W świecie wirtualnych symulacji

materiały prasowe

Gdy kilkanaście lat temu graczy komputerowych rozpalały „Battlefield” czy też „Call of Duty” – legendarne i kultowe gry symulujące bitwy – w Szczecinie kilku inżynierów zabrało się do budowy prawdziwych symulatorów. Dzisiaj ich produkty można znaleźć na całym świecie.

Wysoka hala. Mnóstwo kabli, półek z podzespołami, stoliki z komputerami i monitorami. Pośrodku stoją trzy kabiny, wokół których krzątają się skupieni pracownicy. Na jednej widać logo województwa zachodniopomorskiego. W środku kabiny są wyświetlacze i manetki do sterowania –wszystko identyczne jakby w lokomotywie pociągu. Zamiast przedniej szyby widać jednak wielki ekran komputerowy. To symulator pociągu, przygotowywany dla urzędu marszałkowskiego.

– Służy do nauki prowadzenia pociągu, ale na życzenie klienta możemy wgrać wszystkie dowolne sytuacje, także te niebezpieczne i nieprzewidywalne – wyjaśnia jeden z pracowników.

Tuż za ścianą, w drugiej hali widać dwa wnętrza transporterów Rosomak, służące do symulacji desantu. Obok nich kolejne, mniejsze symulatory. Tym razem czołgów. Takie do postawienia na biurko. To już towar eksportowy.

– W sumie sprzedaliśmy już 100 symulatorów – mówi Stanisław Parczewski, jeden z założycieli firmy. – Działamy w wielu krajach, nie tylko Polsce, ale też w Niemczech, Norwegii, Czechach, Izraelu, Arabii Saudyjskiej.

Pociągi, samochody ciężarowe, strzelnice, transportery, czołgi. Dla Autocomp Management nie ma chyba rzeczy, której nie można odwzorować w świecie wirtualnym.

Najpierw okręty

Co ważne, ACM to firma nie tylko z czysto szczecińskim rodowodem, ale oparta w całości na lokalnej myśli technicznej. W 1989 r. pięciu inżynierów, pracowników Politechniki Szczecińskiej postanowiło założyć firmę. Wykształceni okrętowcy zaczęli szukać zleceń na tym rynku. I to z powodzeniem. Niemiecka firma Krupp Atlas Elektronik zleciła im opracowanie i wytworzenie rybackich echosond i sonarów.

– To była najlepsza echosonda na świecie i Niemcy trzymali to wtedy w tajemnicy, że była wytwarzana w Polsce – śmieje się prezes. – Sprzedawaliśmy im ją do 1995 r., aż zmiany w dostępności łowisk i tamtejsze związki zawodowe nas wyeliminowały z tej pracy.

Świeżo upieczeni biznesmeni wciąż bacznie rozglądali się na rynku polskim. Wtedy też postawili pierwsze kroki w branży zbrojeniowej, dzisiaj dominującej w portfolio firmy. Zaczęło się od marynarki wojennej i modernizacji okrętowego systemu hydrograficznego na ORP „Arctowski” i ORP „Heweliusz”. Zadanie wykonali dobrze i posypały się kolejne zlecenia, m.in. na dostarczenie systemów dynamicznego pozycjonowania systemów dwóch okrętów marynarki wojennej. Gdy w 2001 r. rozpoczęła się budowa słynnej korwety Gawron, a dzisiaj znanej jako patrolowiec Ślązak, Autocomp wygrał duży przetarg na dostawę systemu zasilania w energię elektryczną okrętu. System został dostarczony w 2003 r. Okrętu do dzisiaj nie zbudowano, a Stocznia Marynarki Wojennej została najpierw postawiona w stan upadłości, a po latach kupiona przez państwo.

– Czekamy wciąż na pieniądze. System jest zainstalowany, zbliżamy się do etapu prób na morzu. W tym roku okręt ma być skończony – ma nadzieję dyrektor.

Czołgi dla Norwegów

Większość osób, które zetknęły się z grami komputerowymi bądź na konsolę, musiała poznać „Battlefielda” albo „Call of Duty”. W I dekadzie XXI w. te wojenne symulacje zrobiły zawrotną karierę w świecie gier. Dzięki nim gracze stawali na polu bitwy, można było być strzelcem, kierowcą, prowadzić czołg czy lecieć śmigłowcem. W tym samym czasie Autocomp Management obmyślał swoje pierwsze, profesjonalne pola bitwy, które miały szkolić prawdziwą armię. Już w 1996 r. udało się zainstalować w Drawsku Pomorskim pierwszy komputerowy system sterowania strzelnicą czołgową. Potem powstało kilkanaście kolejnych strzelnic w całej Polsce. Sterowane komputerowo strzelnice z systemami sterowania produkcji firmy ACM są użytkowane przez polską armię i wojska sojusznicze.

W 2000 r. razem z Wojskowym Instytutem Technicznym szczecińscy inżynierowie wygrali przetarg na opracowanie systemu szkolenia strzeleckiego. – W czasie opracowywania był to system przeznaczony do szkolenia zarówno pojedynczego żołnierza, jak i całej drużyny. W systemie na dużym ekranie jest generowana dynamicznie zmieniająca się sytuacja taktyczna. Ćwiczący żołnierze prowadzą ogień ze specjalnie zmodyfikowanej broni, która działa jak broń rzeczywista, między innymi generuje odrzut przy strzale z niej. System komputerowy, uwzględniając balistykę pocisku i warunki atmosferyczne, jak np. wiatr, wylicza miejsce trafienia i w odpowiedni do sytuacji sposób modyfikuje obraz na ekranie, np. trafiony żołnierz pada – opisuje Stanisław Parczewski.

Ćwiczenie odbywa się w warunkach zbliżonych do normalnych i pozwala na symulację taktyczną. Na jednym symulatorze walczy cała drużyna. Możliwe jest połączenie kilku symulatorów w jeden większy, np. dla plutonu (ok. 40 osób). System stale ewoluuje, doszła artyleria, strzelec burtowy śmigłowca, pojazdy wojskowe z karabinem maszynowym. Obecnie to już kompleksowy system wspomagania szkolenia bojowego.

W połowie lat 90. firma wygrała przetarg na modernizację symulatora do nauki jazdy czołgiem T72. Pierwszym symulatorem, jaki w całości stworzył Autocomp, był BWP1, czyli Bojowy Wóz Piechoty. Na początku lat 2000 ACM nawiązało współpracę z firmą Kraus Maffey Wegmann, producentem czołgu Leopard. Przyszło zlecenie – stolikowe symulatory czołgu Leopard. Stolikowe – czyli takie, które można postawić na stole. Kolejne były symulatory do nauki jazdy, od Leoparda A1, aż po zaawansowanego Leoparda A7.

– Kilka lat temu otrzymaliśmy zlecenie na zaprojektowanie i dostawę taktycznego plutonowego symulatora czołu Leopard 2A-4 dla Centrum Szkolenia Armii Norweskiej w miejscowości Rena. To najbardziej zaawansowany symulator na rynku czołgowym. Norwegowie są wymagającym partnerem, nie dopuszczają żadnego błędu – mówi Parczewski.

Oprócz symulatorów czołgu firma zrealizowała kontrakty na dostawę pojazdu rozpoznawczego i haubic. Ważnym graczem jest Izrael, a w nim dwie firmy Elbit Systems i Bagira Systems.

– We współpracy z izraelską Elbit Systems dostarczyliśmy dla polskiej armii system do life treningu oparty na laserowych imitatorach strzału. Żołnierz ma kamizelkę z czujnikami, a na broni zamontowane są laserowe emitery i strzelanie odbywa się laserem – wyjaśnia dyrektor.

Kierunek Indie

Autocomp Management zarabia też na rynku cywilnym. Najpierw był symulator samochodu ciężarowego, potem lokomotywy. Dzisiaj produkuje je dla polskich kolei. Obecnie powstaje symulator dla Pomorza Zachodniego i dwa dla czeskich kolei. W planie są kolejne przetargi.

Jak wyjaśnia Parczewski, dobry symulator to taki, w którym po chwili traci się poczucie nierzeczywistej sytuacji. – Druga rzecz to fizyka, sposób działania jak najbardziej zbliżony do rzeczywistości. Nie możemy w nich nabywać złych nawyków – podkreśla.

Dzisiaj w firmie pracuje ponad 100 osób, prawie wszystkie z wyższym wykształceniem, i to specjalistycznym. Dochodzą kolejni specjaliści, bo ACM zdecydował się uruchomić własny dział optyczny. Do symulatorów są potrzebne soczewki dobrej jakości. Większość producentów nie chciała robić małych serii na zamówienie.

– Problem rozwiązaliśmy, kupując wyposażenie i technologię od małej firmy, która produkowała elementy optyczne na zasadzie manufaktury. Jej właściciel będący jednym z najbardziej doświadczonych producentów układów optycznych wyszkolił nam ludzi. Mamy też wsparcie konsultantów optycznych o wieloletnim doświadczeniu – mówi dyrektor.

Nie ma cennika urządzeń, każde to oddzielna myśl techniczna i inna liczba godzin pracy. Przy dużym symulatorze nakład robocizny to kilkadziesiąt tysięcy roboczogodzin wysoko wykwalifikowanych pracowników. Cywilne mogą kosztować pomiędzy 2 a 3 mln zł za sztukę, a wojskowe instalacje od 5-6 mln zł aż do 60 mln zł.

Najnowszym kierunkiem ekspansji firmy są Indie. Kilkanaście dni temu Parczewski wrócił z Global Summit, największego szczytu gospodarczego w tym kraju. Pojechał tam jako członek niedawno powołanej Zachodniopomorskiej Indyjskiej Izby Gospodarczej.

– Otworzyliśmy już tam swoją spółkę India Autocomp Management. Bierzemy udział w przetargu na dostawę 14 symulatorów dla kolei indyjskiej. Wystartowało 11 firm. Czy wygramy? Nie wiem, ale stajemy z nimi do przetargu jak równy z równym.

Szczecińska firma liczy w Indiach na dużo większe kontrakty. W tle jest wielki przetarg na dostawę 100 symulatorów strzeleckich dla indyjskiej armii.

Mogą Ci się również spodobać

Fundusz czeka na chętnych

Gmina, która liczy na wsparcie przedsięwzięcia drogowego, musi wniosek o pieniądze na ten cel ...

Pszczoły pracowicie promują miasta

Ule na dachach biurowców już nie dziwią, są w każdy dużym mieście. Coraz częściej ...

Kuszenie hinduskich firm

Wyjazd na szczyt gospodarczy do New Delhi, umowa ze stanem Maharasztra, współpraca z Mumbajem ...

Szkoły przyłączają się do walki ze smogiem

Naukowa Akademicka Sieć Komputerowa (NASK) rozpięła Edukacyjną Sieć Antysmogową (ESA). Przedsięwzięcie realizowane od ub. ...

Szkolna bomba megabitowa

Do końca przyszłego roku szerokopasmowy internet połączy polskie szkoły. Konkurs #OSE Wyzwanie ogłoszony przez ...

Nowe kreacje polskich teatrów

Kolejne samorządowe zespoły zagrają w nowych dekoracjach po przebudowie siedzib dzięki miejskim i unijnym ...