Kocioł czarownic zaprasza

Stadion Śląski znowu żyje. Jest piękny, nowoczesny, zadaszony i żółto-niebieski.

Publikacja: 10.10.2017 21:30

Na Stadion Śląski najbliżej będzie lekkoatletom. W przyszłym roku odbędzie się tu memoriał Janusza K

Na Stadion Śląski najbliżej będzie lekkoatletom. W przyszłym roku odbędzie się tu memoriał Janusza Kusocińskiego, a w 2019 r. – mistrzostwa Polski

Foto: shutterstock

Każdy kibic piłkarski w Polsce widział chyba czarno-białe ujęcia z meczu Polska–ZSRR z 1957 roku i gole Gerarda Cieślika, które pozwoliły zwyciężyć 2:1. Tak samo chyba każdy kibic zdążył zobaczyć bramkę Włodzimierza Lubańskiego z pamiętnego zwycięstwa nad reprezentacją Anglii. Trzeba się było tym golem pokrzepiać jak „zwycięskim remisem na Wembley" w czasach posuchy panującej w polskim futbolu.

Takich pamiętnych wydarzeń na Śląskim było zdecydowanie więcej. To na tym obiekcie drużyna Kazimierza Górskiego odniosła zwycięstwo 4:1 nad Holendrami. To byli ówcześni wicemistrzowie świata, a do Polski przyjechali w najmocniejszym składzie z Johanem Cruyffem, Johanem Neeskensem, Ruudem Krolem czy Rene van de Kerkhofem. Wiele osób jest zdania, że był to najlepszy w historii mecz reprezentacji Polski.

Szczęśliwy obiekt

Holenderscy piłkarze jeszcze kilka lat później wspominali niesamowity doping, który niósł Polaków, a rywali przygniatał do ziemi. Takie same odczucia mieli Anglicy, którzy po porażce nazwali śląski obiekt Kotłem Czarownic.

Wiele lat później Stadion Śląski okazał się szczęśliwy dla innego Holendra, który był jednocześnie trenerem polskiej kadry. Drużyna pod wodzą Leo Beenhakkera w listopadzie 2006 roku pokonała Portugalię 2:1. Błyszczał zdobywca dwóch bramek Ebi Smolarek, a Grzegorz Bronowicki odebrał chęć do gry samemu Cristiano Ronaldo.

Portugalczycy byli wtedy wicemistrzami Europy i czwartą drużyną mundialu. To był ważny krok w kierunku awansu na Euro 2008. Polacy ten awans zapewnili sobie niemal równo rok później, pokonując Belgię 2:0, na oczach 47 tysięcy kibiców, którzy szczelnie wypełnili trybuny.

Już wtedy było wiadomo, że następne mistrzostwa Europy odbędą się w Polsce i na Ukrainie, a Śląski miał być areną tego turnieju. Reprezentacja Polski rozegrała tam jeszcze w październiku 2009 roku spotkanie ze Słowacją i można było wjeżdżać z ciężkim sprzętem.

Wtedy zaczął się remont generalny, który trwał niemal do dziś. Na szczęście ten etap historii chorzowskiego giganta powoli dobiega końca (różne etapy jego przebudowy trwały od 1993 roku). Teraz obiekt wreszcie wygląda pięknie, jest nowoczesny i funkcjonalny. Ostatecznie na Euro z miast południowej Polski wybrany został Wrocław (były jeszcze: Warszawa, Poznań i Gdańsk), a Stadion Śląski znalazł się w rezerwie.

Wymuszona przerwa

– Bez modernizacji Stadion Śląski nie miałby szans, aby konkurować z innymi tego typu obiektami w Polsce. Jako spółka musieliśmy koordynować wszystkie prace prowadzone przez kilkunastu wykonawców. Wiele czasu poświęcaliśmy na rozwiązywanie problemów, które przy jednym generalnym wykonawcy nie miałyby miejsca. Właściwą przebudowę zaczęliśmy trzy lata temu i skończyliśmy ją zgodnie z planem. Jestem przekonany, że teraz dysponujemy najlepszym wielofunkcyjnym stadionem w Polsce – mówi „Rz" Krzysztof Klimosz, prezes spółki Stadion Śląski.

Oczywiście taka inwestycja wymagała odpowiednich nakładów. Planowany koszt przebudowy wyniósł 650 mln zł. Ostatecznego bilansu jeszcze nie można podać, bo niektóre prace są w dalszym ciągu prowadzone i rozliczane (parkingi przed pawilonem sportowym, recepcja i dojście do strefy VIP czy obwodnice wokół stadionu).

W szybszym zakończeniu inwestycji na pewno przeszkodził wypadek z 2011 roku, kiedy podczas podnoszenia konstrukcji dachu pękły łączniki lin. Modernizacja na kilka miesięcy została przerwana, trzeba było czekać na wyniki ekspertyzy. Ostatecznie dach udało się zamontować w 2015 roku i teraz konstrukcja wygląda naprawdę imponująco.

Powierzchnia dachu to ponad 4 ha, jedna z największych w Europie. – System monitoringu zamontowany na obiekcie składa się z dwóch podsystemów. Pierwszy jest oparty na tachimetrach i na podstawie różnicy w ugięciach liczy ciężar śniegu na dachu, a drugi system bazuje na stacjach pogodowych i podglądzie z kamer na grubość pokrywy śnieżnej na dachu – mówi „Rz" Krzysztof Klimosz.

Otwarta lekcja historii

To nie wszystkie nowości na Śląskim, bo w dzisiejszych czasach, jeśli chce się organizować poważne imprezy sportowe, trzeba zadbać o odpowiednie oświetlenie. Dlatego stadion jest zasilany z dwóch niezależnych rozdzielni i jeśli jedna zawiedzie, to druga natychmiast przejmie zasilanie. Ale nawet gdyby padły obie rozdzielnie, to na Śląskim nawet tego nie zauważą.

– Mamy system baterii UPS, który może utrzymać przez 90 sekund pełne oświetlenie stadionowe, a już po 30 sekundach włącza się potężny agregat stadionowy o mocy 2 megawatów, który jest w stanie przejąć oświetlenie murawy (zużywa 360 litrów ropy na godzinę pracy). Ważne, że jeśli zostanie wyłączony prąd, system z automatu przełącza się na UPS – zapewnia prezes Klimosz.

To bardzo ważne, bo Stadion Śląski chce jak najczęściej gościć wielkich sportowców. Można też na nim będzie organizować koncerty (fani The Rolling Stones i U2 coś na ten temat wiedzą). Najważniejsze, że obiekt znowu ożył i odbywają się już na nim imprezy sportowe: 1 października na pięknej, nowiutkiej bieżni pojawili się uczestnicy Silesia Marathonu, którzy tutaj mieli swoją metę.

Przy okazji mogli stadion poznać również wszyscy zainteresowani, bo trwał dzień otwarty, a w planie uwzględniono m.in. lekcję historii, czyli przypomnienie zwycięstwa nad ZSRR z 1957 roku. Swoje spotkanie zagrały Reprezentacja Śląska Oldbojów oraz zespół Zaproszonych Gwiazd.

Jakie są plany spółki zarządzającej Stadionem Śląskim? Wiadomo, że wielu kibiców chciałoby tutaj zobaczyć piłkarską reprezentację Polski, ale na to chyba jeszcze za wcześnie. Mecze o punkty odbywają się na Stadionie Narodowym w Warszawie, a spotkania towarzyskie kadry goszczą różne obiekty i kiedy wszystko w Chorzowie będzie gotowe, to pewnie i Robert Lewandowski zagra na Śląskim (władze spółki robią wszystko, by reprezentacja wystąpiła tutaj jak najszybciej, potwierdza to także prezes PZPN Zbigniew Boniek). Na razie wystąpili tutaj juniorzy, którzy w meczu reprezentacji do lat 19 pokonali Białoruś 3:0 na oczach 30 tysięcy kibiców.

Memoriał i mistrzostwa

Bywało i tak, że na Śląskim mecze śledziło około 100 tysięcy fanów, ale działo się to w czasach, kiedy siadało się na drewnianych ławkach. Po przebudowie na trybunach może zasiąść 54 378 osób, a na koncertach nawet 85 tysięcy. Być może niektóre ze swoich spotkań będą tutaj rozgrywać czołowe śląskie drużyny. Nie będzie jednak o to łatwo, bo Górnik Zabrze ma już nowy stadion, GKS Katowice i Ruch Chorzów także liczą na nowe obiekty. Może warto na Śląskim organizować spotkania derbowe? Każdy śląski kibic czułby się tutaj jak u siebie, siedząc na żółto-niebieskich trybunach (barwy województwa śląskiego).

Na razie do Chorzowa najbliżej lekkoatletom. – Władze województwa śląskiego, czyli właściciela stadionu, podpisały list intencyjny z Polskim Związkiem Lekkiej Atletyki. Na Stadionie Śląskim planowany jest w czerwcu przyszłego roku memoriał Janusza Kusocińskiego, a w 2019 roku, na 100-lecie PZLA, mistrzostwa Polski w lekkiej atletyce. Związek wstępnie zgłosił także obiekt do organizacji mistrzostw Europy w 2022 roku. Pracujemy intensywnie nad harmonogramem imprez na 2018 rok i wolnych terminów jest coraz mniej – mówi „Rz" Aneta Moczkowska, wiceprezes Stadionu Śląskiego.

Polskim lekkoatletom brakowało od lat obiektu z prawdziwego zdarzenia i wreszcie będą mieli swój dom. Były znakomity kulomiot Tomasz Majewski, obecnie wiceprezes PZLA, jest nawet zdania, że w przyszłości można by w tym miejscu rozegrać mistrzostwa świata.

A jak Stadion Śląski ma żyć na co dzień? – Pracujemy nad tym, by odbywało się tu wiele wydarzeń o różnym charakterze – od zawodów sportowych, przez koncerty, imprezy okazjonalne i korporacyjne, po targi, wystawy, pokazy, konferencje i szkolenia. Pamiętajmy, że Stadion Śląski leży na terenie jednego z największych w Europie parków. Chcemy, aby te przestrzenie się przenikały. Zaplecze rekreacyjno-sportowe powinno funkcjonować cały czas, niezależnie od toczącej się modernizacji. Teraz ofertę będzie można poszerzyć – mówi „Rz" wiceprezes Moczkowska.

W gospodarowaniu obiektem mają pomóc też loże VIP i miejsca biznesowe. Stadion Śląski widział już wiele sukcesów polskich sportowców i znów zaprasza.

Każdy kibic piłkarski w Polsce widział chyba czarno-białe ujęcia z meczu Polska–ZSRR z 1957 roku i gole Gerarda Cieślika, które pozwoliły zwyciężyć 2:1. Tak samo chyba każdy kibic zdążył zobaczyć bramkę Włodzimierza Lubańskiego z pamiętnego zwycięstwa nad reprezentacją Anglii. Trzeba się było tym golem pokrzepiać jak „zwycięskim remisem na Wembley" w czasach posuchy panującej w polskim futbolu.

Takich pamiętnych wydarzeń na Śląskim było zdecydowanie więcej. To na tym obiekcie drużyna Kazimierza Górskiego odniosła zwycięstwo 4:1 nad Holendrami. To byli ówcześni wicemistrzowie świata, a do Polski przyjechali w najmocniejszym składzie z Johanem Cruyffem, Johanem Neeskensem, Ruudem Krolem czy Rene van de Kerkhofem. Wiele osób jest zdania, że był to najlepszy w historii mecz reprezentacji Polski.

Pozostało 90% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Regiony
Odważne decyzje w trudnych czasach
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Materiał partnera
Kraków – stolica kultury i nowoczesna metropolia
Regiony
Gdynia Sailing Days już po raz 25.
Materiał partnera
Ciechanów idealny na city break
Materiał partnera
Nowa trakcja turystyczna Pomorza Zachodniego