Po dziesięciu latach pracy i mieszkania w dużym mieście 
wraz z mężem zdecydowaliśmy się porzucić menedżerskie obowiązki 
i poszukać wytchnienia na wsi – mówi Małgorzata Chabowska, 
która w nowym życiu zajęła się pszczelarstwem. Jej miód trafił właśnie 
na krajową Listę Produktów Regionalnych. Podobnie jak dziewięć innych z Pomorza Zachodniego.

Miody ze Wzgórz Świeszewskich – tak nazywają się produkty Małgorzaty Chabowskiej – na ministerialną listę trafiły raptem 30 maja br., co w lipcu zostało potwierdzone odpowiednim certyfikatem.

– Dołączyliśmy do grona wyjątkowych produktów szczycących się minimum 25-letnią tradycją ich wytwarzania – cieszy się Małgorzata Chabowska, właścicielka Pracowni Pasiecznej „Staropolska Miodziarnia” w której powstają wspomniane miody.

Wzgórza Świeszewskie leżą w gminie Gryfice, tam też u stóp góry Bukowiec położona jest pasieka. Jej tradycje sięgają lat 50. XX wieku.

– Rodzinne tradycje pszczelarskie na tereny Pomorza Zachodniego przywiózł mój dziadek Zygmunt Kołosiński, który był jednym z pierwszych powojennych osadników na terenie gminy Gryfice. Najstarsze zapiski odnalezione w zbiorach archiwalnych potwierdzają prowadzenie pasieki przez rodzinę od 1956 roku – opowiada Małgorzata Chabowska.

Dlatego też kilka lat temu postanowiła wskrzesić rodzinną pasję.

– Po dziesięciu latach pracy i mieszkania w dużym mieście wraz z mężem zdecydowaliśmy się porzucić menedżerskie obowiązki i poszukać wytchnienia na wsi z dala od miejskiego zgiełku. Osiedliliśmy się w naszych rodzinnych stronach, gdzie wróciliśmy po ciszę i spokój. Kupiliśmy niewielkie gospodarstwo na obrzeżach w miejscowości Świeszewo, położonej w malowniczym krajobrazie Wzgórz Świeszewskich. Wieś składa się z osad gospodarskich rozlokowanych pomiędzy wzgórzami i dolinami. Ich nazwy Dziewiątka, Dwunastka, Piętnastka, Trojka symbolizują ilość gospodarstw skupionych w jednym miejscu. Jest to obszar całkowicie wolny od przemysłu oraz cenny przyrodniczo, co przekłada się na wysoką jakość miodów – opowiada.

Tak w 2016 roku powstała Pracownia Pasieczna „Staropolska Miodziarnia”. Zaczęli od 16 uli, dzisiaj mają już prawie 60 pszczelich rodzin. Średnia wielkość jednego roju to 3-5 kg, a jeden kg pszczół oznacza około 10 tys. osobników. Można więc przyjąć, że w pasiece Małgorzaty Chabowskiej pracuje dzisiaj około 2,5 mln pszczół. Jak wyjaśnia właścicielka, nie prowadzi jednak masowej produkcji towarowej, choć ich miody można kupić nie tylko w regionie, ale wędrują z klientami do Niemiec, Anglii, Holandii, Norwegii, a nawet Azji.

– Pszczoły co roku pracują na innych pożytkach. Przynoszą nektar z kwiatów zebranych na świeszewskich wzgórzach. Nie ma u nas upraw monokulturowych, więc miody każdego roku mają wyjątkowy, niepowtarzalny smak. W tym roku cudowna pogoda wiosną i latem sprawiła, że wszystko kwitnie niemalże jednocześnie. Miody jasne, wiosenne to głównie nektar z mniszka lekarskiego, kwitnących sadów, polnych maków i chabrów oraz z drzew akacji. Miody ciemniejsze, letnie to przede wszystkim nektar z drzew lip oraz kwiatów facelii i gryki – opisuje z pasją Małgorzata Chabowska.

Miód drahimski oznaczony geograficznie

Oprócz miodów spod Gryfic na liście Ministerstwa Rolnictwa jest jeszcze aż dziewięć innych z Pomorza Zachodniego. Jako pierwszy, już w 2006 roku, trafił tam miód drahimski z powiatu drawskiego. Pod tą nazwą sprzedawane jest pięć odmian miodów pszczelich nektarowych – miód gryczany, rzepakowy, wrzosowy, lipowy oraz wielokwiatowy. Nazwa miodów pochodzi od miejscowości Stare Drawsko, która brzmiała Drahim. Na jakość tych miodów wpływ ma niewątpliwie położenie pasiek – Pojezierze Drawskie i Drawski Park Krajobrazowy to tereny bez przemysłu, a istniejące tam ekosystemy zostały w niewielkim stopniu przekształcone. Dlatego też w 2011 roku Komisja Europejska wyróżniła miód drahimski – ogłaszając jego rejestrację jako chronione oznaczenie geograficzne. Nazwa może byś stosowana wyłącznie do miodów produkowanych na terenie gmin Czaplinek, Wierzchowo, Barwice, Borne Sulinowo oraz Nadleśnictwa Borne Sulinowo położonych na Pojezierzu Drawskim.

Po drahimskim na ministerialną Listę Produktów Regionalnych trafiły także – miody przelewickie, miody wałeckie, akacjowy miód cedyński, miody z lasu św. Marii, miody z Puszczy Barlineckiej, miody Pojezierza Choszczeńskiego, miody dębickie i miody rusinowskie.

– Warunki przyrodnicze i czystość naszego regionu sprzyjają pszczelnictwu – wyjaśnia Jarosław Rzepa, wicemarszałek woj. zachodniopomorskiego. – To tradycyjna działalność, przekazywana z ojca na syna. Dlatego też pszczelarze dysponują najczęściej doskonale zachowaną dokumentacją historii swoich miodów. To bardzo pomocne w przebrnięciu przez procedurę wpisania na listę ministerstwa.

Jak opowiada Chabowska, dlatego łatwiej im unikać zagrożeń, jakie czyhają dzisiaj na pszczoły i pasieki w wielu regionach w Polsce.

– Niezmiennie od lat największym zagrożeniem dla pszczół są choroby oraz, niestety, człowiek. O ile z chorobami pszczół troszczący się o swoją pasiekę pszczelarz potrafi sobie poradzić, o tyle stosunkowo trudno jest przekonać ludzi do rozsądnego stosowania środków ochrony roślin. My jak dotąd nie mieliśmy większych problemów z opryskami upraw sąsiadujących z naszym gospodarstwem. Mieszkamy w miejscowości, gdzie nigdy nie było państwowych gospodarstw rolnych, od dziesiątek lat działają tutaj wyłącznie rolnicy indywidualni, sąsiedzi się szanują, pomagają sobie i dbają o dobre relacje. Wiedząc, że w okolicy znajduje się nasza pasieka, chętnie wysiewają np. jako poplon rośliny miododajne, a my dzielimy się z nimi naszymi zbiorami.

Dzień pasztecika

Miody – choć dominują – to jednak tylko część produktów, jakie trafiły na listę. Łącznie jest tam 49 produktów z Pomorza Zachodniego. Równie liczną grupę stanowią wyroby piekarnicze i cukiernicze, m.in. chleb razowy koprzywieński, choszczeńska strucla z makiem czy serca kaziukowe. Wśród wyróżnionych produktów są też związane z rybołówstwem, na czele ze słynnym paprykarzem szczecińskim, a ponadto sielawa wędzona z Pojezierza Drawskiego, sieja miedwieńska, miedwieńskie ryby wędzone, śledzie po szczecińsku i śledzik kołobrzeski.

Nie zabrakło też alkoholi – jest wino ze śliwek, nalewka ze śliwek dębiny, miód pitny trójniak, trójniak woliński leśny, lipiańskie piwo Zaczynaj, miód pitny trójniak cedyński. Do jednego z najsłynniejszych produktów należy też pasztecik szczeciński. To smażone ciasto nadziewane farszem, najczęściej mięsnym. W Szczecinie najczęściej serwuje się go z czerwonym barszczem. Najstarszy lokal z pasztecikami powstał już w 1969 roku, a do produkcji używano maszyny sprowadzonej z radzieckiego demobilu. Potrawa na stałe wpisała się w pejzaż Szczecina, z czasem stając się kultową. Tak bardzo, że kilka lat temu Urząd Marszałkowski ogłosił 20 października Dniem Pasztecika Szczecińskiego.

Szukają wytwórców kulinarnych

Listę Produktów Regionalnych prowadzi Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Na Pomorzu Zachodnim wnioski trafiają najpierw do Zachodniopomorskiego Urzędu Marszałkowskiego, który je opiniuje. Aby produkt mógł znaleźć się na liście, musi być wytwarzany minimum 25 lat, a do ministerstwa muszą trafią dokumenty potwierdzające. W przypadku ich braku konieczne jest przeprowadzenie wywiadu etnograficznego. Wytwórcom pomaga w tym Urząd Marszałkowski razem z Muzeum Narodowym w Szczecinie. Badacze muzeum przeprowadzają wywiad, czy dany produkt jest znany w regionie, kiedy pojawiły się o nim wzmianki, poznają opisy procedur wytwarzania. Jak deklarują urzędnicy – nie ograniczają się jednak tylko do zbierania wniosków, ale starają się aktywnie zachęcać wytwórców, a wręcz ich poszukiwać. Do tego służą m.in. konkursy „Nasze kulinarne dziedzictwo – Smaki regionów” oraz „Poszukiwacze smaków”.

– W naszych działaniach staramy się integrować społeczność Pomorza Zachodniego – wytwórców, panie z kół gospodyń wiejskich, lokalne grupy działania, ale i młodzież wokół zachodniopomorskich produktów tradycyjnych. Organizujemy konkursy kulinarne, również dla najmłodszych mieszkańców regionu, zachęcamy rodziny do wspólnych poszukiwań. Wierzymy, że naszą siłą jest różnorodność i tradycja naszych dziadków. Na co dzień rozmawiamy z producentami i zachęcamy ich do działania, pomagamy też w wypełnianiu odpowiednich wniosków, służymy pomocą. Razem z lokalnymi producentami jesteśmy obecni na branżowych targach, ale i piknikach czy jarmarkach – mówi marszałek Jarosław Rzepa.

Mogą Ci się również spodobać

Miliony kur dalej od domu

Przepisy określą, w jakiej odległości od domów będzie można budować fermy.

Polskie miasta przed tramwajowym boomem

Warszawa rozstrzygnęła wart 1,9 mld zł przetarg na dostawę 213 niskopodłogowych tramwajów. Będą potrzebne ...

Miasta finansują floty ekologicznych autobusów

W 2018 roku zarejestrowano 317 nowych autobusów z napędem alternatywnym. 54 miały napęd gazowy, ...

Do lasu, na łąkę i na wodę

Ponad 200 projektów domów mobilnych znajduje się w portfolio darłowskiej fabryki Lark. Jej domy ...

Istniejący fragment drogi S14 w okolicach węzła Pabianice Północ

Wkoło Łodzi: pierwsze miasto z ekspresowym ringiem

Łódź za sprawą budowy drogi ekspresowej S14 będzie pierwszym miastem w Polsce z pełną ...

Parku nie można zamykać dla jamników i bokserów

Wprowadzenie zakazu wprowadzania zwierząt na określony teren jest bezpodstawne. Można zobowiązywać właścicieli psów, aby ...