Zrównoważony rozwój to cel dla współczesnych metropolii

for. mat.pras.

Największym wyzwaniem jest dzisiaj nieustanne zbliżanie ludzi o rozbieżnych poglądach politycznych i poszukiwanie wspólnej płaszczyzny dla ruchów miejskich, tak by wszyscy razem współdziałali w interesie obywateli – mówi Michael Müller, burmistrz Berlina.

Biorąc pod uwagę wyzwania globalizacji, miasta zaczynają wdrażać zrównoważoną gospodarkę opartą na wiedzy. Co sprawia, że Berlin jest innowacyjny w podejściu do głównych wyzwań stojących przed miastem?

Chcemy, żeby Berlin był postrzegany jako miasto nauki. Mamy trzy duże uniwersytety i dużą liczbę instytucji badawczych. Na przykład firma Bayer prowadzi badania centralne w Berlinie, ponieważ ma tutaj do tego doskonałe warunki. Ten jakościowy cel naszego wzrostu prowadzi nas również do skoncentrowania naszej polityki gospodarczej na cyfryzacji.

fot. AdobeStock

Macie reputację nowego miasta biznesowego. To konsekwencja podejścia, o którym pan mówił?

Dziś możemy powiedzieć, że Berlin jest jedną z lokomotyw wzrostu Niemiec. Nasze miasto rozwija się zarówno pod względem gospodarczym, jak i liczby ludności. Przeżywamy czas rozkwitu – corocznie nasze miasto przyciąga około 40 tys. osób, które chcą tu mieszkać i pracować. Na pierwszym miejscu w naszym programie działań mamy właśnie cyfryzację. Digitalizacja to obszar, który przenika przez wszystkie inne branże. Zawsze polegaliśmy na współpracy pomiędzy nauką i szeroko pojętymi pracami badawczymi z jednej strony, a gospodarką i przedsiębiorstwami z drugiej strony. To jest nasza recepta na sukces i właśnie w tym obszarze rozwija się imponująca kreatywność. Jest to także powód, dla którego – jako głowa miasta – przejąłem również odpowiedzialność za naukę, badania i uniwersytety. Ale trzeba też pamiętać, że głównym czynnikiem decydującym o międzynarodowym sukcesie Berlina jest liberalny i tolerancyjny klimat stolicy Niemiec. Ponadto nasze miasto jest również ekscytujące jako metropolia kulturalna.

CZYTAJ TAKŻE: Miasta muszą być motorem postępu

Cyfryzacja to obszar działania wielu startupów. Berlin je wspiera?

Berlin jest stolicą startupów. W nich właśnie widzimy naszą przyszłość. Potrzebujemy nowych firm w nowych branżach. Boom w Berlinie był w ostatnich latach bardzo dynamiczny. A o sytuacji po 1945 roku zadecydował fakt, że ważne centrale firm lub duże banki opuściły Berlin. Jeśli chodzi o politykę gospodarczą, tort został podzielony w Niemczech po upadku muru, kiedy mieliśmy szansę na nowe otwarcie. Musieliśmy więc odkryć coś nowego, co nie istniało jeszcze gdzie indziej. Dlatego właśnie skupiamy się teraz na temacie cyfryzacji, a jednym z ostatnich wielkich sukcesów jest 600-milionowa inwestycja firmy Siemens, międzynarodowego koncernu z Niemiec, który wcześniej miał siedzibę w Berlinie.

fot. mat.pras.

Głównym czynnikiem decydującym o międzynarodowym sukcesie Berlina jest liberalny i tolerancyjny klimat stolicy Niemiec

A jak pan widzi rolę miasta w podnoszeniu jakości życia? To jeden z tych aspektów, które biorą dziś pod uwagę ludzie poszukujący dla siebie miejsca zarówno zawodowego, jak i tego do życia…

Miasta i ich administracja stoją przed głównym zadaniem, jakim jest maksymalne uatrakcyjnienie warunków życia. Metropolia musi być przestrzenią, w której warto mieszkać. Dla mnie spójność społeczna i propagowanie wolontariatu są w Berlinie priorytetami, które stanowią główną formę obywatelskiego zaangażowania jednostek na rzecz społeczeństwa obywatelskiego. Jest to zadanie, które może być zrealizowane tylko blisko ludzi, tj. na poziomie miejskim lub lokalnym.

CZYTAJ TAKŻE: Przede wszystkim chodzi o demografię

fot. AdobeStock

Czyli włączenie społeczne jest ważnym elementem miejskiej polityki?

Zrównoważony rozwój musi być zawsze brany pod uwagę w polityce miejskiej, zwłaszcza w świetle nadzwyczajnego wzrostu, z którym musimy sobie poradzić. Miasto staje się coraz bardziej zaludnione, coraz bardziej wypełnione, a zasoby muszą rosnąć wraz z nim. Dotyczy to mieszkalnictwa, infrastruktury, a przede wszystkim ruchu i komunikacji w mieście. Konkretnie rzecz biorąc, słuszne i właściwe jest zatem przyjęcie po raz pierwszy ustawy o mobilności w tym kontekście i wprowadzenie bardzo konkretnych ulepszeń warunków dla zeromisyjnego ruchu rowerowego.

Jesteście gotowi na te zmiany?

Musimy. Przyszłość ludzkości jest związana z wielkimi metropoliami. Dotyczy to nie tyle Europy, co także innych kontynentów. Chodzi o wzrost liczby ludności, zabezpieczenie zasobów potrzebnych do życia, takich jak miejsce do mieszkania, energia i woda, ale przede wszystkim o ruch uliczny w tych aglomeracjach i związaną z tym kwestię kontroli zanieczyszczenia powietrza.

No właśnie, czy widzi pan różnicę między miastem a krajem w kontekście mobilności?

Z administracyjnego punktu widzenia miasto Berlin jest krajem związkowym Republiki Federalnej Niemiec z własną przestrzenią miejską, tak więc w kontekście zarządzania różnic pomiędzy miastem a wsią nie da się rozwiązać administracyjnie w kompleksowy sposób. Ale oczywiście mamy do czynienia z rosnącą liczbą osób dojeżdżających do pracy, które nie powinny być zdane wyłącznie na samochód. Dlatego też coraz silniej koncentrujemy się na rozbudowie sieci kolejowej.

fot. Wikipedia

Największym wyzwaniem jest dzisiaj zbliżanie ludzi o rozbieżnych poglądach politycznych i poszukiwanie wspólnej płaszczyzny dla ruchów miejskich, by wszyscy współdziałali w interesie obywateli

W jakim stopniu pieniądze z Unii Europejskiej wpływają na te plany? Czy te środki są dla was dostępne?

Wiemy, co zawdzięczamy możliwościom finansowania oferowanym przez Unię Europejską, a nasza praca w obszarze polityki berlińskiej opiera się na tych możliwościach. Oczywiście pożądane byłoby uproszczenie dostępu do tych funduszy. Nie jest przypadkiem, że nie zawsze udaje nam się ubiegać o wszystkie fundusze, które mogliśmy otrzymać.

fot. AdobeStock

Jakie jest największe wyzwanie dla burmistrza?

Największym wyzwaniem jest dzisiaj nieustanne zbliżanie ludzi o rozbieżnych poglądach politycznych i poszukiwanie wspólnej płaszczyzny dla ruchów miejskich, tak, by wszyscy razem współdziałali w interesie obywateli. Taki jest cel naszej pracy, kiedy stoimy na czele takiej wielkiej metropolii jak Berlin, zamieszkiwanej przez miliony, która stale się rozwija.

CZYTAJ TAKŻE: Rząd niepotrzebnie rywalizuje z samorządem

A zna pan takie miasta, które byłyby wzorem do naśladowania, gdzie już udało się to, o czym myślą władze Berlina?

Nie wydaje mi się. Jestem prezydentem największej międzynarodowej sieci miast Metropolis, do której przynależy prawie 140 miast na całym świecie i wiem jedno – chociaż możemy się wiele nauczyć od siebie nawzajem, rzadko przyjmujemy rozwiązania w niezmienionej formie. Na przykład Berlin jako dawniej podzielone miasto ma swoją własną historię „miasta wolności”, jak zwykliśmy mówić. Żadna inna metropolia na świecie nie ma takich doświadczeń. To jest nasz wyróżnik. Ale mamy świadomość, iż nadal istnieją obszary do poprawy. Pod wieloma względami nadal jesteśmy daleko w tyle za takimi metropoliami, jak Londyn, Rzym czy Paryż. Ale chcemy je gonić.

Gonić czy tworzyć nową jakość? Jak pana zdaniem będą wyglądać metropolie przyszłości?

Będą to miejsca nadające się do zamieszkania, czyste i zielone, ze zdrowym powietrzem i czystą wodą, gdzie ludzie chętnie ze sobą współegzystują i gdzie, dzięki wydajnemu i inteligentnemu zarządzaniu z wykorzystaniem instrumentów epoki cyfrowej, nowe formy pracy i współżycia społecznego mogą swobodnie się rozwijać i zwiększać swój potencjał. Mówiąc prościej: będą miastami, w których nawet nie zauważysz, że są milionowymi metropoliami.

fot. AdobeStock

A jakie są pana doświadczenia ze współpracy między Berlinem a polskimi miastami?

Bardzo dobrze pamiętam wspaniałą wizytę w mieście partnerskim Berlina – w Warszawie w maju 2016 roku, kiedy to w serdeczniej atmosferze świętowaliśmy 25-lecie naszego partnerstwa. Jako niemiecki socjaldemokrata w tym mieście zawsze myślę szczególnie o historycznym przyklęknięciu kanclerza Niemiec Willy’ego Brandta, który na zawsze pozostanie w naszej pamięci i przypomina nam, że dla wielu Polaków Niemcy, a zwłaszcza Berlin, to wciąż miasto, od którego rozpoczęła się wojna, ucisk i zagłada. Z drugiej strony, w tamtym czasie w Warszawie doświadczyłem w wyjątkowy sposób, jak ludzie świętowali swoje zaangażowanie na rzecz Europy i zjednoczenia Europy. Niezapomnianym przeżyciem jest dla mnie nastrojowy koncert europejski w parku fontann nad Wisłą, a przede wszystkim imponująca Parada Schumana, która tradycyjnie odbywa się w polski Dzień Europy.

CZYTAJ TAKŻE: Europa opiera się na solidarności

Czy jest coś w mieście w Polsce, czego pan zazdrości?

Są to pięknie odrestaurowane starówki w wielu ważnych polskich miastach, które zostały odbudowane i odtworzone z wielkim poświęceniem, unikalnym kunsztem i miłością.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Polska może być lepsza

Wywiad z Pawłem Adamowiczem zamieściliśmy w „Życiu Regionów” 21 maja 2018 roku. Mocno podkreślał ...

Potrzeba więcej pieniędzy na śmieci

Gmin nie stać na usuwanie składowisk odpadów, gdy uchyla się od tego ich posiadacz, ...

Samorządy stawiają na S10

Wspólne działania na rzecz przyśpieszenia budowy drogi ekspresowej S10 łączącej Świnoujście z Warszawą planują ...

Jak posklejać Polskę rozwarstwioną

Świętokrzyskie jeszcze długo nie dogoni Mazowsza czy Wielkopolski – przyznaje nowy marszałek tego regionu. ...

Są pieniądze na walkę ze smogiem

Po dwóch latach starań województwo zachodniopomorskie wprowadza swój własny program antysmogowy. Prawie 40 mln ...

Jezioro Malta w Poznaniu / fot. AdobeStock

Przybywa bezpiecznych kąpielisk

Polska doszła do ładu z unijną dyrektywą oraz ustawą o prawie wodnym. Dzięki temu ...