Rz: Poczuł się pan we Wrocławiu jak u siebie?
Umar Abdul-Nasser: Tak. Kiedy wokół panuje pokój, czujesz się jak w domu. Znalazłem tu artystyczną atmosferę. To wszystko składa się na moje rozumienie piękna – nie tylko we Wrocławiu, ale wszędzie.
Jak wyglądały ostatnie dwa lata w Mosulu?
To był bardzo trudny czas, żyłem z Daeszem przez dwa i pół roku, od 2014. Wszystko było zabronione, nie mogliśmy opuszczać miasta. Dla artysty to szczególnie trudne – nie może normalnie żyć, ale też nie może pracować, bo jego pracą jest życie.
To pan skontaktował się z ICORN czy oni znaleźli pana?
Zgłosiłem się do nich na początku 2015 roku, dostałem adres strony WWW od przyjaciela.
Podróż do Wrocławia nie była łatwa.
Otrzymałem zaproszenie w marcu–kwietniu 2016 roku, ale nie mogłem znaleźć bezpiecznego sposobu na opuszczenie Mosulu. Pozostawałem więc w kontakcie z Wrocławiem i ICORN. Dotarłem tu w lipcu tego roku.
Jak opisałby pan swoją poezję?
Specjalizuję się w odczytywaniu wierszy przy muzyce, zamieszczam swoje występy na YouTubie. Mój pomysł to przeniesienie poezji z książek na multimedia. Próbuję pisać i mówić o humanizmie, bo on jest ważniejszy niż wszystko, ważniejszy niż religie. Nawet kiedy mówię o wojnach, to też ostatecznie mówię o humanizmie – staram się w ten sposób zwrócić ludzi przeciwko Daeshowi (a ja ich znam – nie znajdziesz tam jednej osoby, która kocha życie, piękno, pokój). W końcu, mówię też o szukaniu pozytywnej siły do radzenia sobie z całą tą sytuacją.
Drukował pan wcześniej?
Przed laty publikowałem w gazetach, potem zacząłem występować. Teraz mam pomysł na książkę, ale głównym sposobem mojego działania pozostaną występy – w ten sposób można łatwiej dotrzeć do odbiorcy.
Kiedy zobaczymy pana w akcji?
Do tej pory robiłem tu tylko drobne rzeczy z ulicznymi muzykami. Pierwszy oficjalny występ odbędzie się w październiku – będę czytał po arabsku, ale wiersze będą tłumaczone. Pokażę też film z moim występem jeszcze z Mosulu, z polskimi napisami. To ważne, bo nie chcę tylko czytać czy występować – chcę przekazać wiadomość.
Za wcześnie na pytanie o dalsze plany?
Teraz koncentruję się na teraźniejszości – mam wiele pomysłów, których nie mogłem zrealizować w Iraku. Nie myślę jeszcze o tym, co może być później. Na razie chcę zacząć tutaj.
Jak wygląda pana wrocławski dzień?
W październiku zaczynam naukę polskiego. Na razie próbuję pisać nowe wiersze, pracuję nad starszymi, ale staram się też prowadzić normalne życie – biegam, chodzę do siłowni. Jednak praca jest dla mnie najważniejsza, nawet w tak pięknym miejscu.