Żużel, nowy film Doroty Kędzierzawskiej, czyli historia z czarnym sportem w tle

Wciąż brakuje ważnych powieści i filmów o „czarnym sporcie". Film Doroty Kędzierzawskiej o młodym żużlowcu może to zmienić

Aktualizacja: 04.11.2016 11:16 Publikacja: 03.11.2016 20:00

Foto: materiały prasowe

Zawody żużlowe są jednym z najpopularniejszych sportów w Polsce. Podobnie jak piłka nożna czy siatkówka przyciągają tysiące widzów na trybuny i przed telewizory. Na stadionach frekwencja sięga nawet kilkunastu tysięcy widzów, a polska liga jest jedną z najważniejszych na świecie. Nawet w Anglii, Danii czy Australii, zawodnicy nie są takimi gwiazdami jak w Polsce. Widowiskową dyscypliną żyją setki młodych ludzi. Mimo to nie powstają o nich filmy, mało jest książek, a o sukcesach polskich zawodników rzadko pisze się na żółtych paskach. Żużel jest w Polsce nazywany "czarnym sportem" i stanowi to dobrą przenośnię - jest niedocenianym "kopciuszkiem", niezauważanym pomimo swej tradycji i donośnych sukcesów.

Taką celną uwagę poczynili twórcy filmu "Żużel" w reżyserii Doroty Kędzierzawskiej, który właśnie powstaje. Za sprawą tej produkcji niski status żużla w popkulturze i masowej świadomości może się wkrótce zmienić. Premiera jest zapowiadana na przyszły rok.

Będzie to opowieść o młodym chłopaku Lowie (w tej roli Tomasz Ziętek znany z kreacji Rudego w "Kamieniach na szaniec"), który rozpoczyna karierę na torze. Za pomocą historii inicjacyjnej, Kędzierzawska chce opowiedzieć o losach młodego indywidualisty, który w krępującym świecie konsumpcji i gotowych wzorców pragnie wolności. A tę daje mu właśnie motocykl.

"Lowa, nasz główny bohater, podświadomie czuje, że to, co każdy z nas ma najlepszego - nosi nie na sobie, ale w sobie. A ekstremalne przeżycia, jakie niesie ze sobą sport żużlowy, w przyśpieszonym tempie go doświadczają, pozwalają mu odkryć mechanizmy powodujące ludzkimi zachowaniami, przezwyciężać ograniczenia, rozbudzają ciekawość, otwierają oczy" - piszą twórcy filmu w komentarzu autorskim.

Motor to wolność

Zdjęcia do "Żużla" kręcone są w wielu polskich miastach związanych ze speedwayem - m. in. Toruniu, Rzeszowie, Tarnowie i Częstochowie, ale ma to być opowieść uniwersalna. Mogłaby się rozgrywać w każdym mieście, gdzie jest tor wyścigowy.

Kędzierzawska pragnie by na jej film poszła przede wszystkim młodzież. Chce zainspirować młodych ludzi wolnością i autentycznością, której metaforą w filmie staje się tytułowy żużel. Portrety środowisk dziecięcych i młodzieżowych to przestrzeń, w której reżyserka czuje się najlepiej. Tak było w jej „Wronach" (1994), „Jestem" (2005), czy „Jutro będzie lepiej" (2010). Zawsze lubiła pracę z młodymi aktorami i amatorami, a wiele ze swoich obrazów kierowała do dojrzewających widzów. O stronę wizualną filmu dba Artur Reinhart – partner życiowy i zawodowy Kędzierzawskiej, laureat najważniejszych nagród operatorskich w Gdyni i na festiwalu Camerimage.

Jedynym – niestety zapomnianym - filmem fabularnym o żużlu w historii polskiego kina była telewizyjna średniometrażowa produkcja "Poza układem" z 1977 r. w reżyserii Jana Rutkiewicza. Film opowiada o drużynie żużlowców szykujących się do startu w międzynarodowych zawodach. Bohaterem jest Andrzej Całek (w tej roli Krzysztof Stroiński) - młody idealista, który sport traktuje niezwykle poważnie. Nie chce podporządkować się klubowym układom i cwaniactwu. Chce tylko jeździć najlepiej jak potrafi.

"Poza układem" wpisywał się w nurt kina moralnego niepokoju, a właściwie w jego szczególną odmianę czyli filmy sportowe, opowiadające o tym, jak nieuczciwe mechanizmy społeczne i brudna polityka wdzierają się w świat sportowej rywalizacji. To także opowieści o tłumieniu indywidualności przez system. W "Poza układem", podobnie jak w „Rekordzie świata" Filipa Bajona, czy „Wielkim biegu" Jerzego Domaradzkiego, sportowy talent musi ustąpić bezwzględnym rozgrywkom personalnym i polityce.

"Poza układem" w ciekawy sposób opowiadał o zmaganiach na torze żużlowym. Równie wnikliwie polski żużel opisywały filmy dokumentalne m. in. krótkometrażowy dokument "Diabły" z 1963 r., gdzie nie padają żadne słowa, bo słychać tylko ryk motorów, a także "Pierwsza prosta" z 2008 r., który opowiadał o losach młodego wyścigowca, który przeżywał pierwsze sukcesy i klęski na torze oraz w życiu.

Legendy torów

W księgarniach także nie ma wiele pozycji o żużlu. Część z nich stanowią powieści ze speedwayem w tle, jak choćby wydany pod koniec października "Porąbany" Alfreda Siateckiego. Autor urodził się w Kostrzynie nad Odrą, a na co dzień mieszka na obrzeżach Zielonej Góry. Jego "Porąbany" to powieść, w której kryminalna intryga osnuta jest wokół środowiska żużlowców. Akcja rozgrywa się w Zielonej Górze, ale też zahacza o Gorzów. Już na pierwszych stronach pada trup dziennikarza sportowego. Potem kolejny, a ślady prowadzą głównego bohatera - dziennikarza śledczego Daniela Junga - do klubów speedwayowych. Intryga sięga szefostwa klubu żużlowego, a zamieszani są w nią także sportowcy. Nie jest to powieść o żużlu i jego fenomenie, aczkolwiek pisarz barwnie kreśli portret kibiców, działaczy i sportowców.

Druga grupa książek – dużo pokaźniejsza – to pozycje wspomnieniowe. Jedną z nowszych jest „Pół wieku na czarno" Marka Cieślaka – żywej legendy polskiego speedwaya. Zawodnika, ale przede wszystkim wybitnego trenera, który wśród swoich licznych sukcesów ma tytuł drużynowego mistrzostwa Polski z Zielonogórskim Klubem Żużlowym (zwanego najczęściej Falubazem) z 2011 r. Po kilku latach Cieślak wrócił do województwa lubuskiego i znowu pracuje z zielonogórskim klubem, a równocześnie ćwiczy polską kadrę żużlowców, z którą odniósł w lipcu 2016 r. zwycięstwo na Drużynowym Pucharze Świata. W swoich wspomnieniach spisanych przez dziennikarza Wojciecha Koerbera nie owija w bawełnę, wprost pisze kogo darzy szacunkiem, a kto na niego nie zasłużył. Pisze także o coraz młodszych pokoleniach zawodników i o ryzyku tego sportu.

O żużlu w województwie lubuskim opowiada także bogato ilustrowana książką „Żużel nad Wartą 1945-1989" autorstwa Jana Delijewskiego. W rozdziałach poświęconych Stali Gorzów możemy przeczytać o wzlotach i upadkach największych legend tego klubu m. in. Edwardzie Jancarzu, czy Zenonie Plechu.

Wspomnienia o życiu torów żużlowych spisał także dziennikarz Adam Jaźwiecki. W książce „Szybkość nie wybacza nikomu" opisał „czarny sport" z innej perspektywy niż zawodnicy. Ocenia ich dorobek surowiej, ostrożnie buduje pomniki, a także pamięta o słabszych momentach i niesławnych historiach w jakie żużlowcy w Polsce i za granicą potrafili się wplątać. Książka Jaźwieckiego to zbiór anegdot, ciekawostek i wyrazistych sylwetek, które w swojej karierze dziennikarskiej autor śledził. Powinna trafić w gusta znawców żużla, którzy niejedną historię już słyszeli. To także książka, która dobrze oddaje fenomen tego sportu i będzie przystępna również dla amatorów, dopiero co rozpoczynających swoją przygodę ze speedwayem.

Kraksa Klaty

Co ciekawe najgłośniejsze wydarzenie kulturalne ostatnich lat skupione na żużlu odbyło się w teatrze. W 2011 r. Jan Klata wyreżyserował "Szwoleżerów", napisanych przez dramaturga Artura Pałygę na podstawie reportaży, wywiadów i rozmów z młodymi żużlowcami oraz ich rodzinami.

– Jesteśmy największą światową potęgą żużlową, mamy mistrza świata i najlepszą ligę, najbogatsze kluby, tymczasem żużel łączy się ze skrajnym zawadiactwem, ryzykanctwem. Dlatego warto się zastanowić, co takiego jest w Polakach, że chętnie całymi rodzinami przychodzą zobaczyć najlepszych na świecie zawodników – żywe torpedy jeżdżące z prędkością 120 km na maszynach, które nie mają hamulców – mówił znany reżyser Jackowi Cieślakowi dla "Rzeczpospolitej".

Spektakl nie do końca się udał. Recenzje były umiarkowane, aczkolwiek większość recenzentów uznała pomysł za niezwykle inspirujący i żałowała, że nie wybrzmiał lepiej. Tym bardziej, że Klata wystawił "Szwoleżerów" w Teatrze Polskim w Bydgoszczy - mieście gdzie na żużlową Polonię regularnie przychodzą tłumy fanów.

Trudno ukryć, że wciąż jeszcze czekamy na wielkie dzieło o żużlu i jego zawodnikach. Znając talent Doroty Kędzierzawskiej, plastyczną wyobraźnię Artura Reinharta, a także talent młodego aktora Tomasza Ziętka, można się spodziewać dzieła, które nikogo już dłużej nie pozostawi obojętnym na żużel.

Zawody żużlowe są jednym z najpopularniejszych sportów w Polsce. Podobnie jak piłka nożna czy siatkówka przyciągają tysiące widzów na trybuny i przed telewizory. Na stadionach frekwencja sięga nawet kilkunastu tysięcy widzów, a polska liga jest jedną z najważniejszych na świecie. Nawet w Anglii, Danii czy Australii, zawodnicy nie są takimi gwiazdami jak w Polsce. Widowiskową dyscypliną żyją setki młodych ludzi. Mimo to nie powstają o nich filmy, mało jest książek, a o sukcesach polskich zawodników rzadko pisze się na żółtych paskach. Żużel jest w Polsce nazywany "czarnym sportem" i stanowi to dobrą przenośnię - jest niedocenianym "kopciuszkiem", niezauważanym pomimo swej tradycji i donośnych sukcesów.

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Materiał partnera
Ciechanów idealny na city break
Materiał partnera
Nowa trakcja turystyczna Pomorza Zachodniego
Materiał partnera
Dolny Śląsk mocno stawia na turystykę
Regiony
Samorządy na celowniku hakerów
Materiał Promocyjny
Jaki jest proces tworzenia banku cyfrowego i jakie czynniki są kluczowe dla jego sukcesu?
Materiał partnera
Niezależność Energetyczna Miast i Gmin 2024 - Energia Miasta Szczecin
Regiony
Nie tylko infrastruktura, ale też kultura rozwijają regiony