Centrum polskiego piwowarstwa leży na południu

Miłośnicy piwa z browarów rzemieślniczych, które od kilku lat szybko zyskują nad Wisłą popularność, lubią przeciwstawiać je międzynarodowym koncernom piwowarskim, które sztukę warzenia piwa przemieniły w zwykły przemysł.

Na Śląsku, jak w żadnym innym regionie Polski, widać, że taka klasyfikacja browarów to jaskrawe uproszczenie.

Grupa Żywiec, drugi w Polsce producent piwa, to w tym schemacie wcielenie koncernu przemysłowego. Ale to właśnie GŻ przez niemal dwie dekady, do 2014 r., organizowała na terenie żywieckiego browaru festiwal Birofilia. To była obowiązkowa impreza w kalendarzu każdego piwowara domowego, smakosza piwa czy kolekcjonera gadżetów związanych z piwowarstwem. Gwoździem programu był konkurs piw domowych cieszący się dużym prestiżem m.in. z racji głównej nagrody: w ostatnich latach festiwalu zwycięzca mógł uwarzyć piwo według swojej receptury w należącym do GŻ Browarze Zamkowym w Cieszynie. Tę drogę przeszło kilku późniejszych założycieli browarów rzemieślniczych. Birofilia odegrały więc niebagatelną rolę w rozwoju kultury piwnej nad Wisłą, w tym piwowarstwa rzemieślniczego.

Wspomniany cieszyński Browar Zamkowy to kolejny powód, aby piwo oceniać na podstawie tego, jak smakuje, a nie tego, kto je uwarzył. W ubiegłym roku GŻ, widząc nową falę w piwowarstwie, przekształciła cieszyńską warzelnię w odrębną spółkę, działającą właśnie w segmencie piw rzemieślniczych. Już wcześniej powstawały tam piwa cenione przez miłośników tego trunku, jak choćby Mastne i żywiecki porter bałtycki.

Wracając do Birofiliów, jednym z inicjatorów i organizatorów festiwalu był Grzegorz Zwierzyna, były kierownik Piwiarni Żywieckiej. Ten sam, który w 2011 r. wraz z dwoma kolegami powołał do życia Pintę, prekursora rewolucji piwnej w Polsce. Oprócz nowych, często eksperymentalnych stylów piwa, Pinta spopularyzowała nad Wisłą model browaru kontraktowego, czyli produkującego piwo według własnych receptur, ale w podnajętych warzelniach. Sama korzysta z mocy wytwórczych Browaru na Jurze w Zawierciu – i można śmiało powiedzieć, że w ten sposób dała mu impuls do rozwoju – oraz powstałego niedawno browaru Zarzecze, specjalizującego się w obsłudze kontraktowców. A wkrótce Pinta zamierza zbudować własny browar, oczywiście nieopodal Żywca.

Konkurencję – choć rzemieślnicy twierdzą, że na tym etapie rozwoju rynku ze sobą nie rywalizują – już w śląskiem ma, choćby w postaci browaru Wąsosz z okolicy Częstochowy. Zresztą, rzut oka na mapę browarów w Polsce wystarczy, żeby zauważyć, że Śląsk jest dziś centrum polskiego piwowarstwa, co jest wspólnym osiągnięciem żywieckiego browaru i browarów nowej fali. >R5

Mogą Ci się również spodobać

Szklane domy z Koszalina

Filharmonia w Szczecinie, szklane mosty kampusu Uniwersytetu w Białymstoku czy też siedziba Swatcha w ...

Burmistrz Morawicy: Mieliśmy pomysł na siebie

Nie jestem jedynym autorem naszego sukcesu, równie ważni są mieszkańcy – mówi Marian Buras, ...

Samorządy inwestują w remonty kamienic

Lokalni włodarze zabierają się wreszcie za odnawianie zabytkowych budynków w centrach miast. Przy czym ...

Raport: jak zmienia się rynek pracy w regionach

Sprawdziliśmy, jak w ostatnich latach zmieniało się zatrudnienie w powiatach i województwach. Kto ma ...

Przekraczanie granic intymności

Od  13 czerwca w PGS w Sopocie oglądać można wystawę „Body Works”. Jej bohaterem ...

Równość w urzędzie

Równe traktowanie ze względu na płeć, wiek, stan zdrowia, niepełnosprawność, pochodzenie, narodowość, rasę, religię, ...