Pięknie biją słoneczne godziny

Muzeum im. Przypkowskich w Jędrzejowie słynie z kolekcji zegarów.

Publikacja: 27.11.2017 00:30

Nad Muzeum im. Przypkowskich w Jędrzejowie góruje kopuła dawnego obserwatorium astronomicznego.

Nad Muzeum im. Przypkowskich w Jędrzejowie góruje kopuła dawnego obserwatorium astronomicznego.

Foto: Rzeczpospolita, Monika Kuc

– Nasze zbiory zegarów słonecznych to dziś jedna z czołowych światowych kolekcji. Trzecia po Planetarium w Chicago i Science Museum w Oksfordzie – mówi oprowadzająca nas Edyta Miśkiewicz-Chrust. Zapoczątkował ja doktor Feliks Przypkowski. Obecnie dyrektorem muzeum jest jego prawnuk – Jan Aleksander Przypkowski. Historyk sztuki, tak jak jego ojciec Piotr Maciej Przypkowski, który tę samą funkcje sprawował przez ponad 40 lat.

Najdłuższa ulica w Jędrzejowie nosi imię Feliksa Przypkowskiego. Prowadzi od dworca do rynku. Po półgodzinnym marszu wychodzi się nią wprost na muzeum.

Pasjonat

Feliks Przypkowski (1872–1951) był z zawodu lekarzem. A jednocześnie człowiekiem wielu pasji. Szczególnie fascynowała go gnomonika, astronomia, konstruowanie i kolekcjonowanie zegarów słonecznych. Ściany jego domu dekorują liczne sentencje łacińskie. Jedna z nich świetnie oddaje credo Feliksa Przypkowskiego: „Trahit sua quemque voluptas" („Każdego pociąga jego własna przyjemność"). Jego tak bardzo, że od 1913 roku był członkiem Towarzystwa Astronomicznego Francji.

Zbierał zegary słoneczne z różnych stron świata i sam skonstruował ich ponad 50 (pierwsze jeszcze jako student). Od 1909 roku pokazywał swoją kolekcję publicznie w siedzibie Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego, która znajdowała się obok jego domu.

Rodzina Przypkowskich w 1962 roku przekazała swe zbiory państwu i wówczas powstało muzeum. Jego pierwszym dyrektorem został Tadeusz Przypkowski, syn doktora Feliksa.

Tadeusz Przypkowski (1905–1977) był historykiem sztuki, bibliofilem, miłośnikiem grafiki szczególnie exlibrisów i heraldyki. On także stał się znawcą zegarów słonecznych, cieszącym autorytetem w kraju i za granicą. Wykonał m.in. zegary słoneczne w kościele Mariackim w Krakowie, na Zamku Królewskim w Warszawie i siedem zegarów na budynku obserwatorium astronomicznego w Greenwich.

Muzeum im. Przypkowskich w Jędrzejowie mieści się w trzech budynkach: rodzinnej kamienicy Przypkowskich z początku XX wieku, którą wieńczy kopuła kiedyś obserwatorium astronomicznego; w byłej aptece w zabytkowym XVIII-wiecznym domu i w budynku wzniesionym specjalnie na potrzeby muzeum. Początkowo to tam były eksponowane główne zbiory zegarów. Obecnie jest to przestrzeń wystaw czasowych, koncertów i lekcji muzealnych. A trasa turystyczna od roku 1990 do dziś prowadzi przez dwie historyczne kamienice.

Na jej początku, w przedpokoju mieszkania Zofii i Feliksa Przypkowskich, dawni właściciele witają nas z portretów. Zagłębić się tu także można w drzewo genealogiczne rodu, obejmujące 25 pokoleń, sięgające czasów średniowiecza, opatrzone herbem Radwan, jednym z najstarszych w Polsce, dziś znaku muzeum. Znakomitych postaci było w rodzie wiele, m.in. w XVIII wieku także Jan Józef Przypkowski, krakowski profesor astronomii i matematyki.

Słoneczne godziny

Serce muzeum, czyli sala z potężną kolekcją zegarów słonecznych i przyrządów astronomicznych (w zbiorach w Jędrzejowie jest ich ponad 400), znajduje się w budynku dawnej apteki. Wnętrze dla tej ekspozycji zmodernizowano i zaaranżowano na nowo w 2012 roku.

W jasno oświetlonych szklanych gablotach podziwiać można zegary słoneczne ze wszystkich stron świata oraz przyrządy astronomiczne i gnomoniczne, od XVI wieku do czasów najnowszych.

Jeden z najciekawszych eksponatów to zegar słoneczny z armatką, wykonany w XVIII wieku w Paryżu dla króla Stanisława Leszczyńskiego. Armatka strzelała w samo południe. Ostatni raz w akcji widział ją poeta Władysław Broniewski, gdy w 1953 roku odwiedził Tadeusza Przypkowskiego. Takie na nim wywarła wrażenie, że napisał wiersz, zaczynający się od strofy „Biją słoneczne godziny / W Jędrzejowie / I mnie, i tobie, i innym / Biją zegarowie".

Ponad nim stoi inny unikat – XVII-wieczny zegar słoneczny dwunitkowy wybitnego niemieckiego astronoma Wilhelma Schickharda, jedyny znany jego przyrząd, ozdobiony malarskim alegorycznym obrazkiem, przypominający o „Memento Mori".

A wokół dziesiątki innych fascynujących słonecznych czasomierzy przeróżnych typów.

Najbardziej popularne były zegary słoneczne poziome (często spotkać je można w pałacowych parkach). Ich tarcza jest równoległa do płaszczyzny horyzontu, a wskazówka, czyli gnomon, równoległa do osi ziemi i skierowana na biegun polarny. Kąt utworzony miedzy powierzchnią zegara a wskazówką jest równy szerokości geograficznej miejsca jego lokalizacji. Pamiętajmy, że wskazówka w zegarze słonecznym jest nieruchoma, godziny wskazuje jej cień.

Jedna z odmian zegara poziomego to typ paryski z XVII–XVIII wieku, w którym zegar poziomy połączony był z kompasem.

Zegary wysokościowo-słupkowe mają kształt walca, stojącego pionowo.

Konstrukcja elementów zegara poziomego, pionowego oraz kompasu pojawia się w zegarach dwutabliczkowych – z kości słoniowej lub drewna – typu norymberskiego. Ich nazwa pochodzi stąd, że produkowano je w Norymberdze od XVI do XVIII wieku.

Konkurowały z nimi popularne zegary typu równikowego, produkowane w Augsburgu, które mogły być używane na całym świecie, bo miały płynną regulację szerokości geograficznej.

Bardzo efektownie wyglądają XVII–XVIII-wieczne słoneczne zegary wielopierścieniowe. Czas wskazuje w nich plamka światła padająca na skalę godzinową, umieszczoną po wewnętrznej stronie jednego z pierścieni. Gnomonika to bardzo rozległa nauka o zegarach słonecznych.

W Muzeum im. Przypkowskich zobaczyć też można wiele innych urządzeń do pomiaru czasu i zegarów mechanicznych. Towarzyszą nam we wszystkich pokojach mieszkania Zofii i Feliksa Przypkowskich, od którego zaczyna się zwiedzanie. Jedną z serwantek zajmują klepsydry, powstałe od XVII do XX wieku. Majolikowa XVII-wieczna, odmierzająca kwadranse, pochodzi z Sycylii. To klepsydra wodna. Wlewało się do niej wodę od góry, która spływała na dół i wytryskiwała jako mała fontanna.

Jest też klepsydra olejowa, a większość to piaskowe. Jedna z XVIII-wiecznych odmierzała godzinę z podziałem na cztery kwadranse. Z tego samego czasu pochodzi 45-minutowa klepsydra, tzw. lekcyjna, która służyła do odmierzania czasu wykładu na uniwersytecie w Pradze. Duże, przypinające termometry klepsydry, służyły do wyznaczania czasu zabiegów leczniczych. A zupełnie maleńkie kilkusekundowe, wykorzystywano w ciemniach fotograficznych.

W większej gablocie stoją zegary słoneczne wykonane przez Feliksa Przypkowskiego.

Także w drugiej części muzeum, czyli dawnej aptece, spotkamy wiele zegarów na szafach dużych mechanicznych, a w gablotach małych: pektoralików, które panie zawieszały na szyi jako ozdobę lub kieszonkowych. Z sufitu zwiesza się kula XVIII-wiecznego mechanicznego zegara zwanego karcianym. Jak sama nazwa wskazuje był nieodzowny podczas gry w karty, aby panowie nie szukali zegarka po kieszeniach i nie budzili podejrzeń, że używają pretekstu do manipulacji czy oszustw.

Na kwaterze z Piłsudskim

Ale Muzeum im. Przypkowskich to nie tylko zegary. Pierwsza część to oryginalne wnętrza mieszkania Zofii i Feliksa Przypkowskich z pełnym wyposażeniem: zbiorami bibliotecznymi meblami, gabinetem lekarskim, jadalnią, kuchnią. Feliks Przypkowski zgromadził pokaźny zbiór ksiąg, w tym starodruków m.in. z „De revolutionibus orbium coelestium" Mikołaja Kopernika i „Selenographią" Jana Heweliusza z jego autografem.

W gabinecie doktora w 1915 roku stacjonował Józef Piłsudski z legionistami, o czym przypomina pamiątkowa tablica wmurowana w ścianę muzeum. A także czasowa wystawa ze zdjęciami Jana Pudełka, żołnierza I Brygady Legionów Polskich. Komendant w bibliotece grywał w szachy sam ze sobą, a spał na kozetce w gabinecie dla pacjentów.

Druga część muzeum w kamienicy po aptece – wypełniona jest cennymi historycznymi meblami z XVIII–XIX wieku, m.in. z rokokowymi obiciami z ręcznie malowanego kurdybanu, porcelaną, zastawą stołową i obrazami. W piwnicach tej kamienicy zgromadzono dawne przyrządy farmaceutyczne oraz kuchenne rondle, kociołki, formy do pieczenia ciast i pasztetów, aparat destylacyjny, puszki na kawę, samowary. A także skamieliny sprzed milionów lat, wykopane w okolicy Jędrzejowa podczas budowy obwodnicy.

Nie można pominąć również fantastycznego ogrodu, niedawno zrewitalizowanego. Przechodzi się do niego przez wewnętrzny dziedziniec. Drogę wskazuje nam z metalowego znaku Twardowski na księżycu, który w ręce trzyma zegar gwiazdowy, a na kolanach koguta, również symbol czasu.

Ogród słoneczny zaprojektował Tadeusz Pruszkowski i profesor Gerard Ciołek, wybitny historyk sztuki ogrodowej i planista ogrodów. Znajdują się w nim schody wodne, czyli zespół basenów, przez które latem kaskadowo przepływa woda. Otaczający go mur z wnękami malowniczo dekorują znaki zodiaku, symbole żywiołów i planet. A w samym centrum ogrodu rozstawiono 13 dużych zegarów słonecznych o niezwykłych kształtach.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: m.kuc@rp.pl

– Nasze zbiory zegarów słonecznych to dziś jedna z czołowych światowych kolekcji. Trzecia po Planetarium w Chicago i Science Museum w Oksfordzie – mówi oprowadzająca nas Edyta Miśkiewicz-Chrust. Zapoczątkował ja doktor Feliks Przypkowski. Obecnie dyrektorem muzeum jest jego prawnuk – Jan Aleksander Przypkowski. Historyk sztuki, tak jak jego ojciec Piotr Maciej Przypkowski, który tę samą funkcje sprawował przez ponad 40 lat.

Najdłuższa ulica w Jędrzejowie nosi imię Feliksa Przypkowskiego. Prowadzi od dworca do rynku. Po półgodzinnym marszu wychodzi się nią wprost na muzeum.

Pozostało 94% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Materiał partnera
Ciechanów idealny na city break
Materiał partnera
Nowa trakcja turystyczna Pomorza Zachodniego
Materiał partnera
Dolny Śląsk mocno stawia na turystykę
Regiony
Samorządy na celowniku hakerów
Materiał Promocyjny
Jakie są główne zalety systemów do zarządzania zasobami ludzkimi?
Materiał partnera
Niezależność Energetyczna Miast i Gmin 2024 - Energia Miasta Szczecin
Regiony
Nie tylko infrastruktura, ale też kultura rozwijają regiony