Punktem wyjścia do rozmowy jest m.in. występ Bad Bunny’ego podczas Super Bowl, finału ligi futbolu amerykańskiego – wydarzenia, które obnażyło nowe napięcia w amerykańskiej tożsamości. Czy latynoska kultura jest dziś bardziej „amerykańska” niż mit białej Ameryki? I co właściwie zobaczyliśmy w tzw. halftime show – polityczny manifest czy popkulturowe święto?
Czytaj więcej
Dla Stanów Zjednoczonych bardzo trudno byłoby zaakceptować po wyborach parlamentarnych rząd z udziałem Grzegorza Brauna - ostrzega Thomas Rose, amb...
– To był przekaz, że to jest nasza kultura. I on wybrzmiał, kiedy Bad Bunny pokazał piłkę, to jajo, piłkę, z napisem „Razem jesteśmy Ameryką”. I powiedział potem: „Boże, błogosław Ameryce”. I zaczął wymieniać wszystkie kraje zachodniej hemisfery – odpowiada Estera Flieger, publicystka „Rzeczpospolitej”. – To było wspaniałe, bo po „God bless America”, on zrobił pauzę, a stadion po prostu zaczął wyć. Ale kibice nie wiedzieli, co nastąpi za chwilę. Bo on zaczął wymieniać potem od Chile, od dołu, wszystkie kraje Ameryki. Czyli „Boże, błogosław Ameryce”, ale nie, że United States of America, tylko Chile, Argentynie, Paragwajowi i także Stanom Zjednoczonym Ameryki, dodaje Michał Płociński.
Czytaj więcej
Wspaniały show, zaprezentowany podczas Super Bowl przez rapera Bad Bunny'ego, nie przypadł do gustu Trumpowi. Artysta wystąpi 14 lipca na PGE Narod...
Nasze podejście do USA się zmienia, ale cały czas są one dla nas stałym punktem odniesienia.
Popkultura staje się pretekstem do głębszej refleksji o Zachodzie. Estera Flieger przywołuje głośny esej Navida Kermaniego i pokazuje, jak bardzo zmieniło się nasze postrzeganie USA jako filaru światowego ładu. – Do tej pory przez kilkadziesiąt dobrych lat Stany Zjednoczone były w naszej wyobraźni takim gwarantem stabilności. Porządek światowy zawsze był oparty na te USA i czuliśmy się o tyle stabilnie, że jest ten wujek w Ameryce i jesteśmy bezpieczni. A teraz Stany Zjednoczone stają się tą niepewną zmienną, elementem chaosu. I musimy inaczej się pozycjonować wobec takiej Ameryki. One inaczej już w naszej głowie funkcjonują. Ale wciąż jednak się do tych Stanów oczywiście odnosimy. One są stałym punktem odniesienia – tłumaczy Flieger.
Zmianę nastrojów widać także w twardych danych. Sondaż „Rzeczpospolitej” pokazuje wyraźny spadek zaufania Polaków do USA jako sojusznika. 53,2 proc. badanych uważa, że Stany Zjednoczone nie są wiarygodnym sojusznikiem, a tylko 29,9 proc. widzi w USA wiarygodnego alianta. – Bo Ameryka, która nie obiecuje już wolności, w wyobrażeniach wielu nie jest już Zachodem. Stoi w jednym rzędzie z Chinami, Rosją albo staje się nawet tym, co w języku amerykańskiej dyplomacji nazywano państwem zbójeckim – zauważa Flieger.
Czytaj więcej
Donald Trump ostro skrytykował występ Bad Bunny’ego podczas występu w przerwie Super Bowl, nazywając go „jednym z najgorszych w historii” i „policz...
Czy osłabnie globalna dominacja kulturowa USA?
Czy jednak krytyka Donalda Trumpa oznacza automatycznie antyamerykanizm? Flieger przekonuje, że może być wręcz przeciwnie. – Może właśnie dlatego krytykujemy, bo tak lubimy Amerykę i nie podoba nam się to trumpowskie wydanie Ameryki. Chciałam też wyraźnie zaznaczyć, iż krytyka Trumpa nie musi być antyamerykańska, może być proamerykańska.
Na koniec rozmowa wraca do kultury i jej globalnej siły. Bo nawet jeśli politycznie Ameryka przestaje być „kotwicą”, to kulturowo wciąż wyznacza trendy. – Młodzież w Europie Zachodniej, młodzież w Azji Środkowej słucha tych, którzy są popularni na TikToku i na Instagramie właśnie z hemisfery zachodniej. Nawet jeśli to superpopularne reggaeton czy K-pop, to są to absolutnie zamerykanizowane nurty – zauważa Płociński.