Technika renesansu w 3D

Bogaty program jesiennych i zimowych prezentacji proponuje BWA Galeria Sztuki w Olsztynie.

Publikacja: 12.10.2016 23:00

„Improwizacja I” Grzegorza Keczmerskiego, czyli prace o indywidualnej dynamice.

„Improwizacja I” Grzegorza Keczmerskiego, czyli prace o indywidualnej dynamice.

Foto: materiały prasowe

Do 30 października można oglądać wystawę „Miedzioryty" Grzegorza Keczmerskiego. Patrząc na eksponowane w Olsztynie prace aż trudno uwierzyć, że zostały wykonane w najstarszej technice graficznej na metalu, stworzonej w XV wieku.

Tradycyjnie jej powstanie przypisuje się florenckiemu złotnikowi Tommasowi Finiguerra. Wymaga nie lada kunsztu. Rysunek wykonuje się bowiem rylcem na wypolerowanej płycie miedzianej. Potem płytę pokrywa się farbą, usuwa jej nadmiar i odbija rycinę na prasie.

500 lat temu

Grzegorzowi Keczmerskiemu, profesorowi poznańskiego Uniwersytetu Artystycznego, udało się pokazać w swoich pracach, że technika której w przeszłości używali m. in. Andrea Mantegna, Albrecht Dürer czy Lucas van Leyden, jest niezwykle współczesna, co zawdzięcza m. in. efektowi 3D, czyli iluzji trójwymiarowego obrazu. Motywy Keczmerskiego pozornie tylko unieruchomione w kadrze, niemal dźgają oczy widza metalem nagromadzonym w naszej codziennej przestrzeni.

To m. in. elementy linii wysokiego napięcia, które w groteskowy sposób skomasowane zostały wokół pewnego domostwa. W ten sposób uchwycony został paradoks nieekologiczności naszej cywilizacji, która jeszcze kilkadziesiąt lat temu była synonimem tego co wygodne i bezpieczne.

Dziś żelastwo nas przygniata, bombarduje nadmiarem, zatruwa pejzaż brakiem estetyki wizualnej, ale również dosłownie: przewodzi przecież energię, która wytwarzana w tradycyjny sposób zatruwa naturalne środowisko. To oczywiście jedna z możliwych interpretacji miedziorytów pokazanych na wystawie, ponieważ takie prace jak „Kompozycja II" i „Improwizacja II" mają także abstrakcyjny charakter.

– Miedzioryt jest dla mnie dyscypliną mającą własną dynamikę – uważa artysta. – Możliwe są odkrycia w indywidualnych doświadczeniach, choć myślę, że problemy mogą być podobne jak pięćset lat temu. By wyrazić to samo mam do dyspozycji jedno narzędzie rylec. Fascynuje mnie fenomen rygoru techniki i nieskrępowanej możliwości działań nieobwarowanych żadnym nakazem, swobodna kreacja, która nie musi być realizacją z góry narzuconego planu. Może być ona nieprzewidywalnym łańcuchem działań i otwarciem na przypadek. Przy swojej precyzji śladu i pozornych ograniczeniach daje nieograniczone możliwości i bogactwo środków wyrazu.

W technice miedziorytu znaczącą rolę odgrywa czas, a sam proces i dojrzewanie koncepcji.

– Tradycyjna droga prowadząca od rysunku do dzieła graficznego związana jest z opracowaniem matrycy w taki sposób, aby uzyskać efekt zbliżony do modelu rysunkowego – przypomina twórca. – Ale co się stanie, gdy zrezygnuję z tego wzoru i rytowanie potraktuję jak otwarty proces, a rylec jak narzędzie rysujące? Tworzenie miedziorytów bez konieczności odtwarzania, kopiowania rysunków, moim zdaniem, z pewnością wyzwala koncentrację inną od tej, która towarzyszy przenoszeniu rysunku na język graficzny.

Grzegorz Keczmerski obronił dyplom w Pracowni Technik Metalowych prof. Tadeusza Jackowskiego na PWSSP w Poznaniu, działającej obecnie jako Uniwersytet Artystyczny. Jest tam profesorem zwyczajnym i prowadzi pracownię rysunku na Wydziale Malarstwa i Rysunku. Jego prace prezentowane były na wystawach w Polsce i za granicą, m.in. w Niemczech, Finlandii, Estonii, Hiszpanii, Czechach, na Litwie.

Tylko miesiąc, do 6 listopada, dostępna będzie dla widzów wystawa w Sali Głównej zatytułowana „Układ wewnętrzny" przygotowana przy współpracy Akademii Sztuk Pięknych im. E. Gepperta we Wrocławiu, pod opieką prof. Anny Kowalskiej-Szewczyk i prof. Grażyny Jaskierskiej-Albrzykowskiej.

Plusy i minusy grupy

„Układ wewnętrzny" to tytuł wystawy artystów pedagogów z Akademii Sztuk Pięknych im. E. Gepperta we Wrocławiu. Maciej Albrzykowski, Marta Borgosz, Anna Bujak, Magdalena Grzybowska, Paweł Jarodzki, Janusz Jasiński, Grażyna Jaskierska-Albrzykowska, Anna Kołodziejczyk, Marcin Michalak, Mariusz Kosiba, Andrzej Kosowski, Anna Kowalska-Szewczyk, Janusz Kucharski, Elżbieta Leszczyńska-Szlachcic, Paweł Lewandowski-Palle, Kamil Moskowczenko, Wojciech Pukocz, Karolina Szymanowska, Krzysztof Wałaszek. Punkt wyjścia przypomina współczesne myślenie o sztukach performatywnych i teatrze, jest mocno socjologiczne. Bohaterowie, a jednocześnie autorzy prac, pozostają w stałych relacjach ze sobą ze względu na wspólne miejsce pracy, środowiskowe wydarzenia i zainteresowania.

Sami obserwują jak ich drogi twórcze splatają się i krzyżują tworząc tytułowy układ. A mimo to, każdy z artystów wyraża tę samą rzeczywistość na swój własny niepowtarzalny sposób.

Dlatego „Układ wewnętrzny" eksponuje ich indywidualność i odrębność w zbiorowości. To próba spojrzenia na rzeczywistość poprzez wycinek twórczości każdego z autorów i prezentację poszczególnych dzieł. W pracach nie brakuje refleksji życiowych, komentarzy i humoru.

Tytuł wystawy jest więcej niż wieloznaczny. Może dotyczyć zarówno wewnętrznej struktury materii, organów wewnętrznych żywych istot, inżynierii wszelkiego typu, układów społecznych, geopolitycznych jak i różnych teorii.

Jedno na pewno łączy artystów biorących udział w wystawie: to skłonność do eksperymentowania i porzucania ogólnie przyjętych konwencji w sztuce na rzecz indywidualności i odrębności własnej postawy. Również z tego powodu ekspozycję tworzą nie tylko obrazy, ale i rzeźby oraz instalacje.

Już 3 listopada zostanie otwarta ekspozycja Elżbiety Bonieckiej-Milowicz zatytułowana „Empiria". Jest ona związana z jubileuszem 35-lecia pracy twórczej artystki.

Elżbieta Boniecka-Milowicz. Z urodzenia Gdańszczanka, ukończyła studia w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Gdańsku z dyplomem na Wydziale Architektury Wnętrz i Wzornictwa Przemysłowego. Malarstwa uczyła się pod kierunkiem prof. Kiejstuta Bereźnickiego.

Zajmuje się projektowaniem wnętrz, malarstwem, rysunkiem. Od 2003 r. związana z grupą artystyczną „Try'kot" oraz „Eu Art. Museum". Od 2005 r. należy do Warmińsko-Mazurskiego Stowarzyszenia „Areszt Sztuki". W 2008 r. otrzymała nagrodę Prezydenta Miasta Olsztyna za działalność artystyczną. W 2012 r. odznaczona medalem Zasłużony dla Kultury Polskiej.

– Maluję, rysuję, projektuję – stwierdziła Elżbieta Boniecka-Milowicz. – Po prostu to kocham, chcę i muszę to robić. Uzyskałam wykształcenie w tym kierunku. Sądzę, że gdyby mi się to nie udało, to też bym tworzyła. Subiektywnie oceniam siebie, ale prawda jest taka, że dla mnie jest to konieczność wewnętrzna, jak uzależnienie, jak potrzeba fizjologiczna.

Kształty z niebytu

Również wystawa „Tożsamość zapisana" Izabelli Janiszewskiej-Obarek związana jest z jubileuszem, tym razem 40-lecia pracy twórczej. Wernisaż 10 listopada.

Studiowała na Wydziale Grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie pod kierunkiem prof. Eugeniusza Markowskiego, prof. Teresy Pągowskiej, prof. Jerzego Tchórzewskiego. Dyplom w Pracowni Plakatu prof. Henryka Tomaszewskiego obroniła w 1977. Obecnie jest profesorem Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Instytucie Sztuk Pięknych Wydziału Sztuki w Olsztynie. Uprawia malarstwo sztalugowe i na jedwabiu.

– Mieszając techniki i technologie, rozpięta pomiędzy pędzlem farbą, ołówkiem, piórkiem czy pastelą, Izabella Janiszewska-Obarek niezmiennie przywołuje i odnosi się do przeżytych swoich światów – zauważa prof. Andrzej Banachowicz z Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu. – Przetwarza je, by ukazać swój wszechświat, by przywołać kształty z niebytu.

Tymczasem 8 grudnia kuratorka Małgorzata Bojarska-Waszczuk otworzy ekspozycję „Ósme drzwi Pustki", której bohaterami są Sławomir Brzoska, Joanna Imielska, Koji Kamoji, Arkadiusz Sylwestrowicz, Iza Tarasewicz. Tytuł nawiązuje do przestrzeni duchowego rozwoju, osiąganych przez medytację.

Nie bez znaczenia jest tu też symbolika liczby osiem. Ósemka jest liczbą kosmosu, buddyjskie koło nauki posiada osiem szprych, które wskazują na ośmiokrotną drogę zbawienia, prowadzącą do wyzwolenia z cyklu ponownych narodzin. W chrześcijaństwie liczba osiem podobnie jest związana z symboliką zbawienia, nawiązuje do zmartwychwstania.

Artyści, których prace będzie można obejrzeć w olsztyńskim BWA, poruszają się w sferze minimalizmu, medytacji, których tematem jest również pustka. Ale jak podkreśla François Cheng w eseju o Pustce: „Pustka nie równa się nicości. Pustka jest obrazem". To idealny punkt wyjścia do patrzenia na świat sztuk wizualnych.

Do 30 października można oglądać wystawę „Miedzioryty" Grzegorza Keczmerskiego. Patrząc na eksponowane w Olsztynie prace aż trudno uwierzyć, że zostały wykonane w najstarszej technice graficznej na metalu, stworzonej w XV wieku.

Tradycyjnie jej powstanie przypisuje się florenckiemu złotnikowi Tommasowi Finiguerra. Wymaga nie lada kunsztu. Rysunek wykonuje się bowiem rylcem na wypolerowanej płycie miedzianej. Potem płytę pokrywa się farbą, usuwa jej nadmiar i odbija rycinę na prasie.

Pozostało 94% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Materiał partnera
Ciechanów idealny na city break
Materiał partnera
Nowa trakcja turystyczna Pomorza Zachodniego
Materiał partnera
Dolny Śląsk mocno stawia na turystykę
Regiony
Samorządy na celowniku hakerów
Akcje Specjalne
Naszym celem jest osiągnięcie 9 GW mocy OZE do 2030 roku
Materiał partnera
Niezależność Energetyczna Miast i Gmin 2024 - Energia Miasta Szczecin
Regiony
Nie tylko infrastruktura, ale też kultura rozwijają regiony