Deweloperzy idą na Śląsk

W regionie powstaje coraz więcej firm stawiających na wykształconą kadrę. Rośnie więc popyt na mieszkania.

Publikacja: 08.08.2017 21:00

Foto: materiał inwestora

– Mieszkaniowy rynek aglomeracji śląskiej jest siódmym co do wielkości rynkiem w kraju – mówi Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl. – Deweloperzy budują mieszkania w Katowicach, Zabrzu, Gliwicach, Tychach, Mysłowicach, Sosnowcu, Świętochłowicach i Piekarach Śląskich. W ponad 50 inwestycjach jest ok. 1,6 tys. ofert lokali – podaje. Jędrzyński zastrzega, że choć region jest dla deweloperów atrakcyjny, to na razie trudno mówić o wielkim wysypie inwestycji.

– Firmy budują osiedla liczące od dziesięciu do nawet 400 lokali. Większość to standard popularny. Lokale ze średniej półki powstają w najlepszych centralnych lokalizacjach Katowic – mówi ekspert RynkuPierwotnego.pl.

Więcej prestiżu

W Katowicach mieszkania buduje m.in. ogólnopolski Atal. Jak mówi Mateusz Juroszek, wiceprezes firmy, spółka zamierza silniej zaznaczyć swoją obecność w tym mieście, bo popyt na lokale rośnie. – W pierwszej połowie roku sprzedaliśmy w Katowicach 131 mieszkań – podaje. Na razie firma realizuje wieloetapową inwestycję Atal Francuska Park, w której docelowo będzie 879 mieszkań. Piąta część osiedla trafiła na rynek w maju. Ceny wahają się od 5,4 do 5,6 tys. zł za mkw.

– Katowice to perspektywiczny rynek dla deweloperów. Nowych osiedli powinno przybywać, także dlatego, że w centrum aglomeracji śląskiej swoje inwestycje lokuje coraz więcej firm – komentuje Mateusz Juroszek.

Także Małgorzata Ostrowska, członek zarządu J.W. Construction Holding, zwraca uwagę, że w regionie powstaje coraz więcej spółek stawiających na wykształconą i młodą kadrę, a co za tym idzie – rośnie zapotrzebowanie na mieszkania. Region staje się więc coraz bardziej atrakcyjny dla deweloperów. – Ludzie potrzebują alternatywy dla mieszkań o niskiej jakości z rynku wtórnego – twierdzi Ostrowska. J.W. Construction Holding buduje w Katowicach osiedle Nowe Tysiąclecie. Trzeci etap ma być gotowy w czerwcu 2019 roku.

Katowic nie ominął także Okam. Jak mówi prezes spółki Arie Koren, choć najbardziej popularne są inwestycje o podstawowym standardzie, to rośnie zapotrzebowanie na bardziej prestiżowe nieruchomości. – Lukę wypełnia nasz Dom w Dolinie Trzech Stawów, który oferuje mieszkania o podwyższonym standardzie – dodaje. Okam podjął decyzję o budowie trzeciego, ostatniego etapu tej inwestycji.

W regionie prężnie działa Murapol. Ta grupa deweloperska buduje osiedla w Katowicach, Tychach i Siewierzu. Kolejne inwestycje planuje także w Sosnowcu, Gliwicach i Bielsku-Białej.

– Przyglądamy się też rynkom Zabrza i Dąbrowy Górniczej – mówi Michał Sapota, prezes Murapolu. – Śląsk i Zagłębie to interesująca, ale też wymagająca lokalizacja dla deweloperów. Atrakcyjność inwestycyjna regionu wynika zarówno z jego dużego potencjału demograficznego, jak i stale rosnącego zainteresowania krajowego i zagranicznego biznesu. Napływ kapitału, który tworzy kolejne miejsca pracy, nie tylko wpływa na decyzje zakupowe mieszkańców Śląska i Zagłębia, ale także przyciąga ludzi, którzy generują dodatkowy popyt na mieszkania – komentuje.

Lepsze od dewelopera

W Katowicach Murapol oferuje lokale w dwóch inwestycjach: Murapol Bażantów oraz Murapol Nowy Bażantów.

– W stolicy Górnego Śląska planujemy 3 tys. nowych lokali, których łączna powierzchnia użytkowa wyniesie ok. 128 tys. mkw. – zapowiada Sapota. – Przy ul. Karolinki zrealizujemy jeden z naszych największych projektów – kompleks mieszkaniowo-biurowy, w którym będą też powierzchnie handlowo-usługowe.

Katowice to jedno z większych miast, w których mają powstać rządowe czynszówki w ramach programu Mieszkanie+. Czy państwowe inwestycje zagrożą deweloperom? – Program jest adresowany do zupełnie innych odbiorców niż oferta deweloperów – ocenia Mateusz Juroszek. – Polacy chcą mieć mieszkania na własność, a rządowy program nie daje takiej gwarancji. Deweloperzy budują mieszkania o wyższym standardzie. Dlatego też program nie będzie mieć wpływu na rynek deweloperski.

Arie Koren mówi, że jest za wcześnie, by oceniać skutki rządowego programu. – Wydaje się że zagrożeni mogą być deweloperzy budujący najtańsze mieszkania – ocenia szef Okamu. – Pozostali nie powinni odczuć negatywnych skutków. Choć trzeba się liczyć np. z niewielkim wzrostem stawek za usługi budowlane, co będzie związane z większym zapotrzebowaniem na nie – wyjaśnia.

Małgorzata Ostrowska podziela opinię, że program jest adresowany do osób, które nie mają ani oszczędności, ani zdolności kredytowej. – Dlatego grupa docelowa jest inna niż grupa naszych klientów – przekonuje.

A według Michała Sapoty zaangażowanie państwa i samorządów w budowę mieszkań jest wręcz niezbędne. – Zastanowienia wymaga formuła, w jakiej program będzie realizowany, do kogo i na jakich warunkach skierowany i jak będzie rozliczany – mówi szef Murapolu. – Jeśli mieszkania zostaną wytworzone za 2 tys. zł za mkw., od których będą pobierane czynsze w wysokości 15 zł za mkw., i to będzie się kalkulowało biznesowo, to popieram takie rozwiązanie. Jeśli jednak za dwa lata kwoty okażą się dumpingowe i pojawi się konieczność umorzenia kredytów udzielonych przez BGK na budowę, to takie rozwiązanie będzie krzywdzące dla biznesu.

Materiał partnera
Dolny Śląsk mocno stawia na turystykę
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Regiony
Samorządy na celowniku hakerów
Materiał partnera
Niezależność Energetyczna Miast i Gmin 2024 - Energia Miasta Szczecin
Regiony
Nie tylko infrastruktura, ale też kultura rozwijają regiony
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Regiony
Tychy: Rządy w mieście przejmuje komisarz wybrany przez Mateusza Morawieckiego