Sztuka, kulinaria, natura i spokój

Miejsce: Supraśl. Termin: od 1 lipca do 17 września 2017 roku. Tak, to nie jest pomyłka: Podlasie SlowFest będzie trwał dwa i pół miesiąca.

Publikacja: 19.06.2017 22:00

Roman Gutek: – To ma być niespieszne, bardzo świadome obcowanie ze sztuką.

Roman Gutek: – To ma być niespieszne, bardzo świadome obcowanie ze sztuką.

Foto: Rzeczpospolita, Jerzy Dudek

Roman Gutek, wspaniały animator polskiej sceny filmowej, właściciel firmy dystrybucyjnej Gutek Film, założyciel Warszawskiego Festiwalu Filmowego, twórca Nowych Horyzontów i American Film Festival, teraz spełnia swoje kolejne marzenie: zaprasza na wydarzenie rozłożone w czasie, z którym spędza się fajny urlop, ale też na które wpada się na weekend, żeby uczestniczyć w konkretnym wydarzeniu.

– Idea jest prosta – tłumaczy mi Roman Gutek. – Wypoczywać, być w fajnych okolicznościach natury, a jednocześnie mieć kontakt ze sztuką. Szczególną – niszową, pozwalającą zatrzymać się i pomyśleć.

Każdy festiwal – począwszy od tych lokalnych, a skończywszy na największych – to pięć filmów dziennie, koncert za koncertem, tu spotkanie z autorem książki, tam ze znanym dokumentalistą, jeszcze gdzieś indziej teatralny happening, a może i wernisaż wystawy. Intensywność chłonięcia kultury bywa tam ogromna, ale jednocześnie jej przeżycie – z konieczności – jest bardzo przyspieszone. Po kilku dniach człowiek zaczyna zapominać, gdzie jest i co oglądał wcześniej.

Z otwartą głową

– A ja już od dawna myślałem, by stworzyć miejsce, gdzie będzie się działo wiele ciekawych rzeczy, ale ludzie będą na kulturalne wydarzenie czekać z otwartą głową – mówi Gutek. – Mogą się skupić, świadomie sztukę przeżyć, mieć czas na rozmowę z twórcą. Żeby to wszystko nie odbywało się w pędzie. Na dużych festiwalach najczęściej jest tak, że reżyser leci 20 godzin z Ameryki Południowej, a potem jego konferencja prasowa musi się skończyć po pół godzinie, bo już planowany jest następny seans. Tutaj chciałbym dać przestrzeń widzom i artystom. Jeśli będą chcieli ze sobą rozmawiać, spotkanie może trwać godzinę, dwie. Z Domu Ludowego można się będzie przenieść do restauracji obok i przy piwie, kieliszku wina czy butelce wody gadać dalej. Można będzie razem zjeść śniadanie. A jak kogoś nie interesuje kontakt z artystą, to w ciągu pięciu minut może się znaleźć w lesie i kontemplować to, w czym uczestniczył. To ma być niespieszne i bardzo świadome obcowanie ze sztuką.

Roman Gutek chciał taki slow festiwal zorganizować jeszcze we Wrocławiu, w 2015 roku, niejako przygotowując grunt pod Europejską Stolicę Kultury. Wtedy się nie udało. Ale z pomysłu nie zrezygnował.

– Z grupą przyjaciół jeździmy co rok gdzie indziej na sylwestra – opowiada. – Zawsze ktoś inny wybiera miejsce. Na przełomie lat 2014/2015 trafiliśmy do Supraśla. I to miasteczko zauroczyło mnie klimatem, bliskością natury, niezwykłą ciszą.

Pod hasłem „Supraśl" można w Wikipedii zobaczyć zdjęcie ulicy 3 Maja.

– Są tu drewniane ponadstuletnie domki. Zostały zbudowane dla tkaczy przez rodzinę Buchholtzów, którzy przenieśli tu z Łodzi swoje zakłady tkackie – mówi Gutek. – Ich pałac z przełomu XIX i XX wieku otoczony pięknym parkiem. Dom Ludowy zbudowany w latach 30. ub. wieku – piękny modernistyczny budynek z małą salą koncertowo-projekcyjną. Tu współistnieją ze sobą różne kultury i religie. Są: katolicki kościół św. Trójcy, kościół ewangelicko-augsburski i prawosławny monaster, od którego kiedyś zaczęło się powstawanie miasta. W historii przechodził on różne koleje losu, w końcu wojny Niemcy wysadzili cerkiew, zakonne pomieszczenia zamieniono na szkołę rolniczą. Ukończono odbudowę cerkwi, do monasteru powrócili zakonnicy, świetnie działa Akademia Supraska.

Sławny teatr

A jednocześnie liczący niespełna 5 tysięcy mieszkańców Supraśl słynie z własnego, znakomitego teatru. To tutaj od ćwierć wieku działa kultowy Wierszalin.

Szukając miejsca na slow festiwal, Roman Gutek zwiedził całe Podlasie, Mazury, Dolny Śląsk. I wrócił do Supraśla. Nie bez znaczenia był fakt, że to miasteczko ma niezłą infrastrukturę, może bez problemu przyjąć około tysiąca osób. Jest tu kilka hoteli, są gospodarstwa agroturystyczne. A poza tym Supraśl leży 12 kilometrów od Białegostoku, można stamtąd dojechać na jeden dzień: połazić po lesie, a potem pójść na koncert czy seans.

Program SlowFest został bardzo starannie przygotowany. To ponad 400 różnych wydarzeń. Ciekawie zaprogramowane seanse filmowe z przeglądem dzieł Andrieja Tarkowskiego na czele. Ale też obrazy m.in.: Lava Diaza, Tsai Ming-lianga, Bruno Dumonta, Carlosa Reygadasa, Weerasethakula Apichatponga, Alberta Serry, Lisandro Alonso, Piotra Dumały, Marcina Dudziaka.

Będą koncerty muzyki improwizowanej, dawnej, klasycznej, jazzu, world music, wystąpią artyści łączący walory artystyczne z korzeniami muzyki tradycyjnej. Ważnym wydarzeniem jest retrospektywa Teatru Wierszalin, obejmująca siedem spektakli. W cyklu spotkań z pisarzami będzie można porozmawiać m.in. z Jackiem Dehnelem, Julią Fiedorczuk, Piotrem Sommerem. Roman Gutek jest szczególnie dumny z licznych warsztatów, które udało się zorganizować: od pisania ikon czy śpiewu cerkiewnego aż do całego cyklu spotkań relaksacyjnych.

– Bardzo chętnie pracujemy z lokalnymi artystami – mówi Gutek. – Stąd Wierszalin, koncerty muzyki cerkiewnej, warsztaty pisania ikon, koncerty kapeli, która nagrywała muzykę do „Wołynia" Smarzowskiego, czy Karoliny Cichej z Białegostoku, która śpiewa folk.

Gutek podkreśla, że równie istotny jest kontakt ze sztuką, jak z naturą. Leczenie lasem czy wyjście z ornitologiem na łąkę o drugiej nad razem, żeby słuchać, jak budzą się ptaki. Slow jogging, wycieczki nad Narew, do Puszczy Knyszyńskiej.

– Wtopienie w przyrodę jest dla nas tak ważne, że organizujemy nawet rajdy rowerowe – przyznaje.

I wreszcie kulinaria. Tak jak Berlinale, Transatlantyk czy San Sebastian, Supraśl proponuje wspólne gotowanie i jedzenie.

– Będą gotować różni mistrzowie, wielu z nich pochodzi z Białegostoku, bo chciałbym promować Podlasie przez produkty i kulinaria – mówi Roman Gutek.

Zorganizowanie takiego festiwalu to oczywiście nie tylko wielki wysiłek, ale i bardzo duży koszt. Pomaga urząd marszałkowski, zapewniając jedną trzecią budżetu, sponsorem SlowFest jest też lokalny producent piwa Żubr. Resztę dokłada ze swojej firmy Gutek.

Bilety idą jak woda

Czy odniesie sukces? Bilety, których sprzedaż ruszyła bardzo niedawno, rozchodzą się dobrze. Na kolację inspirowaną głośnym filmem „Uczta Babette" z 30 miejsc sprzedano już 27. Bilety na spektakle Wierszalina także sprzedają się świetnie.

– Świat staje na głowie, szerzy się terroryzm, strach pojechać do Egiptu – twierdzi Gutek. – Nie każdy też chce spędzać czas na plaży. A Polska jest wciąż nieodkryta. Mamy nadzieję, że odwiedzą nas ludzie, którym nie wystarcza luksusowe spa, którzy szukają podczas odpoczynku czegoś więcej. Dlatego zapraszamy na Podlasie, gdzie będą mogli w ciągu dnia spędzać miłe godziny na łonie natury, popływać na kajakach, pochodzić po lesie, a wieczorem będzie na nich czekać oferta kulturalna. Kameralna, ciekawa.

Trochę wydarzeń, głównie spotkań kulinarnych, odbędzie się też w Wasilkowie, Ciechanowcu, Krasnogrudzie i w Białymstoku. Sam Roman Gutek przenosi się do Supraśla na całe lato.

– Wyskoczę tylko na Nowe Horyzonty do Wrocławia. A poza tym będę tutaj. Zasłużyłem sobie na trochę odpoczynku. No i jestem ciekawy, kto do Supraśla przyjedzie. Mam nadzieję, że ludzie będą tu wracać – mówi i zaraz dodaje:

– Ta tęsknota za wolniejszym rytmem i kontemplacją świata to pewnie trochę mój kaprys związany z wiekiem. Może kiedyś uda nam się tutaj zbudować centrum festiwalowe, w którym byłaby sala kinowo-koncertowa na 250–300 osób, sala wystawiennicza, pomieszczenia na warsztaty, restauracja, kawiarnia, może aparthotel. Chciałbym takie miejsce stworzyć. Wtedy slow festiwal na Podlasiu mógłby trwać nawet od maja do końca października. Tak mi się marzy.

Cóż, marzenia Gutka zwykle się spełniają. A to jest szlachetne, bo slow festiwal jest próbą zatrzymywania ludzi w biegu, powrotu do głębszego, niepospiesznego kontaktu z kulturą, przywrócenia rangi sztuce. I – co tu dużo gadać – przeżycia kilku, a może kilkunastu spokojnych, przyjemnych dni.

Roman Gutek, wspaniały animator polskiej sceny filmowej, właściciel firmy dystrybucyjnej Gutek Film, założyciel Warszawskiego Festiwalu Filmowego, twórca Nowych Horyzontów i American Film Festival, teraz spełnia swoje kolejne marzenie: zaprasza na wydarzenie rozłożone w czasie, z którym spędza się fajny urlop, ale też na które wpada się na weekend, żeby uczestniczyć w konkretnym wydarzeniu.

– Idea jest prosta – tłumaczy mi Roman Gutek. – Wypoczywać, być w fajnych okolicznościach natury, a jednocześnie mieć kontakt ze sztuką. Szczególną – niszową, pozwalającą zatrzymać się i pomyśleć.

Pozostało 93% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Regiony
Odważne decyzje w trudnych czasach
Materiał partnera
Kraków – stolica kultury i nowoczesna metropolia
Regiony
Gdynia Sailing Days już po raz 25.
Materiał partnera
Ciechanów idealny na city break
Materiał Promocyjny
Mity i fakty – Samochody elektryczne nie są ekologiczne
Materiał partnera
Nowa trakcja turystyczna Pomorza Zachodniego