Wielkopolska browarnicza

Klienci chętniej wybierają piwa rzemieślnicze, rośnie więc liczba regionalnych browarów oraz ich znaczenie na rynku.

Publikacja: 05.11.2017 20:30

Browar Fortuna warzy w Miłosławiu m.in. wielokrotnie nagradzany porter bałtycki – Komes Porter.

Browar Fortuna warzy w Miłosławiu m.in. wielokrotnie nagradzany porter bałtycki – Komes Porter.

Foto: materiały prasowe

Wartość rynku piwa w Polsce w 2016 roku przekroczyła 15 mld zł i wciąż rośnie. Statystyczny Polak rocznie wypija 100 litrów piwa, wyprzedzają nas tylko Czesi, Niemcy i Austriacy. Co najciekawsze, jesteśmy piwnymi patriotami – importujemy zaledwie kilka procent krajowej konsumpcji.

Rola regionalnych browarów wzrasta z roku na rok. W 2005 r. piwa koncernowe odpowiadały aż za 95 proc. rynku, dekadę później – 85 proc. Według części prognoz w najbliższych latach udział piw kraftowych ma dojść do 20–23 proc.

Rzemieślnicze nie znaczy niedostępne

Jeszcze parę lat temu trudno było nabyć piwo kraftowe. Z reguły wiązało się to z wyprawą do sklepu branżowego, których nawet w dużych miastach było jak na lekarstwo. Dziś w Wielkopolsce piwa rzemieślnicze można dostać w największych supermarketach, dobrze zaopatrzonych sklepach osiedlowych i nowo powstałych sieciach branżowych.

W regionie odbywa się też co roku wiele piwnych imprez. Są to m.in.: Festiwal Piwa w Szreniawie, Targi Piw Regionalnych, Beer & Food Truck Festiwal, Ślesiński Festiwal Piwa czy Craft Beer Camp. Wszystkie przyciągają dziesiątki piwowarów i tłumy miłośników piwa.

– W latach 90. upadł jeden z ostatnich browarów warzących tradycyjne piwo w stylu grodziskim. Wydawało się, że kraft już nigdy nie wróci, ustąpi miejsca koncernówkom – tłumaczy Sławomir Kupidura z wielkopolskiej Piwnej Stacji. Stało się jednak inaczej.

Dziś browar w Grodzisku, podobnie jak Miłosław, należy do Fortuny. To właśnie ten browar warzy m.in. wielokrotnie nagradzany porter bałtycki – Komes Porter. To mocne, ciemne piwo dolnej fermentacji, obfitujące w nuty śliwek, wiśni, win porto (sherry), gorzkiej czekolady, czarnego chleba, kakao oraz karmelu. Prawdziwa uczta!

Golem i gwara

Moda na piwa rzemieślnicze zaczęła się za oceanem. W Stanach Zjednoczonych zaczęto eksperymentować z piwem, tworzyć nowe rodzaje i smaki. Pierwsze takie piwa pojawiły się już w latach 70. i szybko podbiły serca konsumentów. Choć w Polsce piwna rewolucja rozpoczęła się wiele lat później, jej efekty są podobne: wzrost zainteresowania piwami kraftowymi kosztem koncernowych.

Schemat działania często jest prosty. Grupa zapaleńców wynajmuje linię produkcyjną w profesjonalnym browarze, przygotowuje składniki i przepis, organizuje butelki i linię, i warzy swój trunek. Takie browary nazywamy browarami kontraktowymi. – Nasze piwo produkujemy w profesjonalnym browarze Niechanowo przy współudziale tamtego piwowara. Nasz piwowar ustala recepturę, a piwowar z browaru daje wskazówki techniczne – wyjaśnia szef Piwnej Stacji.

– Wszystkie nazwy naszych piw są wzięte z gwary poznańskiej. Jesteśmy z Poznania i chcemy podkreślić to, że jest to produkt regionalny. W związku z tym nasze piwa nazywają się: bźdźągwa, rojber, szczun, kejter i śrup – wylicza Jan Szała z browaru Szał Piw. To browar kontraktowy z Poznania, z którego Wielkopolska może być naprawdę dumna. Warzy piwa w stylach ciemnych, mocnych piw belgijskich – quadrupli. Według serwisu ratebeer.com w tej grupie są to jedne z najlepszych piw na świecie.

Kolejna uznana wielkopolska marka to browar Golem, który oferuje wysokiej jakości nowofalowe piwa. Są to piwa kwaśne, mocno chmielone, urozmaicone dodatkami, takimi jak proszek z mango. Do ich warzenia używa się specjalnego słodu wędzonego torfem.

Wart uwagi jest też Browar EDI, rodzinny browar spod Wschowy działający od 1998 roku. Wyrobów EDI nie można kupić w sklepach, są dostępne jedynie na jarmarkach, targach i kiermaszach ze zdrową żywnością. Wyroby EDI są niepasteryzowane, bez dodatku konserwantów i utleniaczy. Mają w sobie dokładnie tyle dwutlenku węgla, ile wytworzyły podczas fermentacji, ponieważ nie są sztucznie dogazowywane. Browar ma w swojej ofercie m.in. piwa o smaku wiśniowym, migdałowym, miętowym i czekoladowym.

Piwowar w domowym zaciszu

Ile dokładnie jest w Wielkopolsce browarów kraftowych? Trudno powiedzieć, ponieważ nowe powstają właściwie co chwila. Odkąd nie wiąże się to z potrzebą budowy profesjonalnej hali produkcyjnej, kupnem drogich maszyn i zatrudnieniem wykwalifikowanych pracowników, piwowarstwo stało się o wiele bardziej dostępne.

W dodatku prawdziwi pasjonaci kupują niedrogi sprzęt oraz składniki, wynajdują swoją recepturę i warzą w garażach lub piwnicach. Koszt takiej operacji, jeśli naprawdę chcemy go ograniczyć do absolutnego minimum, może się zamknąć nawet w kwocie 500 zł, a porządny sprzęt kosztuje ok. 3–4 tys. zł.

Do uwarzenia własnego piwa, poza sprzętem, potrzebne są cztery składniki: słód, woda, chmiel i drożdże. Wszystkie te rzeczy łatwo dostać przez internet lub w sklepach piwowarskich. – Od momentu wlania wody do odkapslowania piwa mija pięć tygodni. Warzenie zajmuje siedem godzin. Fermentacja burzliwa trwa dwa tygodnie, a cicha tydzień. Potem jeszcze dwa tygodnie w butelkach. Mówi się, że piwo jest dobre wtedy, gdy odczeka tyle tygodni, ile ma ekstraktu, jeśli jest to 12 proc., trzeba czekać 12 tygodni – tłumaczy Przemysław Domagalski, piwowar domowy z wielkopolskiego Wolsztyna.

Choć polskie prawo nie pozwala sprzedawać takiego piwa, idealnie nadaje się ono na poczęstunek podczas spotkań z rodziną lub znajomymi.

Piwowarstwo domowe powoli staje się hobby, które ludzie cenią i z którym chcą się identyfikować. Sezon domowego warzenia trwa przeważnie od września do kwietnia. Unika się warzenia latem z uwagi na wyższą temperaturę otoczenia oraz obecność owadów, które mogłyby dostać się do piwa.

– Każdy może uwarzyć swoje piwo, wystarczy tylko chcieć – uważa Domagalski.

Wartość rynku piwa w Polsce w 2016 roku przekroczyła 15 mld zł i wciąż rośnie. Statystyczny Polak rocznie wypija 100 litrów piwa, wyprzedzają nas tylko Czesi, Niemcy i Austriacy. Co najciekawsze, jesteśmy piwnymi patriotami – importujemy zaledwie kilka procent krajowej konsumpcji.

Rola regionalnych browarów wzrasta z roku na rok. W 2005 r. piwa koncernowe odpowiadały aż za 95 proc. rynku, dekadę później – 85 proc. Według części prognoz w najbliższych latach udział piw kraftowych ma dojść do 20–23 proc.

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Materiał partnera
Ciechanów idealny na city break
Materiał partnera
Nowa trakcja turystyczna Pomorza Zachodniego
Materiał partnera
Dolny Śląsk mocno stawia na turystykę
Regiony
Samorządy na celowniku hakerów
Materiał partnera
Niezależność Energetyczna Miast i Gmin 2024 - Energia Miasta Szczecin
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy