Malowane tiry

Kolorowe samochody to coraz popularniejsze hobby wśród przewoźników.

Publikacja: 28.08.2017 22:30

Firmy prześcigają się w pomysłach na efektowne ozdabianie swoich ciężarówek.

Firmy prześcigają się w pomysłach na efektowne ozdabianie swoich ciężarówek.

Foto: materiały prasowe

Na podopolskim lotnisku w Polskiej Nowej Wsi od 21 do 23 lipca trwał XIII Master Truck, czyli zlot tuningowanych ciężarówek. – To największa w Europie impreza dla właścicieli i kierowców samochodów ciężarowych – mówi organizator Andrzej Wachowski.

W tym roku przyjechało prawie 800 takich aut z całej Europy. Podziwiało je 150 tys. widzów. – Master Truck to duża impreza o międzynarodowym charakterze, która przyciąga wielu fanów motoryzacji – zauważa Piotr Letachowicz z biura prasowego Urzędu Miasta Opole.

Polscy przewoźnicy chętnie ozdabiają pojazdy. Przeważają motywy z amerykańskich filmów, Dzikiego Zachodu i roznegliżowane (zazwyczaj) kobiety. Gdańska firma Tom-Tech zdobi ciężarówki pracochłonnymi obrazami z filmów SF. Nie ogranicza się przy tym do prac malarskich, zamawia nowe osłony wlotu powietrza i przerabia wnętrza. – Czasem te ozdoby pomagają w kontaktach z inspekcją drogową, bo widać, że samochód jest zadbany – przekonuje kierowca jednej z ciężarówek firmy Tom-Tech.

Taka przeróbka trwa pięć miesięcy. Kosztuje połowę ceny pojazdu, dlatego tuningowane ciężarówki będą używane siedem–dziewięć lat, a nie typowe trzy–pięć.

Do rzadkości należą motywy zaczerpnięte z polskiej kultury i historii. Jednym z nielicznych wyjątków jest zestaw sławiący myśliwski Dywizjon 303 z bitwy o Anglię. Pojazd należy do firmy Repiński Transport z Kościerzyny. – Na pomysł upamiętnienia naszych lotników wpadłem w 2013 r. podczas wizyty u kolegi w USA – wspomina właściciel firmy Jarosław Repiński.

W kolejnym roku kupił biały ciągnik siodłowy, już z myślą o czarno-białej kompozycji. Pojawiła się ona po roku użytkowania auta. – Musiało na siebie najpierw choć trochę zarobić – tłumaczy Repiński. Rok później doszła naczepa.

Kierowca unikalnego zestawu podkreśla, że zainteresowanie scenami jest bardzo duże i na parkingach kierowcy chętnie dopytują o historię. – Często jeżdżę do Wlk. Brytanii i tam ludzie pamiętają o polskich lotnikach. Czasem mam wrażenie, że znacznie lepiej znają dzieje naszych oddziałów walczących na Zachodzie niż my – zauważa kierowca.

Po krajowe tematy sięga także gliwicka firma Nika-Trans, która na zestawach upamiętniła młode lata właściciela, m.in. poloneza w bardzo rzadko spotykanej wersji coupé.

Mater Truck to znacznie więcej niż malowane ciężarówki. Mówią o tym oblężone stoiska z wyposażeniem samochodów, modelami, truckerskie ciuchy (nawet damskie stringi) z nazwami marek samochodów. Zlot był także miejscem oświadczyn i trudno potem się dziwić, gdy słyszy się na zlocie takie imiona dzieci jak Enzo i Mercedes.

Kierowcy dudnili dieslami. Ośmiocylindrowa scania szła o lepsze z sześciocylindrowym mackiem. Dla dobrego „gangu" ciężarówki można wyposażyć w specjalne tłumiki, a takie są w ofercie nawet renomowanych marek zajmujących się sportowymi samochodami. Jeżeli silnik nie brzmiał wystarczająco „bojowo", kierowca miał jeszcze klakson.

Głośny był także pokaz driftingu w wykonaniu pięciotonowej ciężarówki. Kierowca podkreśla, że blisko 500-konny silnik do zdarcia nowych opon potrzebuje 30–40 minut.

Wystąpili nawet „furmani", prezentując doskonałe opanowanie sportowej jazdy dwu- i czterokonnymi zaprzęgami podczas Mistrzostw Zaprzęgów Konnych.

Wieczorem goście podziwiali iluminacje tuningowanych ciężarówek: rekordziści potrafią zamontować na zestawach ponad sto lampek. – Jednocześnie to jedno z wielu wydarzeń, które kierowane są do mieszkańców stolicy regionu i okolic, szczególnie w roku jubileuszu 800-lecia Opola – podkreśla Piotr Letachowicz.

Spotkanie było także okazją do nauki – policjanci, inspektorzy pracy oraz transportu drogowego przeprowadzili spotkania szkoleniowe. Kolejny zlot za rok.

Na podopolskim lotnisku w Polskiej Nowej Wsi od 21 do 23 lipca trwał XIII Master Truck, czyli zlot tuningowanych ciężarówek. – To największa w Europie impreza dla właścicieli i kierowców samochodów ciężarowych – mówi organizator Andrzej Wachowski.

W tym roku przyjechało prawie 800 takich aut z całej Europy. Podziwiało je 150 tys. widzów. – Master Truck to duża impreza o międzynarodowym charakterze, która przyciąga wielu fanów motoryzacji – zauważa Piotr Letachowicz z biura prasowego Urzędu Miasta Opole.

Pozostało 86% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Materiał partnera
Ciechanów idealny na city break
Materiał partnera
Nowa trakcja turystyczna Pomorza Zachodniego
Materiał partnera
Dolny Śląsk mocno stawia na turystykę
Regiony
Samorządy na celowniku hakerów
Akcje Specjalne
Firmy chcą działać w sposób zrównoważony
Materiał partnera
Niezależność Energetyczna Miast i Gmin 2024 - Energia Miasta Szczecin
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży