Wojciech Szczurek – doktor nauk prawnych, od 1990 r. aktywny samorządowiec, prezydent Gdyni od 1998 r. W wyborach samorządowych w 2010 r. uzyskał najlepszy wynik w kraju – ponad 87 proc. głosów w I turze. Wiceprezes Stowarzyszenia Obszar Metropolitalny Gdańsk–Gdynia–Sopot. Laureat licznych nagród i wyróżnień dla najlepszych samorządowców w kraju, m.in. Lider Dostępności, Włodarz 25-lecia, Fundament „Rzeczpospolitej” im. Michała Kuleszy, Innovation in Politics Awards. Odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Fot./materiały prasowe

Mamy jasne zasady dla biznesu, a mieszkańców zapraszamy do przygody zmiany miasta – mówi Wojciech Szczurek.

Materiał partnera: Miasto Gdynia

Gdyby z perspektywy 30 lat samorządu w Gdyni miał pan wybrać jedno wydarzenie, inwestycję czy projekt, a może pomysł lub ideę, to który uznałby pan za kluczowy?

Z mojej perspektywy najistotniejszym procesem, który przeszła Gdynia – a który skutecznie przeprowadził zarówno samorząd, jak i bardzo wiele innych podmiotów – była transformacja gospodarcza. Rozpoczęła się ona od kryzysu gospodarki morskiej, przede wszystkim przemysłu stoczniowego, pod koniec lat 90. Doprowadził on do bardzo gruntownej zmiany struktury gospodarczej miasta, najpierw poprzez upadek stoczni, kryzys społeczny, kilkunastoprocentowe bezrobocie, poprzez bardzo dramatyczną chwilami walkę o to, by odbudować zakorzenioną w gdynianach jeszcze z okresu międzywojennego przedsiębiorczość, kreatywność. To była wielka lekcja. Żeby zrozumieć znaczenie tego załamania, trzeba mieć świadomość, że stocznie to bardzo skomplikowana struktura przemysłowa, która buduje olbrzymi łańcuch powiązań. Z gospodarką morską w tamtym czasie, pod koniec lat 90. związane było ok. 65 proc. aktywności gospodarczej miasta. Kryzys w tym obszarze załamał ten system. Stąd wiedzieliśmy, że dywersyfikacja gospodarcza, przedsiębiorczość, kreatywność i przyciąganie inwestycji, innowacje to są klucze do tego, co może trwale zmienić miasto, zabezpieczyć podstawy jego gospodarki, zróżnicować ją tak, aby uniknąć ryzyka, że kryzys w jakiejś gałęzi będzie powodował zbyt daleko idące zmiany. Dziś symbolem tego, jak skutecznie udało się to przeprowadzić, są dane. Oczywiście mam na myśli sprzed pandemii, która jest dziś zupełnie nowym wyzwaniem. Ale przed pandemią bezrobocie w Gdyni było na poziomie 2,1 proc. Tereny stoczniowe, które przez wiele lat świeciły pustkami, dziś są bardzo aktywną przestrzenią gospodarczą, na której wiele firm prowadzi różnorodną działalność produkcyjną, przemysłową czy usługową. A z drugiej strony mamy Park Naukowo-Technologiczny, który stał się symbolem nowego obszaru kreacji miasta, związanego z innowacjami, nowoczesnymi technologiami, designem, z tym wszystkim, co udało się w międzyczasie zbudować.

Gdynia od lat jest na szczytach rankingów obrazujących przyjazne nastawienie dla biznesu. Jak miasto pracuje na ten wynik?

Przede wszystkim postawiliśmy na partnerstwo, wzajemne rozumienie się, klarowne oczekiwania. Wielu przedsiębiorców, którzy realizują swoje projekty, szczególnie inwestycyjne, bardzo sobie ceni czyste i jasne reguły działania. Oczekiwania wobec społeczności lokalnej mogą być wysokie, ale od początku muszą być jasne. My, pokazując potencjał gospodarczy miasta, pokazując różne atuty, które przyczyniły sie do tego, że w mieście pojawiały się kolejne inwestycje, budowaliśmy rodzaj przekonania, że sukces przedsiębiorcy to jest sukces miasta. W tej grze mieliśmy świadomość, że w przypadku każdego przedsiębiorcy – czy robi mały, średni czy duży projekt – sukces oznacza nowe miejsca pracy i poszerzenie bazy podatkowej. To brzmi jak truizm, ale istota rzeczy jest taka, by tak naprawdę myśleć i tak naprawdę działać. I to się w Gdyni udawało.

Ważne było też świadome sterowanie wieloma procesami. Były takie momenty, w których musieliśmy podejmować śmiałe decyzje, ale wiedzieliśmy, że inwestowanie w nowe obszary rozwoju gospodarczego przyniesie miastu korzyść. Po pierwsze korzyść rozwojową – podatki, miejsca pracy, a po drugie świadomość, że Gdynia stała się miastem, w którym oferta na rynku pracy jest godna. Dzisiaj strukturę gospodarczą tworzy bardzo zróżnicowana paleta firm, które prowadzą swoją aktywność. Ale generalnie to są podmioty, które tworzą wysoką kulturę pracy, tworzą dobrą ofertę w sensie finansowym, a to w bardzo jasny sposób przekłada na jakość życia. I to powodowało w czasach sprzed ciosów, które spadały w ciągu ostatnich 18 miesięcy na samorządy, a które ograniczają nasze możliwości finansowe, że o rozwoju miasta myśleliśmy z dużym optymizmem. To był optymizm także mieszkańców, którzy nie musieli się martwić o pracę, żyli w dobrym, nowoczesnym mieście, gdzie jakość usług świadczonych przez samorząd jest na europejskim poziomie.

Samorząd Gdyni konsekwentnie wskazuje, że kluczem do budowania tej wysokiej jakości życia jest zrównoważony rozwój. Jak rozumiecie to pojęcie?

To bardzo ważne. To, co mówiłem do tej pory, zwracano uwagę na czynniki wzrostowe: ambitnych przedsiębiorców, podmioty gospodarcze, świadomą strategię miasta, planowanie przestrzenne, politykę promocyjną, która potrafi skutecznie przyciągać. Ale każde miasto jest przede wszystkim wspólnotą i tkanką społeczną, w której znajdują się także osoby z różnych powodów wymagające wsparcia. Mamy jeden z najbardziej nowoczesnych systemów pomocy społecznej. Do Gdyni już przyjeżdżają przedstawiciele organizacji zajmujących się pomocą społeczną np. w Szwecji, aby przyglądać się, jak nowocześnie i skutecznie rozwiązywać niektóre zagadnienia. Naszym marzeniem od początku był wysoki poziom edukacji, który da młodym ludziom szansę na wykształcenie na europejskim poziomie. I to była nie tylko znakomita inwestycja w człowieka, ale też w miasto. Mieliśmy przekonanie, że to jest bardzo ważny element kapitału społecznego. To wymagało gigantycznych nakładów finansowych. Ale to się opłaca, jeżeli się to robi konsekwentnie. To dziś widać, po tych 30 latach.

Aby poziom życia się podnosił, potrzebne były też ogromne inwestycje infrastrukturalne. Które były najważniejsze na przestrzeni tych 30 lat?

Było ich dużo, spróbuję je uporządkować. Na pewno ważny jest bardzo nowoczesny system transportu miejskiego, zarówno tabor, jak i znakomita organizacja, punktualność, system informacji o odjazdach, dostępność, liczne ulgi. Ważne były takie inwestycje, jak Trasa Kwiatkowskiego, Droga Gdyńska, modernizacja ul. Świętojańskiej, która jest salonem naszego miasta, cały kompleks sportowy, który tworzą: stadion piłkarski, Narodowy Stadion Rugby, Gdynia Arena. To zespół bardzo nowoczesnych obiektów, położonych blisko siebie, tworzących obszar, w którym mogą się odbywać wydarzenia sportowe i różne imprezy na najwyższym poziomie. Jest wspomniany Pomorski Park Naukowo-Technologiczny razem z Centrum Nauki Experyment i centrum konferencyjnym. Ważne były też inwestycje w obszarze kultury: Muzeum Emigracji, Muzeum Miasta Gdyni, Gdyńskie Centrum Filmowe, Konsulat Kultury. To kilka z tych największych inwestycji. Ale to, co w naszej strategii jest niezwykle istotne, to równowaga; świadomość, że często ławka czy chodnik blisko miejsca zamieszkania są dla mieszkańca równie ważne jak wielka inwestycja. A więc także parki, jak właśnie powstający Park Centralny, parki kieszonkowe – niewielkie, między budynkami, przyjaźnie kształtowana przestrzeń. A więc także nowy projekt przez nas zrealizowany – „Klimatyczne centrum”. Czyli tworzenie w centrum miasta klimatu do tego, żeby więcej przestrzeni było dla pieszych, rowerów, zieleni. To jest nowy powiew miasta.

Realizacja tego typu projektów wiąże się także z próbą zmiany przyzwyczajeń mieszkańców. Chodzi np. o zmiany w ruchu samochodów i rezygnację z nich na rzecz komunikacji publicznej. Jak mieszkańcy przyjmują te zmiany? Czy pandemia nie pokrzyżuje tych planów?

Pandemia zatrzymała ten proces – bo zmiany to jest proces. Stawiamy w mieście na to, by przekonywać mieszkańców do bycia kibicami tej zmiany, by rozumieli jej cele i włączali się do niej. Muszę przyznać, że poziom debaty obywatelskiej w mieście, zainteresowanie gdynian problemami miasta sprawiają, że to się udaje. Choć ostatnie dwa miesiące spowodowały, że zamiast, jak to robiliśmy przez lata, zachęcać raczej do korzystania z komunikacji miejskiej niż z samochodu, musieliśmy zmienić postępowanie zgodnie z komunikatem „zostań w domu, nie wsiadaj w zbyt wiele osób do autobusu”, przyznać, że tym razem samochód jest bezpieczniejszy. Te dwa miesiące na pewno na chwilę zatrzymały ten proces, ale pandemia na pewno go nie cofnie, bo jest on nieodwracalny. Będziemy te działania kontynuować, bo widzę, jak gdynianie chętnie przyjmują te zmiany. Bo dużo pracy wkładamy także w to, żeby rozumieli, po co to robimy i że zapraszamy ich do wspólnej przygody zmiany naszych nawyków.

Mówiąc o inwestycjach, wspomniał pan już także o tych związanych z kulturą. A w Gdyni odbywa się przecież jeden z największych festiwali dla masowej publiczności w tej części Europy, jest też jeden z najważniejszych festiwali filmowych, jest miejsce na kulturę popularną i wyższą. Kultura jest ważnym elementem życia miasta?

W perspektywie tych 30 lat odczuwam taką wielką satysfakcję, że z jednej strony budowaliśmy ofertę, a z drugiej strony robiliśmy to, bo z roku na rok rosło zapotrzebowanie na dostęp do kultury najwyższych lotów, by towarzyszyła nam każdego dnia w bardzo zróżnicowanych formach. Tu też miała miejsce jedna z głębszych transformacji społecznych w mieście. Bo mamy właśnie Open’er, Ladies’ Jazz Festiwal, Festiwal Polskich Filmów Fabularnych, Globaltica – to są silne marki. Ale są też takie projekty, jak Nagroda Literacka Gdyni, Nagroda Dramaturgiczna, są działania takich instytucji, jak Teatr Muzyczny, Teatr Miejski, jak wspomniane już muzea, ale też działające w Gdyni, ale nienależące do samorządu: Muzeum Marynarki Wojennej z ORP „Błyskawicą” czy „Dar Pomorza”. To są niezwykle atrakcyjne placówki, które przyciągają swoją ciekawą historią i opowieścią. Ważnym elementem w kulturze, który kształtuje też ofertę kulturalną miasta, jest myślenie o partnerstwie w kulturze. Zachęcamy do uczestnictwa w kulturze i bardzo mnie to cieszy, że mamy bardzo liczną rzeszę podmiotów, które tworzą kulturę, są wspierane przez miasto i realizują wydarzenia często w mniejszej skali, ale niezwykle ciekawe, ubogacając ofertę kulturalną miasta.

Na zakończenie chciałbym panu i mieszkańcom Gdyni życzyć nieustającej dumy ze swojego miasta i jego osiągnięć. A czego pan sobie życzy z okazji tych 30 lat samorządnej Gdyni?

Siły do spełniania marzeń, którą mi daje gdyńska wspólnota. Oby się nigdy nie wyczerpała!

 

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Art Naif Festiwal: Sztuka naiwna z sześciu kontynentów

W Katowicach ruszył Art Naif Festiwal. W Galerii Szyb Wilson można oglądać prace 400 ...

Samorządy walczą o in vitro

Już dwa miasta – Szczecin i Szczecinek – korzystają z zachodniopomorskiego programu in vitro. ...

Kwadratowy stół dla oświaty

Powrót organizacji sieci szkół do samorządów i określenie standardów edukacyjnych – tego m.in. oczekują ...

Taniej i czyściej w szpitalu i na uczelni

Prąd w szpitalu klinicznym czy też ciepło na Zachodniopomorskim Uniwersytecie Technologicznym – kolejne instytucje ...

Krynica walczy o usunięcie izolatoriów z terenu miasta

Po zapowiedzi rządu o otwarciu hoteli, władze górskiego uzdrowiska wystąpiły do wojewody małopolskiego z ...

Droższe parkowanie w Krakowie dopiero od grudnia

6 złotych, czyli dwa razy więcej niż dziś, będzie kosztowała pierwsza godzina postoju w ...