Jeszcze kilka lat temu Zabłocie straszyło pordzewiałymi pustymi halami fabrycznymi oraz rozpadającymi się czynszówkami.
Tymczasem do końca PRL kwitło tu życie. Wytwarzano kosmetyki, zapałki, słodycze, szkło. Z czasem jednak fabryki poupadały lub zostały zlikwidowane. Pozostały po nich tony zardzewiałego żelastwa i czynszówki, w których mieszkają byli pracownicy.
To się jednak sukcesywnie zmienia. Hale jedna po drugiej dostają szanse na drugie życie, a czynszówki przestają straszyć. Na Zabłocie wraca życie, a miasto chwali się udaną rewitalizacją.
Przy okazji rodzą się kolejne pomysły na Zabłocie. Wśród nich jest koncepcja stworzenia klastra innowacji społeczno-gospodarczych.
Będzie on funkcjonować w przyszłości w jednej ze starych fabrycznych hal, które dziś jedynie straszą.
– Pod jednym dachem będą się mieściły siedziby organizacji pozarządowych, inkubator przedsiębiorczości, startupy. Ma to być również miejsce wystaw i spotkań mieszkańców – opowiada Elżbieta Koterba, wiceprezydent Krakowa. – Po prostu klaster ma być miejscem spotkań i twórczego fermentu. Wciąż takich miejsc w Krakowie jest za mało.
Droga jednak przed klastrem jeszcze długa i kręta. Miasto planuje otworzyć go w 2020 r. Na razie został rozstrzygnięty konkurs architektoniczny na jego projekt. Miasto szacuje, że realizacja inwestycji będzie kosztować 34 mln zł.
– Mam nadzieję, że część tych środków uda się pozyskać z unijnych funduszy– mówi wiceprezydent Koterba.
Magistrat krakowski wystąpił więc o dofinansowanie unijne do urzędu marszałkowskiego i czeka na jego decyzję w tej sprawie. Trochę jednak poczeka.
– Złożony w konkursie wniosek zostanie poddany ocenie formalnej i merytorycznej. Planowane rozstrzygnięcie tego konkursu to październik 2017 – wyjaśnia Magdalena Pikulska z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego.
Pomysł stworzenia klastra podoba się Bartłomiejowi Piotrowskiemu z fundacji Kraków Miastem Startupów.
– Mam nadzieję, że faktycznie uda się pod jednym dachem zgromadzić tak wiele instytucji, jak organizacje pozarządowe, młodych przedsiębiorców, startupy – mówi Bartłomiej Piotrowski.
– Zależy nam na tym, by w klastrze działało także centrum obsługi inwestora. Osoba, która tam przyjdzie, będzie mogła liczyć na kompleksową obsługę, a instytucje będą mogły ze sobą współpracować. Warto, by swój punkt miał urząd miasta. Powinni w nim przyjmować m.in. przedstawiciele wydziałów kultury czy promocji.
– Do tej pory współpraca z urzędnikami nie zawsze wyglądała różowo. – dodaje Piotrowski. – Tego typu punkty już działają, ale są rozproszone po całym Krakowie. Jeśli będą się mieścić pod jednym adresem, to będzie wygodniej – tłumaczy.
Moda na Zabłocie, stanowiące część dzielnicy Podgórze, zaczęła się od powstania dwóch muzeów: Muzeum Sztuki Współczesnej MOCAK oraz oddziału Muzeum Historycznego Miasta Krakowa Fabryka Emalia Oskara Schindlera
Dzięki temu Zabłocie stało się ważnym punktem na mapie turystycznej.
– Zależało nam jednak nie tylko na tym, żeby na Zabłocie przyjeżdżali turyści, ale także by wrócili tu inwestorzy – mówi wiceprezydent Koterba. – Zaczęliśmy od uchwalenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego oraz przyjęcia lokalnego programu rewitalizacji, by zachęcić potencjalnie chętne podmioty.
Myślę, że to się udało. Sporo się tu też buduje.