W Sandomierzu, sercu regionu słynącego z winiarskich tradycji, powstanie Centrum Winiarstwa. – Chcemy odrodzić regionalne winiarstwo, rozreklamować je, pokazać światu, że mamy tu nie tylko fantastyczny mikroklimat, ale i kilkusetletnią tradycję – mówi Mateusz Paciura, prezes Sandomierskiego Stowarzyszenia Winiarzy, jeden z inicjatorów Centrum.
Mają tu więcej słońca
Region chce rozwijać nie tylko produkcję wina, ale także turystykę winiarską (tzw. enoturystykę, która polega na odwiedzaniu regionów związanych z uprawą winorośli oraz miejsc produkcji wina).
To nie przypadek – właśnie Wyżyna Sandomierska jest kolebką nie tylko polskiego, ale i europejskiego winiarstwa sprzed 800 lat, a jej wyjątkowe walory sprzyjające uprawianiu winorośli zachowały się do dziś.
Sandomierz i okolice w promieniu ok. 20 km, głównie w stronę Krakowa (zwłaszcza południowe stoki Wyżyny Sandomierskiej), mają fantastyczny mikroklimat i ukształtowanie terenu, które pozwala winorośli doskonale rosnąć, owocom dojrzewać a producentom win – tworzyć fenomenalne wina. Są tu lessowe doliny, a gleby wapienne mają wysokie Ph.
Do tego jest to region, który ma więcej słonecznych dni niż inne części Polski – jest tu o 1,5–2 st. C więcej. Ostatnie coraz cieplejsze lata spowodowały, że winiarstwo przeżywa renesans.
– Zyskujemy kilka tygodni więcej na zbiory, owoce dzięki cieplejszemu klimatowi dojrzewają dłużej, są odmiany, które zbieramy późną jesienią – tłumaczy Paciura.
W rozwoju winiarstwa w Polsce, w tym na Sandomierszczyźnie, pomogła ustawa z 2008 r., która zniosła wysokie wymogi wobec drobnych producentów win – wcześniej byli oni traktowani tak, jak wielkie fabryki. Dodatkowo wina były obłożone wysoką akcyzą, więc ich skromna produkcja lokalna nie była opłacalna. Także rozporządzenie Rady Europy z tego samego roku zaliczyło Polskę w poczet państw winiarskich, a ze względu na północny klimat pozwoliło na mniej rygorystyczne przepisy w kwestii produkcji win gronowych, np. dosładzanie.
Winiarze, także sandomierscy, złapali wiatr w żagle.
Morelowy sad
W Agencji Rynku Rolnego jest zarejestrowanych dziewięć profesjonalnych regionalnych winnic z województwa świętokrzyskiego (najwięcej z okolic Sandomierza), m.in. Modła, Carolus, Nobilis. Wiele z nich łączy produkcję z ekoturystyką.
Jednymi z pierwszych, którzy w powiecie sandomierskim odkryli idealne warunki do uprawy winorośli, są państwo Płochoccy z Daromina, których wina mają dziś krajową renomę, zdobywają też wiele nagród w konkursach winiarskich.
Mateusz Paciura z żoną Sylwią od blisko dekady w miejscowości Złota prowadzi Winiarnię nad Jarem. Ich przygoda zaczęła się od odziedziczenia pola z morelowym sadem przy trasie Sandomierz–Kraków, na lessowym, południowym stoku wzgórza Chwacała. Zamiast moreli posadzili winną latorośl. Miała to być odskocznia od życia zawodowego i Kielc, gdzie mieszkali.
Paciurowie szybko się jednak przekonali, że uprawa winogron wymaga ciągłej pracy i jest pasjonująca. Zrobili kurs dla winiarzy, a pięć lat temu zarejestrowali winnicę w Agencji Rynku Rolnego. Rok później rozpoczęli sprzedaż własnego wina – domini, regelt, rose, odesa i cuvee.
Paciurowie mają Winnicę nad Jarem otwartą na turystów – prowadzą degustację i tłumaczą sekret produkcji. Wytwarzają rocznie ok. 3 tys. butelek wina. Odbiorcami są smakosze tego trunku z całego kraju.
Choć region boleśnie odczuł majowe i kwietniowe przymrozki, porażkę winiarze mogą przekuć w sukces. Część zmarzła, ale dzięki temu reszta może mieć ciekawszy bukiet, większą słodycz. – Tegoroczne wina mogą mieć więc ciekawszy, niepowtarzalny smak – podkreśla Paciura.
Czy na winiarstwie można zarabiać? – Tak, pod warunkiem, że ma się kilka hektarów pól z winoroślą – przyznaje Paciura.
Centrum Winiarstwa ma powstać w przyklasztornych budynkach ojców dominikanów, prowadzących słynną winnicę św. Jakuba. Miejsce nie jest przypadkowe – winnica na sandomierskim Wzgórzu Jakubowym powstała w XIII wieku jako jedna z pierwszych w Polsce i pierwsza na ziemi sandomierskiej. Sandomierscy dominikanie prowadzili ją według wzoru winnic północnej Italii.
Zapoczątkowała w tym regionie modę na uprawę winorośli. Działalność komercyjną zakończyła w połowie XVII wieku, w wyniku ochłodzenia klimatu, a potem usunięcia dominikanów z Sandomierza i kasaty klasztoru przez władze carskie. Od kilku lat znów się rozwija.
Centrum Winiarstwa w Sandomierzu ma być połączeniem winoteki, kawiarni i punktu edukacyjnego z wykładami i szkoleniami. W piwnicach goście będą mogli nie tylko poznać proces produkcji szlachetnego trunku, ale również samodzielnie go zrobić, oglądać pomieszczenia, gdzie leżakuje wino. W centrum będzie można kupić regionalne wina i na miejscu je zdegustować.
– Reaktywujemy z grupą pasjonatów-winiarzy tradycje winiarskie tego regionu. Możemy się pochwalić świetnymi, często nagradzanymi winami – dodaje prezes Paciura.
Mało kto wie, że Wzgórze Jakubowe w Sandomierzu było punktem handlowym na skrzyżowaniu ważnych szlaków kupieckich, centrum tej części kraju, ale i Europy. – Chcielibyśmy, żeby Centrum Winiarstwa odgrywało podobną rolę i żeby właśnie tutaj krzyżowały się drogi sandomierskich winiarzy, miłośników wina z całej Polski oraz licznie odwiedzających te strony turystów – dodaje Paciura.
Marek Bronkowski, burmistrz Sandomierza, cieszy się z tej inicjatywy stowarzyszenia, ojców dominikanów i marszałka województwa świętokrzyskiego. – To dla naszego miasta dodatkowa promocja – podkreśla. Sandomierz jest miejscem lubianym przez turystów, a prawdziwą eksplozję zainteresowania przyniósł mu kręcony tu serial „Ojciec Mateusz". W tym roku, szacuje burmistrz, padnie rekord – co najmniej pół miliona odwiedzających. – Mamy się czym chwalić, robimy wino na europejskim poziomie – dodaje Bronkowski.
Sandomierz właśnie przygotowuje się do lubianego, także przez turystów, Święta Młodego Wina, które już po raz piąty odbywa się w trzeci weekend listopada. Smakosze wina kupują pakiet za 80 zł, w którym jest m.in. kieliszek i paszport enoturysty. Odwiedzają wyznaczone lokale, kosztując lokalnych win.