Bez samorządów odbudowa po pandemii się nie uda

Jerzy Buzek, europoseł, były premiere RP i przewodniczący PE oraz Andrzej Porawski, dyrektor biura Związku Miast Polskich
Jerzy Buzek, europoseł, były premiere RP i przewodniczący PE oraz Andrzej Porawski, dyrektor biura Związku Miast Polskich
materiały prasowe

Samorząd sprawdził się w pandemii. Bez silnych władz lokalnych odbudowa po kryzysie się nie uda – podkreślają Jerzy Buzek i Andrzej Porawski w rozmowie z Bogusławem Chrabotą.

E-Forum Liderów Samorządowych zorganizowane przez „Rzeczpospolitą”, czyli cykl dyskusji na temat przyszłości samorządów, otworzyła rozmowa redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej” Bogusława Chraboty z Jerzym Buzkiem, europosłem, byłym premierem, przewodniczącym Parlamentu Europejskiego, a także przewodniczącym Kapituły Rankingu Samorządów „Rzeczpospolitej” oraz z Andrzejem Porawskim, Dyrektorem Biura Związku Miast Polskich.  

Nagranie z rozmowy:

Rozmowa skoncentrowała się na roli samorządów, jaką uwypukliła pandemia koronawirusa oraz przyszłości władz lokalnych w kontekście odbudowy po kryzysie.

Bogusław Chrabota: Jaką prawdę o Polsce samorządowej pokazuje pandemia?

Jerzy Buzek: Jeżeli wziąć pod uwagę pierwsze miesiące pandemii to nawet nie zauważyliśmy jak ważną, fundamentalną rolę odegrały samorządy. Nie martwiliśmy się o to, czy jest woda, oświetlenie ulic czy wywózka śmieci, to wszystko działało. Nie myśleliśmy o tym, jak istotny był wtedy transport publiczny, który funkcjonował, mimo, że autobusy były niemal puste. To było fantastyczne sprawdzenie sprawności samorządów. Potem pojawił się niepotrzebny zgrzyt, czyli włożenie na barki samorządów odpowiedzialności, jaką były wybory. A to było kompletnie niewykonalne w takim stanie pandemii, jaki był wtedy. Jeżeli chodzi o aktualną rolę samorządów, to mamy dzisiaj władzę centralną, która w swoim programie nie miała zapisanej idei samorządności, to jest władza centralistyczna, która de facto ogranicza działania samorządów. To, co widzimy teraz, to stopniowa degradacja samorządów w oczach władzy centralnej, ale jestem przekonany, że obywatele oceniają to inaczej.

Andrzej Porawski: Dzięki temu, w jaki sposób lata temu został zbudowany polski samorząd jest on teraz tak mocny. Samorząd sprawdził się bezproblemowo w sytuacji pandemicznej, mimo, że ta trudna sytuacja dawała obecnemu rządowi pretekst do centralizowania różnych kwestii. To samorządy mierzyły się na co dzień z problemami podmiotów gospodarczych, to one wymogły pewne zmiany w tzw. tarczach antykryzysowych, to również one zapewniły normalne funkcjonowanie w dziedzinach egzystencjalnych życia społecznego w Polsce.

CZYTAJ TAKŻE: Wszystko o E-Forum Liderów Samorządowych

Czy możliwości samorządów w walce z pandemią są dostatecznie wykorzystywane?

Jerzy Buzek: Z pewnością nie. To dotyczy chociażby tak fundamentalnej sprawy jaką jest akcja szczepień przeciwko COVID-19. Organizacja fali szczepień na najbliższe miesiące przez samorządy byłaby znacznie prostsza niż z poziomu centralnego, gdzie nie ma koordynacji tego procesu. Ogólnie w ochronie zdrowia od dawna zaniedbane jest to, co powinno należeć do samorządów, a to z poziomu regionalnego lepiej widać, co i gdzie należy sfinansować. To ma dzisiaj swoje skutki, a skoro w dalszym ciągu centralizuje się opiekę zdrowia – często w sposób bezzasadny – i pozbawia się samorządy środków finansowych, to jest to groźna sytuacja. Zmiany opodatkowania i odbieranie samorządom kompetencji związanych z ochroną zdrowia sprawiają, że coraz trudniej zarządza się nią z poziomu gmin, powiatów i regionów. Władze samorządowe są autonomiczne w swoich decyzjach i możne je sprawdzać jedynie pod względem prawnym.

Ta samodzielność jest ostatnio zagrożona. Samorządy weszły na tzw. ścieżkę partycypacyjną: ogłaszają referenda, budżety partycypacyjne, ale te procesy w trakcie pandemii zostały zatrzymane. To sprawia, że nasza samorządność wymaga aktualnie opieki oraz analizy tego, w jakim kierunku zmierzamy.  Z punktu widzenia zewnętrznego, np. w Unii Europejskiej, dotychczas oceniano polskie samorządy bardzo wysoko. Dlatego największym zagrożeniem jest dzisiaj ograniczanie środków finansowych i tego, jak planować rozwój. Dlatego trzeba zrobić wszystko, żeby te sprawy ująć kompleksowo. Ponadto ogromną nadzieją dla samorządów jest europejski Fundusz Odbudowy, ponieważ wiąże się on z ogromnymi środkami w najbliższych latach, a samorządy stanowią jedyną drogę do tego, aby te środki zostały wykorzystane sprawnie i z pożytkiem dla obywateli.

W jakich jeszcze zakresach można zagospodarować możliwości walki z pandemią w obszarze samorządu?

Andrzej Porawski: Na pierwszej linii są działania reaktywne. Nie tylko szczepienia, ale także przystosowanie samorządowej ochrony zdrowia czy pomocy dla przedsiębiorców. Ponieważ niezależnie od tarcz antykryzysowych dużą część pomocy dla przedsiębiorców stanowią działania samorządów. Chociażby ulgi i odroczenia w różnych płatnościach lokalnych: wynajem, podatek nieruchomości itp. Jednak przede wszystkim musimy zaplanować odbudowę, realne planowanie rozwoju jest dzisiaj w rękach samorządu. Samorząd sobie radzi, ale musi mieć lepsze niż dotychczas narzędzia. Plan odbudowy zrealizujemy w terenie, nie w ministerstwach w Warszawie, dlatego samorządy potrzebują lepszych narzędzi do planowania i prowadzenia polityki rozwoju.

Czy system i standard komunikowania się rządu z samorządami ulega zmianie?

Andrzej Porawski: To jest niezmiennie trudny proces i nie dotyczy tylko aktualnego rządu, ale także poprzednich. Poprzez Komisję Wspólną Rządu i Samorządu Terytorialnego załatwiamy wiele drobnych spraw. Ale od czasów rządu, który przejął władzę w 2002 roku, kluczowe sprawy załatwiane są poza samorządem. To się teraz trochę zmienią pod naciskiem Komisji Europejskiej. Ponieważ Krajowy Plan Odbudowy będzie instrumentem Unii Europejskiej, która wymaga, by on działał z udziałem samorządów.

Koalicja Obywatelska zapowiada, że zagłosuje za Krajowym Planem Odbudowy, jeżeli zostaną w nim zapewnione gwarancje dla samorządów. O jakich instrumentach mowa?

Jerzy Buzek: Te gwarancje są niezwykle istotne, ponieważ chodzi o przejrzystość finansowania. O jednolite dla całego kraju zasady podczas przyznawania środków europejskich. Te kryteria muszą być znane, zasady muszą być transparentne. Nie wolno tego robić w taki sposób, jak to miało miejsce kilka tygodni temu w sytuacji związanej z dotacjami na poziomie lokalnym. Właściwie nikt nie wie, jakich kryteriów użyto, ale niesprawiedliwe finansowanie samorządu było widoczne dla każdego. Chcemy uniknąć takiej sytuacji.  To powoduje, że w zależności od tego, gdzie jesteśmy, na jakim terenie mieszkamy. Możemy być finansowani gorzej niż ma to miejsce gdzieś indziej. A to jest autorytarna decyzja z poziomu centralnego. Jest nadzieja, że uda nam się to zmienić właśnie pod wpływem nacisków politycznych. Takie warunki trzeba postawić, żebyśmy wiedzieli co nas czeka i abyśmy mogli w przyszłości kontrolować władzę.

Jaki model po pandemii koronawirusa powinno przybrać państwo polskie? Więcej samorządności czy raczej wzmocnienie władzy centralnej?

Andrzej Porawski: Odbudowa po pandemii musi być krokiem naprzód, nie tylko odtworzeniem czegoś w takim kształcie, w jakim zostało zniszczone. Ten krok naprzód musimy dokonać na poziomie lokalnym, przez społeczności lokalne i musi umożliwiać lepsze wykorzystanie lokalnych potencjałów. Do tej pory w dużej mierze polegaliśmy na dostawach z całego świata i one nagle zostały przerwane. Nie chodzi o to, by przestać czerpać z globalizacji. Musimy jednak uruchomić lokalne potencjały, by w przyszłości być bardziej odporni na tego typu kryzysy.

Jerzy Buzek: Ja nie mam wątpliwości, że więcej samorządności, to więcej sprawności działania. Stawiamy sobie trzy zadania. Po pierwsze musimy się odbudować. Po drugie w ramach Europejskiego Zielonego Ładu zmieniać będzie się wszystko. Rolnictwo, transport, nie tylko energetyka i tu przed nami wielkie zadania do wykonania. Mamy przed sobą również cyfryzację. W pandemii czujemy jak wiele się zmieniło, a jak wiele powinno zostać de facto bez zmian. Przed nami zadanie skrócenia łańcuchów dostaw. Jeżeli mówimy o odporności gospodarczej i chcielibyśmy być bardziej bezpieczni, to pojawia się kwestia produkcji lokalnej.

W Europie powiedzieliśmy, że rezygnujemy z wielkich łańcuchów dostaw. To nie znaczy, że mamy zatrzymać globalizację. Ale ona nie może polegać na tym, że 80% lekarstw, które mamy w aptekach produkuje się w Chinach. Tylko, gdy społeczności gminne, regionalne, lokalne będą czuły prawo własności programów, które realizujemy. Będą się czuły odpowiedzialne za te programy. Tylko wtedy ta transformacja się uda. Jeżeli odbudowa nie odbędzie się na poziomie lokalnym, to to się po prostu nie uda.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

„Nie” dla podziału Mazowsza

Po raz kolejny wraca pomysł wyodrębnienia z Mazowsza aglomeracji warszawskiej i utworzenia dwóch województw. To absurdalny i ...

Problematyczny dzień i godzina w zamówieniach

Niemożliwe jest wyznaczenie przez zamawiającego terminu składania ofert jako terminu w dniach (liczbie dni). ...

Podwójny rocznik, czyli wrzesień z przytupem

Przepełnione klasy, zmiany i modyfikacja życiowych planów – to czeka tegorocznych absolwentów szkół podstawowych ...

Inkasent nie może obliczyć należności

Ewentualne trudności z egzekwowaniem obowiązku poboru opłat lokalnych mogłyby być rozwiązane przez właściwą organizację ...

Trzebież znów na trasie

Na żeglarską mapę Polski wraca port jachtowy w Trzebieży. Ten sławny i zasłużony dla ...

Samorządowcy zgaszą w miastach światło. Na znak protestu

W ponad 50 miastach i miasteczkach zostanie we wtorek wyłączone oświetlenie: na ulicach, skwerach, ...