki

Polskie winiarstwo dopiero raczkuje, uważa Artur Kojder – szacuje się, że w Polsce jest około 1000 ha zarejestrowanych winnic. Dla porównania w Niemczech jest ich ponad 100 tys. ha. To nie tylko oznacza, że polscy winiarze mają jeszcze duży dystans do odrobienia, ale także to, że przed nimi ogromne możliwości rozwoju i powiększania swoich winnic i zdolności produkcyjnych. Rzecz w tym, że polski klimat równie dobrze jak niemiecki nadaje się do uprawy winorośli i produkcji wina.

– Kluczem do sukcesu jest odpowiedni wybór miejsca pod uprawę, dobór odmian winorośli i oczywiście wyprodukowanie dobrej jakości wina – mówi Artur Kojder.

– Na pewno łatwiej jest produkować wino w krajach z wieloletnią tradycją winiarską, chociażby na dostępność do szkół i uczelni winiarskich, a także całej sieci firm wspomagających, jak laboratoria czy firmy usługowe. W pewnym stopniu wpływa to na konkurencyjność naszych win – mówi Turnau.

Mimo krótkiej historii mogą pochwalić się już sukcesami. Dla Winnic Kojder największym jest Złoty Korek. Ich Cuvee 2017 zajęło pierwsze miejsce w konkursie Polskie Korki 2018 w kategorii win białych wytrawnych i półwytrawnych.

Winnica Turnau sięgnęła już nie tylko po laury krajowe, ale i międzynarodowe. I ma ich na koncie całkiem sporo. Jeden z największych sukcesów zanotowała w 2015 roku, kiedy Solaris na jednym z największych konkursów na świecie AWC Wienna zdobył czwarte miejsce w kategorii win z mniej znanych odmian. Konkurencja była ogromna, bo liczyła aż… 800 win! Nagrodzone wino jest dzisiaj serwowane w samolotach LOT. Wina Turnau można też kupić w Niemczech czy Francji, a nawet wypić w restauracji w Bordeaux.

Mogą Ci się również spodobać

Wsiąść do pociągu byle jakiego… – nie zawsze jest to takie proste

Wiele dworców kolejowych jest mało przyjaznych dla osób niepełnosprawnych. Widać jednak poprawę.

Równość w urzędzie

Równe traktowanie ze względu na płeć, wiek, stan zdrowia, niepełnosprawność, pochodzenie, narodowość, rasę, religię, ...

Szczecin wspiera startupy

Dwadzieścia młodych firm bierze udział w specjalnie dla nich utworzonym programie mentoringowym Szczecin_Up!, dzięki ...

„Król” i spektakl o Wiesławie Dymnym

Krzysztof Materna przygotował w Szczecinie autorskie przedstawienie o legendzie Piwnicy pod Baranami. W Warszawie ...

Gdzie można legalnie wrzucić karkówkę na ruszt

W każdym dużym mieście są specjalne wyznaczone miejsca, gdzie zgodnie z prawem można grillować. ...

Kujawy-Pomorze – gęsina, tradycja, dobra zabawa

Jak co roku o tej porze restauracje w całym kraju umieszczą w menu specjalne ...