Walka o stołki czy o fundamenty

Politycy opozycji coraz głośniej wyrażają swój sprzeciw wobec pomysłów PiS w sprawie przyszłości samorządu terytorialnego. Ostatnio chociażby, podczas Lubuskiego Forum Samorządowego, krytyczną opinię wyraziła marszałek województwa lubuskiego Elżbieta Polak.

Publikacja: 01.06.2017 23:00

Anna Cieślak-Wróblewska

Anna Cieślak-Wróblewska

Foto: WANIEK RYSZARD/FOTORZEPA

– Samorząd jest zagrożony – grzmiała marszałek. Nie jest jedyna, bo zamierzenia władzy rządzącej ostro komentuje chociażby prezydent Gdańska Paweł Adamowicz (były polityk PO) czy prezydent Nowej Soli Wadim Tyszkiewicz (aktywny członek Nowoczesnej). Powstało już też kilka organizacji broniących samorządności w Polsce. Ich zdaniem rząd i parlamentarzyści PiS dążą do powolnego demontażu samorządu, tak by stał się on jedynie aparatem wykonawczym administracji centralnej.

Jako przykłady takich działań pokazują odbierania urzędom powiatów czy województwa kolejnych kompetencji i zadań. Chodzi o takie propozycje jak te, by urzędy pracy, inspekcja sanitarna czy nadzór budowlany były prowadzone nie przez powiaty, ale przez administrację centralną. Z kolei marszałkowie województw mają stracić cześć zadań na rzecz wojewodów (chodzi o zmiany w funkcjonowaniu np. ośrodków doradztwa rolniczego, wojewódzkich funduszy ochrony środowiska, izb skarbowych, wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego, zarządów melioracji itp.).

Politycy PiS na te zarzuty odpowiadają, że wcale nie chodzi o żaden zamach na samorząd terytorialny, tylko o próbę poprawy efektywności jego działania. W końcu gminy, powiaty czy marszałkowie są częścią administracji publicznej i nikt nie powiedział, że rząd nie może zmieniać zasad ich funkcjonowania.

Kto ma rację w tym sporze? Odpowiedź na to pytanie wcale nie jest prosta, bo często argumenty obu stron wykraczają poza sprawy merytoryczne. Z jednej strony, czy naprawdę kwestia, kto ma wybierać członków rad nadzorczych wojewódzkich funduszy ochrony środowiska, jest zmianą ustrojową (jak twierdzą przeciwnicy PiS)? Z drugiej zaś strony, czy odebranie powiatom zadania polegającego na prowadzeniu urzędów pracy rzeczywiście poprawi pracę urzędników (jak uważają przedstawiciele PiS)?

Najgorsze, że w tyle tych dyskusji pobrzmiewają zupełnie inne niż merytoryczne tony. Spod spodu dochodzą bowiem wyraźne odgłosy walki o władzę. PiS ma słabą reprezentację w samorządach i zapewne chciałoby to zmienić. A samorządowcy opozycjoniści też pewnie boją się o swoje stołki.

Wybory samorządowe odbędą się już za półtora roku. I bardzo dobrze, najlepszą walką o władzę jest walka przy wyborczych urnach. Lepiej otwarcie przekonywać do swoich argumentów, niż toczyć walkę podjazdową w zamkniętych przyłbicach.

– Samorząd jest zagrożony – grzmiała marszałek. Nie jest jedyna, bo zamierzenia władzy rządzącej ostro komentuje chociażby prezydent Gdańska Paweł Adamowicz (były polityk PO) czy prezydent Nowej Soli Wadim Tyszkiewicz (aktywny członek Nowoczesnej). Powstało już też kilka organizacji broniących samorządności w Polsce. Ich zdaniem rząd i parlamentarzyści PiS dążą do powolnego demontażu samorządu, tak by stał się on jedynie aparatem wykonawczym administracji centralnej.

Pozostało 80% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Regiony
Odważne decyzje w trudnych czasach
Materiał partnera
Kraków – stolica kultury i nowoczesna metropolia
Regiony
Gdynia Sailing Days już po raz 25.
Materiał partnera
Ciechanów idealny na city break
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Materiał partnera
Nowa trakcja turystyczna Pomorza Zachodniego