Właściciel lokalu kontra deweloper

Większość objętych dopłatami mieszkań używanych wymaga remontu. Przewagą rynku wtórnego jest lokalizacja.

Aktualizacja: 31.12.2015 10:44 Publikacja: 19.10.2015 00:01

81-metrowe mieszkanie w Redzie właściciel wycenił na 345 tys. zł

81-metrowe mieszkanie w Redzie właściciel wycenił na 345 tys. zł

Foto: Freedom Nieruchomości

Zdaniem Joanny Jażdżewskiej, dyrektor oddziału agencji Freedom Nieruchomości w Gdyni, rynek wtórny i pierwotny na Pomorzu konkurują ze sobą. – Z punktu widzenia kupujących tworzą jednak bogatą ofertę. Rynek wtórny jest konkurencyjny ze względu na zasięg i podaż. Po uruchomieniu programu dopłat „Mieszkanie dla młodych" na popularności zyskały także tańsze nieruchomości – wskazuje Joanna Jażdżewska.

Rynek pierwotny, jak mówi, przyciąga klientów wyglądem i standardem mieszkań oraz wyposażeniem budynków. Liczy się winda, hala garażowa. – Nowe mieszkania w dalej położonych dzielnicach, z uwagi na niskie ceny i dopłaty w „MdM", chętnie wybierają młodzi ludzie – zwraca uwagę dyrektor z Freedom Nieruchomości.

Pas nadmorski

O silnej konkurencji między rynkami nowych i używanych mieszkań mówi Łukasz Browarczyk, pośrednik z trójmiejskiej agencji BIG Nieruchomości. – Głównym atutem lokali z drugiej ręki jest lokalizacja – wskazuje pośrednik. – W najbardziej pożądanych miejscach, czyli w pasie nadmorskim i centrum miasta, ceny wymagających wykończenia mieszkań deweloperskich są zdecydowanie wyższe niż gotowych do zamieszkania lokali z rynku wtórnego – tłumaczy Łukasz Browarczyk.

Ceny tych pierwszych zaczynają się od 6 tys. zł, podczas gdy lokal używany, do którego można się od razu wprowadzić, kupimy za ok. 5 tys. zł za mkw. Mieszkanie do remontu można mieć już za 4 tys. zł za mkw. – Atrakcyjne ceny rynek deweloperski oferuje jedynie na przedmieściach Trójmiasta. Tam jednak słabiej są rozwinięte komunikacja, infrastruktura handlowa oraz szkolnictwo – opowiada Łukasz Browarczyk. – Nowe budynki i nowe mieszkania mają za to dużo wyższy standard.

Według Andrzeja Rudkowskiego, dyrektora oddziału Północ Nieruchomości w Rumi, ostatnie miesiące pokazują, że pomorski rynek wtórny skutecznie dorównuje rynkowi pierwotnemu, a może nawet go wyprzedza. – Większość klientów pyta głównie o mieszkania używane – zapewnia dyrektor. – Przy dzisiejszych cenach mieszkań własne M to dla wielu luksus. Dlatego też klienci, nie mając pieniędzy na wykończenie lokalu, często decydują się na rynek wtórny. Mieszkanie z drugiej ręki wymagające jedynie odświeżenia kosztuje nierzadko prawie tyle, co mieszkanie od dewelopera, w które trzeba jeszcze dużo zainwestować – opowiada. Do oferty agencji Północ Nieruchomości trafiają wyjątkowo urządzone mieszkania, w dodatku w świetnych miejscach. To także przyciąga klientów na rynek wtórny.

– Nowe osiedla są na ogół zlokalizowane na obrzeżach miast. Powstające w centrum inwestycje są adresowane tylko dla zamożniejszych klientów – mówi Andrzej Rudkowski. Rynek wtórny jest bardziej dostępny. Oferuje komfort mieszkania w centrum, bez konieczności wydawania wielkich pieniędzy na luksusowe apartamenty.

W opinii Łukasza Browarczyka objęcie programem „MdM" rynku wtórnego nie spowodowało ani nie spowoduje znacznego wzrostu zainteresowania mieszkaniami z drugiej ręki. – Limit cen kwalifikujący lokale do dopłat jest niski. W Gdańsku to niecałe 4,3 tys. zł za mkw., a w Gdyni – zaledwie 4 tys. zł – wyjaśnia pośrednik z BIG Nieruchomości. – Większość mieszkań objętych dopłatami wymaga kapitalnego remontu albo też znajduje się w najmniej pożądanych lokalizacjach, jak Stogi, Nowy Port czy Przeróbka w Gdańsku. Emdeemowskie lokale na rynku w Trójmieście stanowią nie więcej niż 15 proc. całej oferty – szacuje.

Rewolucji na pomorskim rynku wtórnym, po objęciu go we wrześniu dopłatami, nie zauważyła też Joanna Jażdżewska. – Zainteresowanie zakupem nieruchomości z dopłatą jest jednak spore. W praktyce „MdM" na rynku wtórnym przyczyni się do sprzedaży mieszkań tanich ze względu na niski standard lub położenie na peryferiach lub w mniejszych miastach Pomorza – prognozuje.

Zdaniem dyrektor z Freedom Nieruchomości dopłaty na rynku wtórnym mogą skłonić wielu kupujących do zmiany planów dotyczących miejsca zamieszkania. – Lokale w branych dotąd pod uwagę osiedlach nie mieszczą się bowiem w limitach cenowych „MdM" – tłumaczy Joanna Jażdżewska.

Według Andrzeja Rudkowskiego objęcie dopłatami rynku wtórnego nie wywołało ani nie wywoła rewolucji na pomorskim rynku, jeśli maksymalne ceny mkw. mieszkań nie zostaną podwyższone. – W Gdyni trudno znaleźć atrakcyjny lokal w cenie do 4 tys. zł za mkw., a taki jest limit w „MdM" – wskazuje dyrektor. Mimo że na rynku pierwotnym maksymalne ceny narzucone przez program są o wiele wyższe, o mieszkanie z dopłatami też nie jest łatwo. – Żeby przyciągnąć klientów hasłem „MdM" deweloperzy obniżają ceny kilku mieszkań w inwestycji, podczas gdy pozostałe lokale nie kwalifikują się do dopłat – zwraca uwagę Andrzej Rudkowski.

Co na koniec roku

Ostatnie miesiące roku na pomorskim rynku, jak prognozuje Łukasz Browarczyk, przyniosą większą liczbę zawieranych transakcji zarówno na rynku pierwotnym, jak i wtórnym. Od stycznia bowiem przy zakupach nieruchomości na kredyt trzeba będzie mieć już nie 10, ale 15 proc. wkładu własnego.

Także Joanna Jażdżewska przewiduje, że końcówka tego roku na rynku wtórnym będzie obfitować w transakcje, właśnie z uwagi na zwiększenie wkładu własnego od nowego roku. – Poza tym coraz bardziej popularny będzie program „MdM" – ocenia dyrektor z Freedom Nieruchomości.

– Ostatnie tygodnie roku będą pracowite. To ostatni moment, by złożyć wniosek o kredyt z 10-proc. wkładem własnym – potwierdza Rudkowski. – Od stycznia ten wkład w przypadku mieszkania za 300 tys. zł wyniesie już nie 30, a 45 tys. zł. Dla wielu klientów uzbieranie dodatkowych 15 tys. zł to nie lada wyzwanie, dlatego spieszą się z zakupem nieruchomości.

Adam Świrgoń, dyrektor oddziału agencji Północ Nieruchomości w Gdańsku, ocenia, że ostatnie miesiące roku przyniosą wyciszenie inwestorów i ożywienie spóźnialskich kredytobiorców, którzy będą się chcieli zadłużyć na mieszkanie na starych zasadach.

 

„MdM" na Pomorzu – lepiej niż w stolicy

Według danych portalu Domiporta.pl na Pomorzu nie ma problemów z dostępnością mieszkań spełniających kryteria „MdM". – Do końca września w województwie pomorskim złożono 4 472 wnioski o dopłaty na łączną kwotę prawie 107 mln zł – podaje Marcin Krasoń z Home Brokera. – To drugie miejsce w kraju, po Mazowszu. W samym Gdańsku złożono 2111 wniosków na kwotę 52 mln zł. Z analiz portalu Domiporta.pl wynika, że w Gdańsku w limitach „MdM" mieści się 13 proc. mieszkań, a w Gdyni – 5 proc. – Gdynia, która jest relatywnie droga, limity ma niższe niż Gdańsk (4 wobec 4,2 tys. zł za mkw.) – podkreśla Marcin Krasoń. Dla porównania: w Krakowie i Warszawie kryteria „MdM" spełnia 1–2 proc. mieszkań. We Wrocławiu i Lublinie – 3–5 proc.). – Na ich tle Gdańsk wypada lepiej – komentuje analityk Home Brokera.

Zdaniem Joanny Jażdżewskiej, dyrektor oddziału agencji Freedom Nieruchomości w Gdyni, rynek wtórny i pierwotny na Pomorzu konkurują ze sobą. – Z punktu widzenia kupujących tworzą jednak bogatą ofertę. Rynek wtórny jest konkurencyjny ze względu na zasięg i podaż. Po uruchomieniu programu dopłat „Mieszkanie dla młodych" na popularności zyskały także tańsze nieruchomości – wskazuje Joanna Jażdżewska.

Rynek pierwotny, jak mówi, przyciąga klientów wyglądem i standardem mieszkań oraz wyposażeniem budynków. Liczy się winda, hala garażowa. – Nowe mieszkania w dalej położonych dzielnicach, z uwagi na niskie ceny i dopłaty w „MdM", chętnie wybierają młodzi ludzie – zwraca uwagę dyrektor z Freedom Nieruchomości.

Pozostało 89% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Materiał partnera
Ciechanów idealny na city break
Materiał partnera
Nowa trakcja turystyczna Pomorza Zachodniego
Materiał partnera
Dolny Śląsk mocno stawia na turystykę
Regiony
Samorządy na celowniku hakerów
Materiał partnera
Niezależność Energetyczna Miast i Gmin 2024 - Energia Miasta Szczecin
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy