Ludowe igrzysko

Na program Światowych Igrzysk Sportów Nieolimpijskich złożą się osobliwe konkurencje. Będą również dyscypliny, które Polacy bardzo polubili w ostatnim ćwierćwieczu.

Publikacja: 23.06.2016 23:00

Pierwszy tor do bowlingu otwarto w Polsce 1998 r. W rankingu sekcji Bowlingu Sportowego w Polsce skl

Pierwszy tor do bowlingu otwarto w Polsce 1998 r. W rankingu sekcji Bowlingu Sportowego w Polsce sklasyfikowanych jest 120 zawodników.

Foto: materiały prasowe

W lipcu 2017 roku Wrocław będzie gospodarzem dziesiątej edycji The World Games – Światowych Igrzysk Sportów Nieolimpijskich. Do stolicy Dolnego Śląska przyjadą cztery tysiące sportowców ze stu krajów. Czeka ich walka o ponad 170 kompletów medali w 31 dyscyplinach. Jedynie letnie igrzyska olimpijskie mogą pochwalić się większym rozmachem.

W zamyśle organizatorów The World Games mają być przedsionkiem igrzysk olimpijskich. I rzeczywiście, niektóre z dyscyplin rozgrywanych tu w przeszłości, zostały włączone do programu olimpijskiego – przykładem mogą być badminton, triathlon, taekwondo, a ostatnio rugby.

Dwóch w klatce

Na taki awans wciąż czeka squash, od lat zyskujący na popularności nie tylko w Polsce, ale i na świecie.

– Starania o dołączenie squasha do grona dyscyplin olimpijskich od 2020 roku nie zakończyły się sukcesem, ale cała kampania sprawiła, że dowiedziało się o nim bardzo wiele osób. Dzięki temu powoli stajemy się dyscypliną globalną – zauważa Łukasz Stachowski, jeden z czołowych polskich zawodników.

Squash to dwóch graczy, dwie rakiety, gumowa piłka i cela o wymiarach 9,75 na 6,4 m. Anegdota – i chyba tylko anegdota – mówi, że grę wynaleziono w jednym z londyńskich więzień (przywilej odbijania szmacianej „piłki" od ścian miał dotyczyć delikwentów, którzy siedzieli za niespłacone długi lub zaległe podatki i byli traktowani łagodniej niż reszta skazanych). Później gra miała trafić do elitarnych szkół (to już informacja lepiej potwierdzona), a następnie, wraz z armią brytyjską, podbić świat. Do dziś dawne kolonie Imperium to potęgi w tej dyscyplinie.

Wychodzenie dyscypliny poza granice Zjednoczonego Królestwa trwało długo, ale się powiodło – ostatnie statystyki Światowej Federacji Squasha mówią o 175 krajach i ponad 20 milionach graczy.

Kilkaset z dziesiątek tysięcy kortów do squasha stoi w Polsce. W województwie dolnośląskim – poza Wrocławiem – można zagrać w Bolesławcu, Karpaczu, Koszęcinie, Legnicy, Lubinie, Świdnicy, Wałbrzychu i Witoszowie Dolnym. Wrocławski klub Hasta la vista jest rekordzistą, jeśli chodzi o liczbę klatek (28, czyli około połowy wszystkich wrocławskich kortów).

– Z badań jakie do nas dotarły, chociaż nie jestem w stanie zweryfikować ich metodologii, wynika, że w Polsce grywa nawet 250 tysięcy osób – mówi „Rzeczpospolitej" Jakub Zalotyński, kierownik biura Polskiej Federacji Squasha. – W tej chwili mamy 10,5 tys. graczy licencjonowanych: nie są to wyłącznie wyczynowcy, czasem półprofesjonaliści, czasem amatorzy. W rankingu open – klasyfikującym wszystkich, którzy grają w turniejach PFS – znajduje się około 3,2 tysiąca nazwisk.

Parkowe kulki

Kiedy szkoda dnia na grę w klatce, można iść do parku – trzeba tylko zamienić gumową piłkę na stalowe kule. Grających w petanque, czyli w boule, jest coraz więcej.

Zasada jest prosta – dorzucić swoją bulą jak najbliżej „świnki" czyli małej kulki leżącej na alejce – albo bulodromie, bo taką nazwę nosi plac gry. Powinien mierzyć 15 na 4 metry, jednak parkowi amatorzy zadowalają się tym, co mają akurat pod stopą. Wszelkie żwirowe place są w cenie.

Boule to sport bardzo przystępny – etui z sześcioma lub ośmioma kulami wraz ze „świnką" kosztuje kilkadziesiąt złotych. I już, można grać. Jeden na jednego (single), dwóch na dwóch (dublety), bądź trzech na trzech (triplety). W trakcie rozgrywki rzut wykonuje strona, której bula znajduje się w danym momencie dalej od świnki. Innymi słowy, atakuje się kulę rywala ustawioną lepiej niż najlepsza z własnych. Można ją wybić, ale można też podtoczyć swoją najbliżej celu.

Historia narodzin petanque to ilustracja przysłowia o potrzebie-matce wynalazków. Był rok 1907, prowansalskie miasteczko La Ciotat. Ponoć tu właśnie niejaki Jules le Noir – cierpiący na reumatyzm entuzjasta podobnej gry: jeu provencal, czyli gry prowansalskiej (w której kulami rzuca się z rozbiegu) – dostosował zabawę do swoich możliwości. Rozpoczynając rozgrywkę, stanął obiema stopami wewnątrz narysowanego koła i... przeszedł (czy raczej rzucił) do historii. Stąd też wzięła się nazwa nowej dyscypliny – po prowansalsku ped tanco (fr. pieds tanqués) oznacza: stopy razem.

Dziś gra w petanque popularna jest nie tylko we Francji (gdzie rzuca 600 tysięcy licencjonowanych zawodników). Bule latają od Hiszpanii i Belgii aż po Kanadę, kraje azjatyckie, a nawet Senegal. My też mamy Polską Federację Petanque z siedzibą we Wrocławiu i bogatym kalendarzem rozgrywek w różnych konkurencjach i kategoriach wiekowych. W stolicy Dolnego Śląska działają kluby Petanka (pierwszy zarejestrowany w Polsce) oraz Sokół. Można zapisać się też do klubów w Podgórzynie, Dzierżoniowie, Jedlinie-Zdroju, Górze oraz Boguszowie-Gorcach.

Uczestnicy The World Games będą rywalizować w trzech konkurencjach: pétanque (bule o średnicy 8 cm), lyonnaise (bule o średnicy 9–11 cm) oraz raffa (rzuty mające na celu wybicie określonej buli przeciwnika).

Mówisz: kręgle, myślisz: bowling

Współczesny bowling, który na przełomie XX i XXI wieku pojawił się w Polsce, różni się od klasycznej odmiany gry, w której dziewięć ustawionych w romb kręgli zbija się, trzymają w całej dłoni kulą. Przed ponad stuleciem Amerykanie (do których europejska gra przybyła wraz z niemieckimi imigrantami) powiększyli kulę, nawiercili w niej otwory na palce, ustawili kręgle w piramidę, dodali jeden, i powstał bowling.

Powstał dlatego, że w niektórych stanach USA, podobnie, jak wcześniej w Europie, zakazano klasycznych kręgli (powołując się na hazardowy charakter gry). Przepisy trzeba było więc obejść.

Jest jeszcze jedna różnica. W kręglach klasycznych kulę wyrzuca się prosto. W bowlingu nadaje się jej rotację, dlatego tor smarowany jest warstwą oleju. Dzięki temu podkręcona kula może się ślizgać.

Bowling opanował świat, spychając kręgle klasyczne na margines. Dziś, mówiąc „kręgle" myślimy właśnie o bowlingu.

W ostatnich mistrzostwach świata kobiet i mężczyzn dobrze radzili sobie reprezentanci USA, Korei, Singapuru, Kanady, Danii, Szwecji i Finlandii.

Pierwsze tory do bowlingu otwarto w Polsce w 1998 roku. Rok później gra zaczęła nabierać tempa, jednak bowling nadal postrzegany jest bardziej jako sposób na miłe spędzenie czasu niż pełnoprawna dyscyplina sportu. Obecnie w rankingu Sekcji Bowlingu Sportowego Polskiego Związku Kręglarskiego, sklasyfikowanych jest ok. 80 mężczyzn i 40 kobiet.

Rywalizacja podczas TWG 2017 będzie toczyć się w kręgielni Skybowling. Na co dzień wrocławianie mają też do wyboru Miraż Bowling Center oraz Creator Club. Łącznie 40 torów.

Zieleń stołu

Lata dziewięćdziesiąte to także wysyp stołów do pool bilarda, który wraz z bowligiem pokazywał, że Polska należy już do tego lepszego świata. Wraz z poolem przyszedł snooker. Po etapie fascynacji nowością, kiedy liczba regularnie grających rosła lawinowo, zapał nieco ostygł. Obecnie polski snooker powoli idzie do przodu – w rankingu Polskiego Związku Snookera i Bilarda Angielskiego znajduje się niespełna sto nazwisk.

– Do tego trzeba dodać co najmniej kilkudziesięciu graczy, którzy nie startują w oficjalnych turniejach PZSiBA – informuje Bartosz Olchówka z Dolnośląskiej Ligi Snookera. – Biorą udział w lokalnych turniejach – organizowanych np. w ramach naszej ligi. W sumie w snookera aktywnie gra kilkuset Polaków myślę, że będzie ich około dwustu.

We Wrocławiu można zagrać na siedmiu stołach, w klubach Fuga Mundi i Bandaclub, ponadto wiadomo też o kilkunastu stołach rozproszonych w województwie – w pubach i świetlicach.

Od kilku lat w Gdyni organizowany jest zawodowy turniej pod patronatem Światowego Związku Profesjonalnego Bilarda i Snookera. W tym roku można tam było zobaczyć aktualnego oraz byłych mistrzów świata.

Zainteresowanie snookerem w Polsce – zwłaszcza jako sportem telewizyjnym – jest znaczne. Od wielu już lat chętnie oglądamy snooker, jednak wolimy grywać w pool bilard.

Steve Davis, sześciokrotny mistrz świata i jeden z najlepiej rozpoznawalnych graczy, który wielokrotnie gościł nad Wisłą, podkreśla, że Polska nie jest wyjątkiem na mapie świata. – Byłem w wielu krajach, których społeczeństwa z pasją oglądają snooker na najwyższym poziomie, jednak wolą grywać w pool bilard. Na mniejszym stole jest dużo łatwiej – mówi.

Dalszej popularności mogą przysporzyć snookerowi sukcesy polskich graczy lub włączenie dyscypliny do programu igrzysk olimpijskich.

Zwolennikiem takiego rozwiązania jest m.in. były mistrz świata Shaun Murphy, który uznał nieobecność swojej gry podczas igrzysk w Londynie za błąd, kpinę i żart w złym guście.

Na razie snooker, wraz z 9-bilowym poolem i karambolem, pozostaje częścią World Games. Do zobaczenia we Wrocławiu.

W lipcu 2017 roku Wrocław będzie gospodarzem dziesiątej edycji The World Games – Światowych Igrzysk Sportów Nieolimpijskich. Do stolicy Dolnego Śląska przyjadą cztery tysiące sportowców ze stu krajów. Czeka ich walka o ponad 170 kompletów medali w 31 dyscyplinach. Jedynie letnie igrzyska olimpijskie mogą pochwalić się większym rozmachem.

W zamyśle organizatorów The World Games mają być przedsionkiem igrzysk olimpijskich. I rzeczywiście, niektóre z dyscyplin rozgrywanych tu w przeszłości, zostały włączone do programu olimpijskiego – przykładem mogą być badminton, triathlon, taekwondo, a ostatnio rugby.

Pozostało 93% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Regiony
Odważne decyzje w trudnych czasach
Materiał Promocyjny
Mity i fakty - Czy to prawda, że elektryczne auta palą się częściej niż spalinowe?
Materiał partnera
Kraków – stolica kultury i nowoczesna metropolia
Regiony
Gdynia Sailing Days już po raz 25.
Materiał partnera
Ciechanów idealny na city break
Materiał partnera
Nowa trakcja turystyczna Pomorza Zachodniego