Małe miasto sprzyjające sztuce

Kazimierska Konfraternia Sztuki w ubiegłym roku obchodziła 15-lecie swego istnienia. Rocznica uczczona została wystawą w Muzeum Nadwiślańskim, w której wzięło udział ponad 50 należących do niej artystów.

Publikacja: 12.01.2017 22:00

Foto: Jerzy Dudek / Fotorzepa

– Ta rocznica jest umowna – tyle właśnie lat liczy stowarzyszenie, ale jego historia tak naprawdę zaczęła się dużo wcześniej – wyjaśnia Waldemar Odorowski, prezes Kazimierskiej Konfraterni Sztuki. – Nie od rzeczy jest przypomnieć, że Kazimierz już od ponad stu lat jest kolonią artystyczną i obecnie należy do Europejskiej Federacji Kolonii Artystycznych skupiającej około stu miejsc z całej Europy. Kolonia artystyczna jest pojęciem mało znanym, więc warto wyjaśnić, że choć na polską skalę to fenomen, to w Europie istniała cała sieć kolonii – na przełomie XIX i XX wieku było ich aż około setki. Większość wymarła, w sposób niejako naturalny, ale kilka jednak przetrwało. Wśród nich kazimierska. Kolonie artystyczne powstawały na ogół w małych miasteczkach, sprzyjających sztuce. Takim też był Kazimierz ze względu na warunki naturalne, historię i tradycję. Tu natura i architektura łączą się w niespotykanie piękny sposób. No i była zawsze przychylność społeczności kazimierskiej, co trwa do dzisiaj. W takim klimacie artyści odczuwają zwiększoną potrzebę tworzenia.

Pozbierać rozproszonych

Było ich tu zawsze wielu, ale funkcjonowali rozproszeni, nawet nie wszyscy się znali, więc powstał pomysł, żeby ich pozbierać i utworzyć stowarzyszenie, które byłoby środowiskową organizacją.

– Jedynym kryterium przynależności do Konfraterni miało być poczuwanie się do uczestnictwa w kulturze naszego miasta – kontynuuje Odorowski – chęć działania na jego korzyść – niekoniecznie wynikające z pochodzenia czy mieszkania tu, ale i związku emocjonalnego. Formuła była więc bardzo szeroka – otwarta niemal dla wszystkich. Nie narzucamy naszym członkom żadnych elementów programowych, każdy tworzy, co uważa i jak czuje – co składa się w efekcie na różnorodną twórczą mozaikę postaw i w konsekwencji dzieł. Od początku nasze stowarzyszenie było bardziej organiczne niż zorganizowane. Liczba członków zmieniała się – na początku w odruchu entuzjazmu przystąpiło do Konfraterni około 70 twórców, później ta liczba nieco się zmniejszyła. W tej chwili jest ponad 50 artystów – najwięcej malarzy. Pełen przekrój wiekowy – od młodych do starych. Jak na tak niewielkie miasteczko to imponująca liczba.

Wśród członków stowarzyszenia jest nawet malarz z Ukrainy.

– Pochodzi z Krzemieńca – dawnej kolonii artystycznej – wyjaśnia prezes Konfraterni. – Świetnie mówi po polsku, często tu przyjeżdża. Chciał do nas przystąpić, więc go przyjęliśmy. Tu trzeba dodać, że w tej społeczności konfraternianej liczba kazimierskich artystów jest niewielka – około dziesięciorga. Pozostali poczuwają się do związków z Kazimierzem zarówno w sensie emocjonalnym, jak i artystycznym. Nie ma żadnych konkretnych warunków przystąpienia do Konfraterni, poza tym, by członkowie zaakceptowali kandydaturę „nowego". Na pewno jednak ważne jest koleżeństwo, bo stanowi ono spoiwo tej wspólnoty. Spotykamy się regularnie, m.in. na opłatkach artystycznych. Kiedyś organizowaliśmy bale przebierańców, ale teraz jakoś gorzej nam z tym idzie. Nawracającym problemem jest brak własnego miejsca, więc się tułamy to tu, to tam. W Kazimierzu jesteśmy stale obecni poprzez galerie – ma je tutaj ponad tuzin naszych członków.

Początek 18 lat temu

Historia Konfraterni Kazimierskiej zaczęła się w 1999 roku od zorganizowanego w Muzeum Nadwiślańskim I Salonu Letniego nazwanego „Malarze Kazimierza". Waldemar Odorowski, obecny prezes Konfraterni, jest kazimierzaninem z wyboru – od ponad 40 lat. Był jednym z inicjatorów powstania Kazimierskiej Konfraterni Sztuki. Malarzem nie jest, tylko promotorem sztuki, pracował w miejscowym muzeum. – W 2001 roku w ramach wystawy zorganizowanej w dawnej dzwonnicy opodal fary, była pierwsza wystawa stowarzyszenia tuż po jego założeniu – wspomina Waldemar Odorowski. – Zaproponowałem wówczas namalowanie na oczach publiczności wielkiego obrazu o wymiarach 2 na 5 metrów zatytułowanego „Gdzie tak naprawdę tworzył Szekspir, czyli nieznane kartki z dziejów Kazimierza". Tak powstały sceny ze sztuk Szekspira na tle naszego miasteczka. Obraz zrobił furorę – pokazywaliśmy go potem w Lublinie i Zielonej Górze. Staramy się integrować wokół sztuki całą społeczność Kazimierza. W 2002 roku Konfraternia miała wystawę „Ukrzyżowanie" w farnym kościele – to był pierwszy taki przypadek w dziejach tej świątyni. W jej zorganizowaniu pomógł ówczesny metropolita abp Józef Życiński, wspaniały człowiek.

Nie tylko w Polsce ale i za granicą

Najważniejszą formą wspólnego działania są wystawy. Odbywają się nie tylko w Kazimierzu i polskich miastach, ale także za granicą.

– W 2013 roku znana niemiecka kolonia artystyczna z Worpswede położonego niedaleko Bremy podpisała z Kazimierzem porozumienie dotyczące wymiany kulturalnej – wyjaśnia Waldemar Odorowski. – Konfraternia była w tej sprawie siłą sprawczą. Braliśmy tam udział w Biennale Sztuki i Filmu, a potem zaprosiliśmy do nas na podobną imprezę Festiwal Kolonii Artystycznych. Ważnym wydarzeniem dla Konfraterni była trzytygodniowa pielgrzymka-plener do Ziemi Świętej. Pojechało nas tam 18 osób na zaproszenie ojca Nikodema, franciszkanina, pracującego w polskim komisariacie Ziemi Świętej. Spodobała mu się działalność Konfraterni, którą poznał, będąc u nas krakowskim prowincjałem. Zwiedziliśmy wtedy nie tylko sanktuaria, ale i wiele miejsc, do których standardowe pielgrzymki nie docierają – na przykład chodziliśmy po dachach franciszkańskich klasztorów i kościołów, to było coś niebywałego. Byliśmy też w malutkim świętym miasteczku Żydów będącym rodzajem kolonii artystycznej. W rewanżu każdy z artystów namalował trzy obrazy i złożył na ręce ojca Nikodema. W ten sposób powstała wystawa około stu prac pokazywana przez nas najpierw w Kazimierzu w znanej tu galerii w domu Michalaków, potem u ojców dominikanów w Lublinie, w Jarosławiu, a teraz można ją zobaczyć w Muzeum Diecezjalnym w Rzeszowie. Plonem tej pielgrzymki była też wydana przez nas książka będąca rodzajem katalogu. Zdarza nam się też razem jeździć na inne plenery – kilka lat członkowie Konfraterni jeździli na nie do Krynicy Górskiej. Były też pod Kazimierzem, w Jarosławiu.

Konfraternia Sztuki regularnie organizuje także aukcje charytatywne.

– Najczęściej na rzecz kolegów będących w potrzebie – mówi Waldemar Odorowski. – Ale zdarzają się też powodzie, pożary – wtedy też staramy się pomóc. Wspieraliśmy już też kazimierskie zabytki, m.in. kościół farny.

Latem, w czasie Festiwalu Dwa Brzegi, Konfraternia organizuje specjalne edycje wystaw w Kazimierzu nazwane Kanałem Sztuki. W zeszłym roku odbyła się już VII edycja tej imprezy. Jej miejscem jest zawsze cembrowina rzeki Grodarz przy Małym Rynku.

– Tylko w 2010 roku, kiedy była powódź, nie mogliśmy w tym miejscu pokazać naszych prac, bo kanał był zalany wodą – przypomina prezes Kazimierskiej Konfraterni. – A to jedyne miejsce, które może pomieścić naraz prace całej naszej wspólnoty. W ubiegłym, jubileuszowym roku mieliśmy wyjątkowo zbiorczą wystawę, co było miłym, ale jednak tylko incydentem. Letnim wystawom towarzyszą koncerty Dziadów Kazimierskich, którzy są rodzajem naszej przybudówki – muzyczną odnogą Konfraterni. Inicjatorem założenia Dziadów był mój syn, z czego jestem dumny.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: m.piwowar@rp.pl

– Ta rocznica jest umowna – tyle właśnie lat liczy stowarzyszenie, ale jego historia tak naprawdę zaczęła się dużo wcześniej – wyjaśnia Waldemar Odorowski, prezes Kazimierskiej Konfraterni Sztuki. – Nie od rzeczy jest przypomnieć, że Kazimierz już od ponad stu lat jest kolonią artystyczną i obecnie należy do Europejskiej Federacji Kolonii Artystycznych skupiającej około stu miejsc z całej Europy. Kolonia artystyczna jest pojęciem mało znanym, więc warto wyjaśnić, że choć na polską skalę to fenomen, to w Europie istniała cała sieć kolonii – na przełomie XIX i XX wieku było ich aż około setki. Większość wymarła, w sposób niejako naturalny, ale kilka jednak przetrwało. Wśród nich kazimierska. Kolonie artystyczne powstawały na ogół w małych miasteczkach, sprzyjających sztuce. Takim też był Kazimierz ze względu na warunki naturalne, historię i tradycję. Tu natura i architektura łączą się w niespotykanie piękny sposób. No i była zawsze przychylność społeczności kazimierskiej, co trwa do dzisiaj. W takim klimacie artyści odczuwają zwiększoną potrzebę tworzenia.

Pozostało 85% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Regiony
Odważne decyzje w trudnych czasach
Materiał partnera
Kraków – stolica kultury i nowoczesna metropolia
Regiony
Gdynia Sailing Days już po raz 25.
Materiał partnera
Ciechanów idealny na city break
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Materiał partnera
Nowa trakcja turystyczna Pomorza Zachodniego