Szklane domy z Koszalina

Janusz Jankowiak, prezes Q4Glass.
materiały prasowe

Filharmonia w Szczecinie, szklane mosty kampusu Uniwersytetu w Białymstoku czy też siedziba Swatcha w Szwajcarii – to tylko niektóre realizacje Q4Glass. – Chcemy być postrzegani jako firma realizująca naprawdę trudne projekty – mówi „Rzeczpospolitej” jej szef i założyciel Janusz Jankowiak.

Choć szczecińska filharmonia to dzisiaj chyba najsłynniejszy i najbardziej nagradzany obiekt tego typu nie tylko w Polsce, ale i Europie, to większym wyzwaniem z perspektywy Q4Glass była budowa filharmonii w Wejherowie.

– Tak było z tego względu, że to nasze początki. Konstrukcja przeszkleń złożona, wszystko było nowe, nowatorskie, trudne, a budynek oszklony od ziemi do sufitu. To było dość przełomowe – opowiada Janusz Jankowiak, prezes Q4Glass.

Dumą firmy jest też siedziba Swatcha w Szwajcarii.

– Piękny obiekt, zbliżony formą do Złotych Tarasów w Warszawie. To było trudne, bo każda szyba miała niepowtarzalne kształty, krawędzie łukowe, przy czym łuk nie był opisywany geometrycznie, ale cyfrowo – opisuje prezes.

Najpierw Niemcy, potem Belgia

Janusz Jankowiak o produkcji szkła wie wszystko. Może nie dosłownie wszystko, ale na pewno jest jednym z najlepiej znających temat ludzi w Polsce. Tym bardziej że specjalizujący się w produkcji szkła dla budownictwa Q4Glass nie jest jego pierwszą firmą. Handlem i produkcją szyb zajmuje się już od blisko 30 lat. Można przyjąć, że dzięki niemu branża szklarska jest jedną z ważniejszych gałęzi przemysłu w Koszalinie.

– Faktycznie, w Koszalinie są dwie znane firmy – Nordglass i Q4Glass. Nordglass zatrudnia około 500 osób, a my 150. Wokół tego są zakłady kooperujące – mówi Jankowiak, który współtworzył wcześniej także Nordglass. – Coraz częściej przychodzi jednak taka refleksja, że wszystko fajnie, ale warto się też zastanowić, jakim kosztem.

Do szklarnianej branży wszedł z przypadku, zapewne jak większość przedsiębiorców startujących jeszcze w PRL. Pod koniec lat 80. on i jego przyszły wspólnik Andrzej Woźniakowski handlowali wszystkim, na czym można było zarobić: cytrusami, goframi, kasetami, oponami, kosiarkami. Aż ktoś podsunął im pomysł, by sprowadzać z Niemiec szyby samochodowe. Połknęli haczyk. Znaleźli dostawców w Berlinie Zachodnim.

– Kiedy Andrzej uzgadniał z kierownikiem firmy wszystkie kwestie, ja szedłem na tył, na zaplecze i szukałem na szybach przyklejonych adresów producentów. W ten sposób udało nam się zlokalizować hurtownię w Hamburgu. Zaczęliśmy więc tam kupować.

Tak w 1991 roku powstała firma Jaan. Profil: handel kosiarkami, ale przede wszystkim sprzedaż i montaż szyb samochodowych. Postawili nie tylko na jakość, ale i na ilość. W ciągu dwóch lat otworzyli 20 punktów. Skala obrotów powodowała, że konkurencja pozostała w tyle.

– Weźmy na przykład szybę do Mercedesa 207. To było auto dostawcze. Jak braliśmy jedną, to kosztowała 110 marek, jak pięć, to 98, a jak skrzynkę, to 85. Pomiędzy 110 a 85 jest 25 marek różnicy, to była przepaść. Wtedy za 50 marek jedna rodzina utrzymywała się przez miesiąc. A jak znaleźliśmy producenta w Belgii, to szyby mieliśmy za 73 marki. Konkurencja nie miała szans.

Jak opowiada, efekt skali był tak duży, że nawet firmy, które by chciały ominąć granicę, a tym samym obowiązujące wtedy 35-procentowe cło, i tak miałyby gorsze ceny.

750 tysięcy szyb rocznie

Sprzedaż rosła, więc wspólnicy postanowili uruchomić własną produkcję szyb. Stało się to po tym, jak odkryli, że Polska ma umowę z Finlandią o bezcłowej wymianie handlowej. Pojechali więc do Finlandii po szyby, a wrócili z linią produkcyjną.

– Pomysł był trafiony w dziesiątkę, a po roku trzeba było się już rozbudowywać, kupić nowy piec do cięcia szyb. Kosztował około 1 mln marek, to były ogromne pieniądze – opowiada Jankowiak. – Dobudowaliśmy kolejne hale w Koszalinie, aż doszliśmy do wniosku, że ten model dokładania hal nie ma sensu, i zdecydowaliśmy się postawić zupełnie nowy zakład z nowymi maszynami. Wybór padł na Słupsk, gdzie była strefa ekonomiczna. To był milowy krok, zrobiliśmy coś zupełnie nowego. Z racji tego, że budowaliśmy się 70 km od siedziby, musieliśmy zrekrutować całą nową załogę.

Rosnąca struktura wymagała także zmian formalnych. Pierwsza spółka nazywała się Jaan, a szyby były produkowane pod marką Nordglass. Wybudowana w 1999 roku słupska fabryka mieściła się na terenie specjalnej strefy ekonomicznej, więc specjalnie dla niej powołano nową spółkę – Glass. Tak właściciele dokonali podziału firmy na część produkcyjną i handlową. Produkcją kierował Jankowiak, a handlem Woźniakowski.

W 2005 roku stara siedziba w Koszalinie stawała się już za ciasna. Nie było dalszej możliwości jej rozbudowy. Rozpoczęli więc budowę nowej siedziby, do której przenieśli się w 2006. Wtedy też powołali kolejną spółkę Nordglass. Rok później zdecydowali się sprzedać firmę. Nie planowali tego, ale oferta, jaką złożył Polish Enterprise Fund, była atrakcyjna: 310 mln zł za wszystko.

– Nie dawaliśmy rady, firma nas pochłaniała, ciągle byliśmy na etapie ręcznego sterowania, choć próbowaliśmy to zmieniać – opowiada Jankowiak. – Jestem inżynierem mechanikiem, a Andrzej inżynierem elektrykiem. Nie mieliśmy nic wspólnego z zarządzaniem i handlem, wszystko osiągnęliśmy intuicyjnie, podpatrując u innych. I gdy Enterprise rzucił kwotę, to zrobiła wrażenie –wspomina.

W momencie sprzedaży ich zakłady sprzedawały 750 tys. szyb rocznie. Jako niezależny producent byli pierwsi w Europie. Przerośli swoich dawnych dostawców, a międzyczasie kupili nawet upadłą fabrykę szyb samochodowych w Norwegii. Produkowała im 150 tys. szyb rocznie.

Jeszcze większe szyby

Po sprzedaży każdy ze wspólników realizował już indywidualne plany. Jankowiak przez jakiś czas był jeszcze w Nordglassie, by wprowadzić nowych ludzi i – jak określa – przekazać nowym właścicielom niepisaną kulturę firmy. Po odejściu postanowił jednak dalej działać w branży, tylko w nieco innym segmencie. I tak w 2010 narodził się pomysł na Q4Glass.

– Miałem niedosyt po sprzedaży i niezakończony projekt rozpoczęcia działalności na rynku szkła budowlanego. Projekt nowej firmy powstał w 2010 roku, założyliśmy ją w cztery osoby, a oprócz mnie jeszcze trzech wspólników, to kluczowi inżynierowie Nordglassu.

Pierwsza hala miała powierzchnię 8 tys. mkw., Razem z kompletnym wyposażeniem trzeba było wyłożyć 32 mln zł. Potem doszło kolejne 12 000 mkw. i dodatkowe linie produkcyjne za kolejne 35 mln zł.

Szybko weszli w rynek. Produkują dla budownictwa, z wyjątkiem szyb do okien. Mówiąc jak najkrócej – wszystko to, co jest ze szkła, do tego trudne i niestandardowe – to zadanie dla koszalińskiej fabryki. W grę wchodzą fasady, balustrady, podłogi.

– Naszymi klientami są firmy wykonujące konstrukcje aluminiowe w budownictwie, fasady, balustrady, architekturę wewnętrzną. Jesteśmy aktywni na rykach skandynawskich, angielskim i głownie niemieckim – mówi Janusz Jankowiak.

Jak podaje prezes, co roku zwiększają swoje obroty – od 25 do 30 proc. Połowa z nich pochodzi z eksportu. W tym roku mają osiągnąć 60 mln zł przychodów. Jaki jest cel na najbliższe lata?

– Chcemy się jeszcze trochę doinwestować i minimum 20 proc. produkcji tworzyć w największych wymiarach, czyli 321 na 700 cm. Chcemy być postrzegani jako firma realizująca naprawdę trudne projekty. Celujemy w obrót na poziomie 100 mln zł – wylicza Jankowiak.

Mogą Ci się również spodobać

Mniej dotacji dla regionów

W związku z brexitem, z tym, że Polska jest bogatsza, że nie mamy sukcesów ...

Wielki lifting Parku Śląskiego

Trwa pierwsza w historii rewitalizacja Parku Śląskiego. W tym roku inwestycje pochłoną około 10 ...

Planują trzecią linię metra

Ruszył przetarg na opracowanie studium technicznego dla III linii metra. Warszawski ratusz przygotowuje się ...

Bogatynia to wyjątkowa miejscowość

Wydawałoby się, że w dużej mierze jest ona uzależniona od kopalni węgla brunatnego oraz ...

Ranking Samorządów 2019: Poznaj najlepsze miasta i gminy w Polsce

Sopot, gmina Morawica i Wielka Wieś – oto zwycięzcy XV edycji Rankingu Samorządów „Rzeczpospolitej”. ...

Lepiej niż na Malcie i Mazurach

Prawie 1500 obiektów noclegowych czeka tego lata na turystów na Pomorzu Zachodnim. To nie ...