Nie chcemy skazywać misiów na zoo

Myślę, że niedźwiedziom nie będą już grozić kraty i tak naprawdę cierpienie do końca życia, bo po leczeniu u nas zwrócimy im wolność – mówi Radosław Fedaczyński, szef Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu.

Publikacja: 19.03.2017 21:00

Nie chcemy skazywać misiów na zoo

Foto: materiały prasowe

Rz: Ile niedźwiedzi żyje w Bieszczadach? Jaka to część całej populacji tych ssaków w Polsce?

Radosław Fedaczyński: – Trudno oszacować całkowitą populację. Przyjmujemy, że jest ok. 70–80 osobników. W całej Polsce nie ma ich więcej niż 100.

Ośrodek Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu, którym pan kieruje, myśli o stworzeniu specjalnego pogotowia dla niedźwiedzi. Dlaczego ono jest potrzebne?

Kolizji na styku człowiek– niedźwiedź jest coraz więcej. Nie ma miesiąca, kwartału, aby nie pojawiły się kolejne doniesienia o incydentach. Czasami zbieracz grzybów zostaje poturbowany przez misia, a czasami niedźwiedź ulegnie wypadkowi samochodowemu, zaplącze się we wnyki. W ubiegłym roku maleńka niedźwiedzica zgubiła mamę. Nie ma problemu, gdy trzeba odpędzić zwierzę, przewieźć albo wyplątać z wnyków. Groźnie się robi, gdy zwierzak wymaga specjalistycznej pomocy. Wtedy okazuje się, że nie ma miejsca, gdzie będzie mógł bezpiecznie lizać swoje rany. Dojść do zdrowia i zostać wypuszczony, dlatego takie miejsce jest potrzebne.

Gdzie takie pogotowie może powstać? Jak będzie wyglądać?

Pogotowie powstanie na terenie ośrodka, blisko lecznicy. Specjalistyczny budynek wraz z małą gawrą i wybiegiem będzie obsługiwany przez pięciu lekarzy, techników i innych specjalistów. W drugim etapie chcemy stworzyć ośrodek głęboko w lesie. Tak naprawdę w miejscu, gdzie bytują naturalnie te wielkie ssaki. Marzy nam się 10 hektarów lasów, łąk, skał, czyli zróżnicowanego terenu.

Jak wyglądają przygotowania do tej inwestycji od strony administracyjnej? Co już jest załatwione, a co jeszcze nie?

Pytamy urzędników, czy nam pomogą. Na szczęście wszyscy są na tak. Być może na jesień wbijemy pierwszą łopatę pod lecznicę. Jeżeli będą fundusze, to już na wiosnę spotkamy się w Pogotowiu.

Czy Ośrodek ma już pieniądze na stworzenie takiego pogotowia?

Zebraliśmy dopiero 100 tys. zł. To masa pieniędzy, ale tak naprawdę dopiero 1/6 założonego budżetu. Na pierwszy etap potrzeba jeszcze ok. 500 tys. zł. Przy drugim etapie koszty idą w miliony. Szacujemy, że ta druga część będzie kosztowała ok. 2–3 milionów. Tych pieniędzy oczywiście jeszcze nie mamy. Dopiero o nie walczymy. Przede wszystkim liczymy na wsparcie osób prywatnych. Liczmy na pozyskanie środków z aukcji, zbiórek w internecie, czy 1 proc. podatku. Nasz numer KRS to 0000313847. Poza tym prosimy o dotacje w urzędach, nadleśnictwach i firmach prywatnych.

Kto państwu już pomógł? Kto nadal pomaga?

Duża pomoc nadeszła od Lasów Państwowych. Prawie każde nadleśnictwo wspomogło naszą ideę. Bardzo pomogło nam też Centrum Kongresowe G2A Arena. Zostaliśmy ich partnerem CSR. Także lokalny browar Ursa Maior i wiele lokalnych firm. Szukamy jednak wielkiego sponsora, który udźwignie więcej. Może 1/3, a może nawet sfinansuje połowę inwestycji? Kto wie?

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: j.blikowska@rp.pl

Materiał partnera
Dolny Śląsk mocno stawia na turystykę
Regiony
Samorządy na celowniku hakerów
Materiał partnera
Niezależność Energetyczna Miast i Gmin 2024 - Energia Miasta Szczecin
Regiony
Nie tylko infrastruktura, ale też kultura rozwijają regiony
Regiony
Tychy: Rządy w mieście przejmuje komisarz wybrany przez Mateusza Morawieckiego