Potwierdzam swoją obecność na świecie

materiały prasowe

O Władysławie Strzemińskim, Andrzeju Wajdzie i planach związanych z przyszłorocznymi obchodami Roku Andrzeja Strumiłły, które mają się rozpocząć na przełomie stycznia i lutego na Podlasiu – mówi jedna z najbarwniejszych osobowości Podlasia.

Rz: Czuje się pan doceniony przez swoją „małą ojczyznę”?

Prof. Andrzej Strumiłło: Czuję się troszkę zawstydzony. To jest specyficzne zawstydzenie, które może wynika z tego, że wiemy ilu jest znakomitych ludzi wokół nas, bardziej godnych takiego zaszczytu. Ale nie mogłem nie wyrazić zgody na wspaniałą propozycję, która pomoże mi w realizacji planów i zamierzeń. Dziękuję wszystkim, którzy przyłożyli się do tej decyzji.

Panie profesorze pan jest jednym z naszych nielicznych gigantów!

Muszę protestować.

Proszę protestować, ale też wspomnieć, czego możemy się spodziewać w przyszłym roku w związku z pana twórczością.

Lista wydarzeń jest bogata. Trwa seria moich wystaw, jedna z nich jest teraz w Wilnie, a potem trafi do Szauli i Ciechanowa. Ekspozycje rysunków o tematyce azjatyckiej planuję na 4 kwietnia w krakowskim Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha, do czego zdążył mnie namówić jeszcze Andrzej Wajda. Będzie to summa moich azjatyckich doświadczeń. Dużą wystawę malarską planuję w Brukseli. Mój znajomy, nowojorski galerzysta, otworzył tam nową galerię. Planuję też wiele innych wystaw i wydawnictw.

Na co pan się zdecydował pośród swojego gigantycznego dorobku?

Najbardziej zaawansowany jest album o Maćkowej Rudzie, gdzie moja obecność trwa już ponad trzydzieści lat. Przez to miejsce przewinęło się wiele plenerów, przedstawień teatralnych, koncertów i spotkań. Gościło tu wielu wybitnych ludzi. Chcę stworzyć kronikę tego miejsca. W Suwalskim Ośrodku Kultury SA eksponowane moje Teatralia – scenografie teatralne i operowe. W Operze Białostockiej trwa wystawa moich fotografii z wyprawy do Kraju Chabarowskiego z 1958 roku. Myślę, że za tym również pójdzie wydanie albumu. Nie mogłem opublikować fotografii, kiedy powstały, ponieważ, jak mi powiedziano, zbyt mało było w nich przemysłu. Mam ponad 11 tysięcy zdjęć dokumentujących Manhattan lat 80-tych. Chciałbym wydać o nim książkę. Mam też zamiar opracować album o koniach wschodnich, które hoduję w Maćkowej Rudzie od ćwierć wieku.

Już choćby z tego, co usłyszeliśmy – wynika jasno, że jest pan twórcą o renesansowych zainteresowaniach. Co, pana zdaniem, uformowało tę pana wszechstronność?

Trudno powiedzieć. Osoba nieprzyjazna powie, że egotyzm. Mamy energię, którą chcemy potwierdzić swoją obecność na świecie. Poza tym ciekawość życie powoduje, że człowiek próbuje smakować różnych jego dziedzin. Brałem udział w ekspedycjach wysokogórskich, byłem sternikiem morskim. W dziedzinach sztuk wizualnych próbowałem wszystkich rodzajów ekspresji.

Nie mogę nie zapytać o pana mistrza Władysława Strzemińskiego.

Można powiedzieć, że to był święty – charyzmatyczny apostoł awangardy, z którym miałem się szczęście zetknąć w początkach mojej edukacji. Jako chłopak wrażliwy z prowincji litewsko-białoruskiej, trafiłem z legitymacją nr 15 do nowo otwartej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych w Łodzi. Strzemiński był tam profesorem. Dał mi świadomość, która pozwalała odkrywać uroki europejskiej i światowej sztuki współczesnej, a także porządkować własny pogląd w tej dziedzinie. To była niezwykle pożyteczna lekcja. Idee Strzemińskiego przeniosłem do Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Zorganizowałem tam Grupę Samokształceniową. Jednym z moim kolegów był Andrzej Wajda. Tak się złożyło, że zakończył on pracowity i pełen sukcesów cykl swojego żywota dziełem „Powidoki” – składając hołd Strzemińskiemu. Wrócił do początku, do chwili młodzieńczej. To jest ważne, piękne i niezwykłe. W naszej grupie byli również Jan Tarasin, Walerian Borowczyk i Andrzej Wróblewski, który był naszym attache prasowym.

A potem doszło do przełomowej prezentacji polskiej sztuki współczesnej w Arsenale.

Byłem w jury tej wystawy wraz z Wojciechem Fangorem. Wybieraliśmy i kwalifikowaliśmy prace, a potem z Elżbietą Grabską zrobiliśmy w Berlinie wystawę „Po Arsenale” – pierwszą ekspozycję awangardy w krajach bloku wschodniego.

Skąd wziął się w pana twórczości motyw azjatycki?

Może to kwestia przypadku, ale moją pierwszą wielką podróż w 1954 roku odbyłem do Chin. Pojechałem tam z delegacją kulturalną. Można rożnie patrzyć na historię, ale skład delegacji był imponujący: Regina Smendzianka, Stefania Woytowicz Tadeusz Breza, Jan Kott. Dzięki mojej wszechstronnej działalności plastycznej projektowałem bardzo wiele architektury wystawienniczej, co w ówczesnych trudnych czasach – dawało mi szansę na poznanie świata. Państwo, lepsze czy gorsze, musiało handlować. Pawilony trzeba było projektować. Robiłem na przykład targi rolnicze w New Delhi lub wystawę książki polskiej w Paryżu i Tokio.

Przygotował pan wraz z Czesławem Miłoszem i Tomasem Venclową „Księgę Wielkiego Księstwa Litewskiego i wybrał do mieszkania Maćkową Rudę, czyli krajobraz Podlasia przypominający Księstwo.

Wybór miejsca na życie to kwestia krajobrazu, ale także aury, języka, intonacji i bliskości granic Litwy oraz Białorusi. Po wojnie ojczyzną zastępczą były dla mnie Mazury. Bliższa mojemu sercu jest jednak ziemia suwalska i sejneńska. Pewnie dlatego, że mój ojciec i jego rodzina pochodzi z Mińska, zaś mama z Auksztoty, czyli północnej Wileńszczyzny. Bliską memu sercu jest przeszłość Wielkiego Księstwa Litewskiego i Rzeczypospolitej Obojga Narodów.

CV

Andrzej Strumiłło – malarz, grafik, rzeźbiarz, scenograf, fotograf, podróżnik, pisarz i poeta, jedna z najbarwniejszych osobowości Podlasia, Honorowy Obywatel Suwałk i Honorowy Ambasador Województwa Podlaskiego – w październiku 2017 roku skończy 90 lat. Od lat mieszka i pracuje na Suwalszczyźnie – w Maćkowej Rudzie nad Czarną Hańczą. Zajmuje się pracą twórczą, ale również uprawą roli i hodowlą koni.

Mogą Ci się również spodobać

Zamówienia publiczne: warunek musi czemuś służyć

Ustalenie kryterium oceny ofert powinno mieć przełożenie na wyższy walor otrzymanego świadczenia.

Zrównoważony rozwój za mniejsze pieniądze

Wyłonione w wyborach lokalne władze, chcąc rozwijać konkurencyjność gminy czy miasta, będą miały ciężki ...

Inkasent nie może obliczyć należności

Ewentualne trudności z egzekwowaniem obowiązku poboru opłat lokalnych mogłyby być rozwiązane przez właściwą organizację ...

Miasta finansują floty ekologicznych autobusów

W 2018 roku zarejestrowano 317 nowych autobusów z napędem alternatywnym. 54 miały napęd gazowy, ...

Miejsce tylko na zebrania, nie na imprezy

Organizowanie w sali wiejskiej przyjęć weselnych było niedozwoloną zmianą sposobu jej użytkowania.

Gwiazda hipisowskiej muzyki w Dolinie Charlotty

Wydarzeniem Festiwalu Legend Rocka w Dolinie Charlotty będzie koncert Johna Fogerty, byłego lidera hipisowskiej ...