Szlak Wiatraczny w Wielkopolsce

W Wielkopolsce zachowało się jeszcze 70 zabytkowych młynów wietrznych, najwięcej w kraju.

Aktualizacja: 06.09.2015 17:34 Publikacja: 06.09.2015 17:20

Stare i nieco nowsze eksponaty w Muzeum Młynarstwa i Rolnictwa w Osiecznej

Stare i nieco nowsze eksponaty w Muzeum Młynarstwa i Rolnictwa w Osiecznej

Foto: materiały prasowe

Na wzgórzu w kastylijskim miasteczku Consuegra obracają się śmigi 11 zabytkowych kamiennych wiatraków, które były celem słynnej szarży Don Kichota z La Manchy. Dzięki owemu brawurowemu wyczynowi uwiecznionemu przez Miguela de Cervantesa, osada jest jedną z najliczniej odwiedzanych przez turystów miejscowości w bogatym w inne cenne zabytki i atrakcje turystyczne regionie Kastylia-La Mancha. Na aż tak wielkie, światowe powodzenie wiatraków wielkopolskich szans raczej nie ma. Niemniej jednak Wielkopolski Szlak Wiatraczny łączący 50 zabytkowych drewnianych „młynów wietrznych" – najstarsze pochodzą z XVII w. – przemierzyło od chwili jego powstania przed dziesięciu laty prawie 50 tys. zwiedzających.

– Nasze wiatraki przyciągają również miłośników zabytków techniki i architektury drewnianej z zagranicy, zwłaszcza z Niemiec, a także np. z Włoch – podkreśla Jarosław Jankowski, prezes Fundacji Ratujmy Zabytki Drewniane i dyrektor Muzeum Młynarstwa i Rolnictwa w Osiecznej w pobliżu Leszna.

Młynarska potęga

Chlubą muzeum są trzy wznoszące się obok siebie, jak dawniej zwykle bywało, a czego dziś nie można już nigdzie indziej w kraju zobaczyć, XVIII-wieczne, całkowicie odrestaurowane koźlaki, które noszą imiona swych ostatnich właścicieli – Franciszek, Józef Adam i Leon.

– Są kompletne, w pełni wyposażone, gotowe do pracy. Niestety, trudno by było nam sprzedać mąkę z takich okazjonalnych przemiałów – wyjaśnia Jankowski. Dyrektor – z zawodu informatyk, z pasji cieśla i rzeźbiarz – wywodzi się z najstarszego prawdopodobnie rodu polskich młynarzy, o historii dłuższej niż wiele znamienitych rodzin rycerskich. Jak wynika z ksiąg parafialnych, pierwszy z jego znanych przodków był właścicielem wiatraka już w 1425 r. Fach przechodził z pokolenia na pokolenie aż do czasów niedawnych, gdy kres owej ciągłości położyła władza „ludowa", dla której młynarz był ikoną kułaka. Dziadek Jarosława Jankowskiego musiał ze swej rodzinnej wsi uciekać. W okresie PRL większość z setek wielkopolskich wiatraków, opuszczonych przez właścicieli i często rozmyślnie niszczonych, przestała istnieć. Pozostało ich tylko niewiele ponad 70.

Prawie każdy stary wiatrak nawiedzany był i jest przez złe lub dobre duchy, strzygi czy chochliki i z niemal każdym wiąże się jakaś legenda. Jednak praktyczne i trzeźwe rycerstwo wielkopolskie dalekie było od ekscesów, z jakich zasłynął hidalgo z La Manchy. Skrzydlate młyny, niestrudzenie przez wieki mielące ziarno, były od wieków świadectwem gospodarności, pracowitości i dostatku mieszkańców tej ziemi. Ocenia się, że z 4,5 tys. młynów wietrznych w XVIII-wiecznej Rzeczypospolitej 2,5 tys. (w tym 1,8 tys. koźlaków) znajdowało się w Wielkopolsce. Nazywana krainą wiatraków, była ona w owych czasach jednym z największych zagłębi młynarskich w Europie.

Skrzydlaty atut

Zasada budowy koźlaków nie zmieniła się od XII w., gdy wiatraki, budowane w Indiach już w IV w p.n.e., trafiły do Europy. Młyn taki to budowla, którą można – w zależności od kierunku wiatru – obracać wokół osi, potężnego słupa zwanego sztembrem, podtrzymującym grubą, dębową belkę, na której spoczywają kamienie młyńskie. Koźlaki – oprócz wiatraków holenderskich z XVII w., w których obraca się tylko głowica ze śmigami – budowano jeszcze w XIX w., gdy stopniowo zaczęły wypierać je młyny parowe. Przez setki lat były ozdobą wielkopolskiego krajobrazu i zyskały ważne miejsce nie tylko w gospodarce, ale także tradycjach, kulturze ludowej i literaturze. Stały się symbolem Wielkopolski, podobnie jak dęby rogalińskie. Dziś – umierają stojąc.

To, że wciąż jeszcze możemy kilkadziesiąt z nich oglądać, to zasługa sporego grona oddanych sprawie ich ratowania społeczników oraz lokalnych samorządów – m.in. w Osiecznej, Lesznie, Śmiglu czy Grodzisku Wielkopolskim, które w wiatrakach widzą czynnik promocji i rozwoju ruchu turystycznego. A skrzydlate sylwetki młynów wietrznych – w Osiecznej np. wznoszące się na wzgórzu i wieczorami iluminowane – sprawdzają się w tej roli znakomicie. Śmigiel, gdzie zachowały się dwa wyremontowane przez zarząd miejski koźlaki z XVIII i XIX w., posługuje się nawet hasłem promocyjnym „Miasto wiatraków".

Remont, a zwłaszcza pełna rekonstrukcja wiatraka to znaczny wydatek, 150–400 tys. zł. Tylko niektóre z nich są w związku z tym kompletnie wyposażone w zabytkowe urządzenia. Oprócz koźlaków w Osiecznej są to m.in. wspaniały wiatrak z I połowy XVIII wieku w Lesznie, należący do Bronisławy Skrzypczak, córki ostatniego młynarza w mieście, oraz młyny w Krzywiniu i Rydzynie.

Na wzgórzu w kastylijskim miasteczku Consuegra obracają się śmigi 11 zabytkowych kamiennych wiatraków, które były celem słynnej szarży Don Kichota z La Manchy. Dzięki owemu brawurowemu wyczynowi uwiecznionemu przez Miguela de Cervantesa, osada jest jedną z najliczniej odwiedzanych przez turystów miejscowości w bogatym w inne cenne zabytki i atrakcje turystyczne regionie Kastylia-La Mancha. Na aż tak wielkie, światowe powodzenie wiatraków wielkopolskich szans raczej nie ma. Niemniej jednak Wielkopolski Szlak Wiatraczny łączący 50 zabytkowych drewnianych „młynów wietrznych" – najstarsze pochodzą z XVII w. – przemierzyło od chwili jego powstania przed dziesięciu laty prawie 50 tys. zwiedzających.

Pozostało 87% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Regiony
Odważne decyzje w trudnych czasach
Materiał partnera
Kraków – stolica kultury i nowoczesna metropolia
Regiony
Gdynia Sailing Days już po raz 25.
Materiał partnera
Ciechanów idealny na city break
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Materiał partnera
Nowa trakcja turystyczna Pomorza Zachodniego
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą