Casillas z Warszawy

Ignacio, tak jak Iker, urodził się w Hiszpanii i gra na pozycji bramkarza. Co prawda nie na trawie, a w hali, w drużynie pierwszoligowej.

Publikacja: 28.03.2017 22:00

Ignacio Casillas jest podstawowym bramkarzem drużyny futsalowej AZS UW.

Ignacio Casillas jest podstawowym bramkarzem drużyny futsalowej AZS UW.

Foto: Michał Wencek

Wrzesień 2016 roku. Hala sportowa przy ulicy Banacha. AZS Uniwersytet Warszawski podejmuje w meczu sparingowym drużynę Gatta Zduńska Wola. Mistrzowie Polski w futsalu są szybsi i lepiej skoordynowani niż zawodnicy znad Wisły. Mimo to w pierwszej połowie udaje im się zdobyć tylko dwa gole. Bramki akademików przez większość tego czasu skutecznie broni śniady zawodnik średniego wzrostu. To Ignacio Casillas – Hiszpan, który dwa miesiące wcześniej przeprowadził się z Caceres w regionie Extremadura do Warszawy.

Spokrewniony z najlepszym

Nazwisko brzmi znajomo. Takie samo ma golkiper reprezentacji Hiszpanii w piłce nożnej oraz były zawodnik Realu Madryt, obecnie grający w barwach portugalskiego FC Porto, Iker Casillas. Zbieżność nazwisk przypadkowa? Nie do końca. – De facto jesteśmy rodziną, ale to bardzo, bardzo dalekie pokrewieństwo – mówi „Rzeczpospolitej" Ignacio Casillas.

Wyjaśnia, że nawet kilka razy w życiu spotkał bramkarza FC Porto. – Raz na czyimś ślubie, ale byłem wtedy mały, nawet z nim nie rozmawiałem. Dużo później spotkałem Ikera Casillasa na jednej z imprez w Madrycie. Pokazałem mu swój dowód i powiedziałem, że tak jak on jestem bramkarzem, tyle że nie w piłce nożnej, a w futsalu. Śmiał się, że to niezły zbieg okoliczności i życzył mi powodzenia. Zrobiliśmy sobie nawet selfie, które mam do dzisiaj – wspomina zawodnik AZS UW.

Dodaje, że Iker Casillas jest dla niego kimś w rodzaju idola. – Śledziłem jego karierę. Gdy znany piłkarz ma takie samo nazwisko jak ty, trudno się nim nie zainteresować. Czułem pewnego rodzaju więź – mówi Ignacio.

Futsalista z Caceres

To jednak nie jeden z najlepszych bramkarzy świata sprawił, że młody Casillas zainteresował się piłką. Swój udział miał w tym przyjaciel jego ojca, z zawodu nauczyciel języka angielskiego, bramkarz w piłce halowej i prezes największego klubu futsalowego w Caceres. – Mówiłem do niego „wujku". Zawsze chciałem być taki jak on – podkreśla zawodnik AZS UW.

Za jego namową Ignacio rozpoczął przygodę z halą – jako sześciolatek, na zajęciach pozalekcyjnych. Pytany o to, dlaczego wybrał grę w futsal, podkreśla, że choć przez kilka miesięcy grał na trawie, dopiero w halówce poczuł się jak na swoim miejscu. – Nie jestem ani bardzo wysoki ani korpulentny, dlatego stanie na bramce piłki trawiastej, która jest dużo większa niż ta do futsalu, nie było dla mnie komfortowe – wyjaśnia.

W wieku dziesięciu lat Ignacio zaczął grać w drużynie AD Extremadura FS. Był z nią związany do 21. roku życia. Z przerwami, bo jako 14-latek na dwa lata wziął rozbrat z piłką, by skoncentrować się na nauce. Rodzice Casillasa, z zawodu nauczyciele, obecnie na emeryturze (mama – wykładowca historii na Uniwersytecie Extremadura, tata – nauczyciel języka i literatury hiszpańskiej w liceum) powtarzali synowi, by nie poświęcał swojego życia wyłącznie grze w futsal. – Radzili, by był czymś dodatkowym. Wiedzieli, że szaleję za futsalem, dlatego starali się mnie trochę stopować. Wtedy tego nie rozumiałem, ale teraz jestem im wdzięczny – mówi Ignacio.

Po ukończeniu szkoły średniej wyjechał do Madrytu, gdzie przez rok studiował inżynierię lądową na politechnice i grał w uczelnianym klubie futsalowym. Po powrocie do Caceres, gdzie kontynuował ten sam kierunek studiów, Ignacio Casillas występował w sumie w barwach trzech drużyn grających w trzeciej i czwartej klasie rozgrywkowej.

Grając w Segunda Division B (odpowiednik trzeciej ligi), Casillas miał szansę zetknąć się z niegdyś topowymi zawodnikami hiszpańskiego futsalu. – W drużynie Forma Caceres 2016 grał ze mną Thiago Paz, który z czasem przeniósł się do Azerbejdżanu i był gwiazdą tamtejszej reprezentacji. Był też dobrym przyjacielem Brazylijczyka Ronaldinho – mówi Ignacio Casillas. Wśród zawodników, z którymi się mierzył, byli m.in. Antonio Adeva Alonso, kiedyś reprezentant Hiszpanii, czy Bebe, były zawodnik drużyny Primera Division ElPozo Murcia, obecnie grający w kadrze. – Grałem też przeciwko innym zawodnikom, którzy obecnie występują w Primera Division. Jeden z moich najlepszych przyjaciół, Jorge Bellvert Mérida gra w barwach klubu Burela Pescados Rubén – mówi Ignacio Casillas.

Przeprowadzka do stolicy

Inżynierom w Hiszpanii trudno w czasach kryzysu znaleźć pracę w zawodzie. Ignacio Casillas, absolwent inżynierii lądowej, przez sześć lat pracował jako specjalista od social media na płatnym stażu na Universidad de Extremadura. – Zarabiałem bardzo mało, nie mógłbym sobie pozwolić nawet na wynajęcie mieszkania, by się usamodzielnić – mówi piłkarz. Do Polski najpierw przyjechała jego dziewczyna, Ana. Przez semestr studiowała w Zielonej Górze w ramach wymiany studenckiej Erasmus. Wtedy Ignacio Casillas zaczął rozglądać się za pracą w Polsce, by być bliżej ukochanej. – W lipcu, gdy znalazłem zatrudnienie jako analityk danych w amerykańskiej firmie w Warszawie, Ana wróciła do Hiszpanii – mówi.

Ignacio po przeprowadzce do Polski dowiedział się o istnieniu drużyny futsalowej AZS UW. Na Facebooku wysłał pytanie o to, czy mógłby w niej grać. – Błyskawicznie dostałem odpowiedź, że mogę przejść na trening i spróbować. I tak to się zaczęło. Spodobałem się trenerowi i zostałem w drużynie. Pierwsze dni były trudne, bo w ogóle nie mówiłem po polsku, jak inni zawodnicy. Szybko zaczęliśmy dogadywać się po angielsku – mówi Ignacio.

i Vamos AZS UW!

AZS UW przez pół sezonu był liderem pierwszej ligi. Obecnie plasuje się na trzecim miejscu. Ignacio Casillas jest podstawowym bramkarzem. W meczu z KS Futsal Oborniki, który zakończył się wynikiem 4:3 dla AZS, bronił pełne 40 minut. Jednak Bartosz Łeszyk, były kapitan futsalowej reprezentacji Polski, obecnie grający trener drużyny z Wielkopolski, uważa, że niczym się nie wyróżniał. – Grał co prawda lepiej niż mój bramkarz, ale sytuacje, z których strzeliliśmy gole, były do obronienia. Gdybym miał porównać go z Nicolae Neagu (zawodnik FC Toruń i bramkarz reprezentacji Mołdawii – red.) czy Maciejem Foltynem (golkiper polskiej kadry – red.), to wiele mu do nich brakuje. Zna się na bramkarskim rzemiośle, ale meczu nie uratował superinterwencjami.

Z kolei Mariusz Milewski, zawodnik mistrza Polski Gatty Zduńska Wola uważa, że Ignacio Casillas jest w dobrej formie. – W meczu sparingowym, który zagraliśmy z AZS we wrześniu zeszłego roku, bronił bardzo dobrze. Z KS Futsal Oborniki też. Jest niewątpliwie wsparciem dla AZS.

Zdaniem Milewskiego, Hiszpan ma wszystkie atuty bramkarza futsalowego. – Może nie jest wysoki, ale za to sprawny i szybki. Nogą nie gra najgorzej, a to też jest istotne. Do tego jest z Hiszpanii, czyli już jako dziecko odebrał dobre szkolenie techniczne, w czym ma przewagę nad bramkarzami z Polski – dodaje.

Bez względu na rezultat, Casillas całym sercem wspiera swoją drużynę. Pod koniec grudnia, podczas świątecznego wyjazdu do rodzinnego Caceres, w wywiadzie dla regionalnej telewizji opowiadał o grze w futsal w Warszawie. Na swoim profilu na Facebooku Casillas zapowiada wszystkie mecze AZS, a po nich opisuje pojedynek i zagrzewa drużynę do walki o awans do ekstraklasy. Wszystko w dwóch językach – hiszpańskim i angielskim. We wszystkich wpisach pojawia się „!Vamos AZS UW!".

Choć Ignacio w Polsce rozpoczął nowe życie, wciąż tęskni za Hiszpanią, w której zostawił rodzinę i ukochaną dziewczynę. Liczy na to, że po studiach ona także przeprowadzi się do Warszawy.

Materiał partnera
Dolny Śląsk mocno stawia na turystykę
Regiony
Samorządy na celowniku hakerów
Materiał partnera
Niezależność Energetyczna Miast i Gmin 2024 - Energia Miasta Szczecin
Regiony
Nie tylko infrastruktura, ale też kultura rozwijają regiony
Regiony
Tychy: Rządy w mieście przejmuje komisarz wybrany przez Mateusza Morawieckiego