Michał Zaleski: 2021 to nie będzie rok radosnego rozwoju

Michał Zaleski jest prezydentem Torunia nieprzerwanie od 2002 roku
fot. UM Torunia

Ograniczyliśmy wydatki na wynagrodzenia urzędników o 10 proc. W miejsce odchodzących urzędników nie zatrudniamy nowych. Nie ma podwyżek. Są premie, ale niższe niż w ubiegłym roku – mówi Michał Zaleski, prezydent Torunia.

W kilkudziesięciu miastach i wsiach w Polsce w ostatni wtorek zgasło na godzinę oświetlenie w proteście przeciwko ograniczaniu finansów samorządów. Toruń nie dołączył do protestu. Dlaczego?

W kwietniu ograniczyliśmy oświetlenie ulic, placów, a także iluminacji miejskich. Na początku jesieni musieliśmy przywrócić część oświetlenia. Gdybyśmy teraz, nawet okresowo, próbowali wygaszać kolejne elementy, byłoby to niezrozumiałe dla mieszkańców.

Kilkanaście dni temu radni Torunia zgodzili się na obniżenie czynszów w lokalach komunalnych przedsiębiorcom dotkniętym przez epidemię, głównie z branży gastronomicznej. Wiadomo, ile ostatecznie osób i firm skorzysta z tej pomocy?

Szacujemy, że będzie to kilkadziesiąt firm, które skorzystają z 90 proc. obniżki.

CZYTAJ TAKŻE: Wiceprezydent Warszawy: Ważne są jasne kryteria, nie to, czy Bayer Full czy Szopen

To niejedyna pomoc dla gastronomii w mieście. Urząd namawia mieszkańców do zamawiania jedzenia na wynos.

Tak. Organizujemy wyzwania i konkursy dla mieszkańców, w których zachęcamy do zamawiania jedzenia i chwalenia się tym w mediach społecznościowych. Namawiamy też do wymyślania haseł reklamowych dla branży lub wykazania się znajomością toruńskiej gastronomii. W zamian można wygrać cenne nagrody. To jeden z systemów zachęcania mieszkańców do wspierania lokalnej gastronomii. Szukamy także innych sposobów wsparcia, takich jak umarzanie podatków od nieruchomości, odraczanie czy rozkładanie na raty. Takie rozwiązania miasto może zastosować w obowiązującym systemie prawnym.

Duży był odezw mieszkańców na akcję?

Zobaczymy po pierwszym rozdaniu nagród w połowie grudnia. Wtedy będziemy wiedzieć, czy mieszkańcy zareagowali i czy dzięki temu choć trochę obroty toruńskiej gastronomii wzrosły.

Utrzymanie tylko sprzedaży na wynos w gastronomii obniżyło jej obroty nawet o 95 proc. To dla restauratorów tragiczna sytuacja.

fot. UM Torunia

Sam pan też wspiera lokalnych przedsiębiorców i kupuje dania na wynos?

Oczywiście, można to sprawdzić na moim profilu na Facebooku, gdzie promuję akcję #takeawaychallenge.

Jak ta branża sobie radzi w turystycznym mieście, jakim jest Toruń?

Jest bardzo ciężko. Przedsiębiorcy czekają na pomoc wynikającą z tarcz, a także ogólnokrajowych rozwiązań oraz na środki unijne w ramach RPO. Gastronomia w Toruniu jest bardzo dobrze rozwinięta – stanowi istotny sektor obsługi ruchu turystycznego. W normalnych okolicznościach nasze miasto odwiedza rocznie nawet 2,5 mln osób. Teraz zatem tym bardziej gastronomia przeżywa trudny okres i szuka pomocy we wszystkich możliwych miejscach.

CZYTAJ TAKŻE: Burmistrz Zakopanego: Naszych strat nie sposób dziś oszacować

Czy dochody miasta Torunia bardzo spadły przez pandemię?

Spadają i niestety jeszcze będą spadać, bo w każdym segmencie dochodów wpływy są mniejsze. Udział w podatku PIT spadł o 10 proc., czyli o 30 mln zł. Mniej osób korzysta z komunikacji miejskiej, niższe są więc wpływy z biletów. Znacznie mniej osób odwiedza Toruń, mamy zatem niższe dochody ze strefy płatnego parkowania. Przykłady można mnożyć.

Odbija się to na miejskich inwestycjach? Miasto musiało zrezygnować z jakichś projektów?

W tej chwili już wiemy, że nakłady na inwestycje w przyszłym roku będą o 20 proc. niższe. Praktycznie nie rozpoczniemy nowych, poza kilkoma, głównie drogami lokalnymi. Środki pójdą na kontynuację inwestycji już rozpoczętych lub na inwestycje wspierane ze środków zewnętrznych, choćby unijnych.

Sam urząd szuka oszczędności?

W tym roku ograniczyliśmy wydatki na wynagrodzenia urzędników o 10 proc. W miejsce odchodzących urzędników nie zatrudniamy nowych. Nie ma podwyżek. Są premie, ale niższe niż w ubiegłym roku. Staramy się też oszczędzać na innych bieżących działaniach, choćby komunikacji miejskiej. Młodzież nie dojeżdża do szkół, więc część kursów wyłączyliśmy. Są mniejsze wydatki na kulturę, na sport, jednak choć instytucje nie działają, to budynki trzeba utrzymać.

Podobno nawet iluminacji się dostanie. Oświetlenie świąteczne będzie skromniejsze niż przed rokiem.

Od kwietnia tylko część naszych zabytków jest iluminowana. Włączone są pojedyncze iluminacje na fragmentach murów od strony Wisły. Iluminacje świąteczne też będą skromniejsze.

CZYTAJ TAKŻE: Burmistrz Krynicy-Zdroju: Jeśli ruszy branża turystyczna, jest dla nas nadzieja

Szopka będzie taka jak co roku?

Będzie jak co roku – na Rynku Nowomiejskim, jednak odwiedzający będą obligowani do przestrzegania reżimu sanitarnego.

W Toruniu już podniesiono, czy zapowiedziano podwyżki, ceny usług komunalnych?

Mamy już uchwały rady miasta dotyczące podwyżek opłat za wywóz odpadów komunalnych oraz w komunikacji miejskiej. Będzie to pierwsza od sześciu lat podwyżka opłat za śmieci. Chcieliśmy ją wprowadzić w marcu, ale przyszła pandemia, więc wstrzymaliśmy decyzję. Jednak od nowego roku musimy tę podwyżkę wprowadzić. Wywóz odpadów komunalnych to system, który sam się finansuje, więc to, co wydamy na gospodarkę komunalną, musimy odzyskać od mieszkańców, którzy będą miesięcznie płacić złotówkę od osoby więcej.

Ceny biletów komunikacji miejskiej też wzrosną od 1 stycznia z 2,80 do 3,40 zł, ale bilety miesięczne podrożeją mniej – o ok. 5 proc.

fot. Lech Kamiński

Poruszyły pana słowa prezydenta Bydgoszczy dotyczące pomysłu utworzenia drugiej w regionie uczelni medycznej. Pana zdaniem nie jest ona potrzebna? Dlaczego?

Już 16 lat temu senaty dwóch uczelni: UMK i Akademii Medycznej w Bydgoszczy, podjęły jednogłośnie decyzję o połączeniu. Przez ten czas Collegium Medicum jest częścią UMK – uniwersytetu, który jest jedną z dziesięciu polskich uczelni badawczych, mającego olbrzymi dorobek naukowy. Collegium Medicum pod tymi skrzydłami znakomicie się rozwinęło. Posiadało jeden szpital kliniczny, dziś są dwa. Przybyło też studentów, pracowników naukowych, a wartość aktywów tej części UMK wzrosła trzykrotnie: ze 150 do 450 mln zł. To było możliwe właśnie w tej wspólnocie uniwersyteckiej. Collegium Medicum jest bardzo ważną częścią UMK. Nie można psuć czegoś, co dobrze funkcjonuje, co przynosi efekty w postaci wysokiego poziomu kształcenia. Dalsze funkcjonowanie CM UMK w niezmienionej, sprawdzonej formule jest szczególnie ważne w sytuacji, gdy kadry medyczne w Polsce są tak potrzebne. Budowanie czegoś przez niszczenie, to nie jest dobry kierunek myślenia.

CZYTAJ TAKŻE: Rafał Bruski: Takie czasy, że Bydgoszcz nie planuje nowych zadań

Ostatnio pięcioro absolwentów UMK odebrało klucze do mieszkań w Toruniu. Od kiedy trwa ta akcja? Przynosi efekty?

Już szósty rok przekazujemy mieszkania dla najlepszych absolwentów, którzy zostają w Toruniu i tu pracują. Mieszkanie przyznajemy na pięć lat. Przez ten czas absolwent musi pracować w naszym mieście. Po tym okresie możemy z nim podpisać umowę najmu na czas nieokreślony. Poza tym funkcjonuje u nas system stypendialny dla studentów. W tym roku przyznaliśmy 55 takich stypendiów, w tym 8 studentom pierwszego roku. To 500 zł miesięcznie, a dla najlepszych – 600 zł miesięcznie.

Jak wygląda sytuacja demograficzna w Toruniu: więcej osób umiera czy się rodzi?

Od trzech lat mamy równowagę w tej dziedzinie. Poziom urodzin i zgonów jest taki sam. Obserwujemy natomiast dużą migrację lokalną: np. mieszkańcy miasta wyprowadzają się na tereny podmiejskie. Stąd system stypendialny i mieszkaniowy dla absolwentów, by zatrzymać młodych w Toruniu. Ta migracja jest na poziomie 300 osób w 200-tysięcznym mieście, więc nie jest to coś budzącego daleko idące obawy.

Czy władze miasta mają jakąś specjalną ofertę dla młodych ludzi? Dla młodych rodzin?

To przede wszystkim oferta firm i przedsiębiorców, którzy oferują pracę na miejscu. Mamy bardzo rozproszoną przedsiębiorczość, bo w Toruniu jest zarejestrowanych 27 tys. firm, a zakładając, że w mieście 100 tys. mieszkańców jest w wieku produkcyjnym, widać, że są to głównie firmy małe i średnie. Jest kilku potentatów, ale oni także mają swoją branżową specyfikę.

Bardzo zależy nam na rozwoju segmentu obsługi biurowej, czyli – co dziś zaczyna być popularne – pracy zdalnej, z biur położonych w Toruniu na rzecz firm w innych miastach czy nawet krajach.

A jak pan widzi przyszłość bydgosko-toruńskiego lotniska? Toruń też jest udziałowcem spółki, a zdaje się, że wycofał swoje dotychczasowe wsparcie?

Mamy tylko 0,03 proc. akcji w lotnisku. W 2016 roku zadeklarowaliśmy dość istotne zwiększenie naszego udziału w spółce, ale Bydgoszcz się na to nie zgodziła, a jest jednym z dwóch wiodących akcjonariuszy portu lotniczego. Do ubiegłego roku, a jeszcze nawet w tym, finansowaliśmy działania o charakterze promocyjnym. Tajemnicą poliszynela jest, że na lokalnych lotniskach operują głównie tanie linie lotnicze. Są tanie, bo zainteresowane podmioty, w tym samorządy, wykupują u nich różne działania o charakterze reklamowo-promocyjnym. To się później przekłada na cenę biletu lotniczego. My również w tym uczestniczyliśmy, ale od przyszłego roku nie będziemy w stanie tego kontynuować. Musimy oszczędzać na wszystkim, dlatego nie stać nas na dopłacanie do tanich linii lotniczych poprzez wykup reklam. Jeśli sytuacja się poprawi, będziemy mogli znowu ten milion złotych dopłacać.

Jak pan widzi 2021 rok dla Torunia? Co ważnego w nim się może zdarzyć, a jakie plany może pokrzyżować pandemia?

Wiemy, że to nie będzie rok radosnego rozwoju i fajerwerków. W Toruniu zawsze działo się wiele i ciekawie. Oprócz zabytków magnesem dla turystów były też duże imprezy. Badania pokazują, że w 2019 roku przyjechało do nas 2,5 miliona ludzi. Gdy dodamy do tego ponad 30 tys. studentów, mamy obraz miasta tętniącego życiem. Dlatego sporo środków z budżetu miasta szło na wspieranie turystyki, kultury, rekreacji oraz imprez sportowych. Przyszły rok pod tym względem będzie dużo spokojniejszy, ale z czasem, gdy szczepionka na koronawirusa zadziała, będziemy mogli wrócić do aktywnego funkcjonowania.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Wielkie pasje małych społeczności

Aż 552 projekty 
dostaną pieniądze w ramach 
kolejnej edycji programu „Społecznik”. 
To oddolne, obywatelskie ...

Dla żaka: stół, łóżko i internet

Miasta otwierają się na nowoczesne domy studenckie. Na razie jednak większość uczących się jest ...

Nie dzielmy Mazowsza! Budujmy i integrujmy.

Od początku reformy administracyjnej państwa, która miała miejsce w 1998 roku, pojawiają się głosy ...

Oświata na skraju zapaści

Samorządowcy narzekają, że za niska subwencja i konieczność dopłacania do szkół nadmiernie drenują ich ...

Burmistrz Włodawy: W samorządzie skrajne ideologie są niepotrzebne

Nie wprowadzam skrajnie lewicowych uchwał, chociaż jestem z lewicy – mówi Wiesław Muszyński, burmistrz ...