Projekt pomnika Wstęga Pamięci w Krakowie budzi sporo kontrowersji

Nowe pomniki to dla samorządów jeden z najgorętszych tematów – źródło sporów o idee, przeszłość, interesy polityczne i pieniądze.

Aktualizacja: 17.03.2018 14:34 Publikacja: 16.03.2018 15:30

Kraków – projekt pomnika Wstęga Pamięci.

Kraków – projekt pomnika Wstęga Pamięci.

Foto: Fundacja Wstęga Pamięci

O Tatarach na krakowskim rynku i tatarskiej strzale, która zabiła miejskiego hejnalistę, wiedzą wszyscy. O tureckich żołnierzach pod Wawelem i ich roli w odzyskaniu przez Polskę niepodległości mało kto słyszał nawet w Krakowie. Jeszcze w tym roku nad Wisłą, naprzeciwko Zamku Królewskiego, stanie jednak być może niezwykły pomnik. Dwaj kawalerzyści w fezach pojący konie w rzece mają przypominać o sławnej niegdyś przepowiedni Wernyhory „Kiedy Turek napoi swe konie w Wiśle, odrodzi się Polska...." – która spełniła się w latach 1916/1917, gdy wojska osmańskie wspomagały Niemców i Austriaków na froncie we wschodniej Galicji. Ponadto, jak napisał w liście do prezydenta Krakowa ambasador Turcji, która gotowa jest sfinansować projekt i wzniesienie pomnika, symbolizowałby on przyjaźń i współpracę polsko-turecką, zapoczątkowaną w końcu XVIII w.

Zwolennicy tureckiego pomnika uważają, że byłby on jednym z najciekawszych. Nie brak jednak sceptyków, twierdzących, że podwawelski gród opanowała pomnikomania oraz zdecydowanych przeciwników, takich jak ks. Isakowicz-Zaleski, duszpasterz ormiańskich katolików, który podkreśla, że wojsko tureckie w czasie I wojny światowej brało udział w ludobójstwie Ormian.

Oryginalność tureckiego pomysłu polega na jego naturalności – odlane z brązu konie mają zanurzać pyski w nurcie Wisły, między mostami Dębnickim i Kotlarskim. Jak wyjaśniają miejscy inżynierowie, nad samą rzeką nie stawia się konstrukcji, które zniesione falą powodziową mogłyby wyrządzić szkody. Miasto zaproponowało dwie inne lokalizacje, ale żadne z tych miejsc nie leży nad samą rzeką.

Sporna wstęga

Nowe pomniki to dla samorządów szansa na promocję miast oraz samych władz, a dla polityków sposób na pozyskanie poparcia środowisk. Ale w polskich realiach, to też źródło kłopotów. Największe emocje wywołuje wybór zdarzeń i osób godnych upamiętnienia. Przedmiotami waśni są równie często klasa artystyczna, lokalizacja oraz finansowanie monumentów.

Najbogatsze doświadczenia ma najprawdopodobniej Kraków, którego władze i mieszkańcy słyną z zamiłowania do upamiętnień. Liczbę pomników na terenie miasta szacuje się na ok. 200. Z ostatnio odsłanianych kontrowersji nie wzbudził chyba jedynie pomnik Juliusza Lea, prezydenta miasta w latach 1904–1918, który wykupił Wawel z rąk Austriaków oraz przyłączył do Krakowa 14 nowych dzielnic. Posąg prezydenta odsłonięto nad Wisłą na Podgórzu w lutym br. w stulecie jego śmierci.

Nie wiadomo kiedy na bulwarze Czerwieńskim pod Wzgórzem Wawelskim zacznie się budowa pomnika Armii Krajowej Wstęga Pamięci. Konstrukcja ze stali i płyt w kolorze rdzy, licząca 1,6–3,5 m wysokości, jakby wyrastająca spod ziemi – ma utworzyć zarys granic Polski sprzed II wojny światowej, o powierzchni 100 mkw. Przyczyną sporów była i jest skala, lokalizacja i forma. Aktywiści miejscy wspierani przez część architektów uważają Wstęgę za obiekt „opresyjny" estetycznie i przestrzennie, „autorytarny", dominujący nad okolicznym terenem. Z inicjatywy wiceprezydent Krakowa Elżbiety Koterby postawiono nad Wisłą makietę w skali 1:1. Niezadowolenie budzą też koszty pomnika – 1,2 mln zł. Choć inicjatorzy zebrali prawie 400 tys. zł, dwie trzecie kosztów pokryje miasto.

W miejskim budżecie przewidziano 800 tys. zł na dofinansowanie budowy pomnika płk. Ryszarda Kuklińskiego. Biało-czerwony monumentalny łuk, wzorowany na wygiętej klindze oficerskiej szabli stanie w tym roku przed Dworcem Głównym. Pociechą dla gospodarnych krakowian i skarbnika miejskiego jest nowa, bo z lutego br., propozycja prezydenta Jacka Majchrowskiego, aby pomnik Orła Białego, który powstać miał na zrewitalizowanym pl. Inwalidów, zastąpić wielkim dębem i zaoszczędzić w ten sposób kilkaset tysięcy złotych.

Chrystus w drodze

Gospodarskie podejście zaważyło też o wyborze projektu pomnika Polski Morskiej w Gdyni. Wysoka na 9–12 m stalowa wieża, która w środkowej części nawiązywać ma do rozwianej na wietrze bandery, wyrastająca z półkolistych betonowych form przypominających fale Bałtyku, stanie w sercu morskiej Gdyni, na skwerze Kościuszki przed tegorocznym Świętem Morza. Jak jednak wynika z ankiety przeprowadzonej wśród 700 gdynian, 62 proc. z nich uważa, że projekt pracowni prof. Andrzeja Gettera z Krakowa nie pasuje do otoczenia. Jak twierdzi wiceprezydent Gdyni Marek Stępa wybrany projekt jako jedyny mieści się w kosztorysie (1 mln zł).

Nie wiadomo, jak wyglądać ma pomnik Władysława Bartoszewskiego w Sopocie – projekt wyłoniony zostanie w konkursie – ale już jest jasne, że będzie powodem starć politycznych. Na sesji rady miasta w grudniu ub.r. radni PiS próbowali zapobiec decyzji o upamiętnieniu w ten sposób „osoby kontrowersyjnej", która w ostatnich latach życia obrzucała ich ugrupowanie „ciężkimi inwektywami". Budowa pomnika w pobliżu sopockiego dworca PKP stanie się wkrótce kolejnym punktem zapalnym na politycznej mapie Trójmiasta.

Najgłośniejszy w kraju, nie licząc rzecz jasna stolicy, konflikt o pomnik jest obecnie zamrożony. W Poznaniu figurę Chrystusa, replikę ponad 5 m rzeźby, stanowiącej dominujący fragment przedwojennego pomnika Wdzięczności za odzyskanie niepodległości, w maju 2016 r. przywieźli nad Wartę z odlewni pod Krakowem żołnierze X Brygady Logistycznej z Opola. Stanęła przy murze jednego z kościołów na Jeżycach, oficjalnie jest tam tylko składowana. Władze miasta nie wyraziły zgody na odbudowę pomnika Wdzięczności (łuk triumfalny 22 m szerokości, 12,5 m wysokości) ani na pl. Mickiewicza, gdzie konkurowałby z pomnikami wieszcza i Poznańskich Krzyży, ani nad Jeziorem Maltańskim, co naruszałoby rekreacyjny charakter okolicy. Społeczny Komitet Odbudowy Pomnika Wdzięczności skupia się na razie na promowaniu lokalnego kultu represjonowanej figury. Prezes komitetu prof. Stanisław Mikołajczak jest przekonany, że prędzej czy później stanie ona na jednym ze wskazanych miejsc.

Jedynym właściwie upamiętnieniem w stolicy Wielkopolski, które uda się prawie na pewno zrealizować bez waśni, będzie zgłoszony przez radnych PiS i popierany przez mieszkańców pomysł ławeczki Krystyny Feldman. Urodzona we Lwowie aktorka, związana z Poznaniem przez 30 swych ostatnich lat – znana publiczności serialowej jako babcia Kiepska, a kinomanom m.in z filmu „Mój Nikifor" – była w Poznaniu powszechnie lubiana.

Materiał partnera
Dolny Śląsk mocno stawia na turystykę
Regiony
Samorządy na celowniku hakerów
Materiał partnera
Niezależność Energetyczna Miast i Gmin 2024 - Energia Miasta Szczecin
Regiony
Nie tylko infrastruktura, ale też kultura rozwijają regiony
Regiony
Tychy: Rządy w mieście przejmuje komisarz wybrany przez Mateusza Morawieckiego