Post Image
Wielkie koty (i małe kotki) to chluba gdańskiego ZOO.
Post Image
Wielkie koty (i małe kotki) to chluba gdańskiego ZOO.

Bierzemy czynny udział w ratowaniu ginących gatunków. Dzisiejsze ZOO to inny świat, niż 20 lat temu – mówi Michał Targowski, szef największego ogrodu zoologicznego w Polsce, który niedawno świętował pierwsze urodziny swoich lwiątek.

Ciepłe, wysokie pomieszczenie. Za szybą widać wylegujące się małe lwy. W środku ojciec. Jeden z maluchów z zaciekawieniem przygląda się gapiom.

Nagle słychać ryki dobiegające z zewnątrz. Duży samiec podnosi się powoli i wychodzi, za nim cała gromadka. Na szczycie dużego, dwuhektarowego wybiegu widać awanturujące się dwa młode lwy. Ojciec powoli wbiega na szczyt. W jednej sekundzie robi się cicho i cała gromada zasiada na szczycie w ciasnej kupce.

– No i mamy rodzinę w komplecie – komentuje sytuację Michał Targowski, szef ogrodu zoologicznego.

To jedno z ostatnich spotkań, trzy dni później jeden z rocznych lwów pojedzie do ZOO w Chorzowie. Po nim wyjadą kolejne samce. Bo przecież król może być tylko jeden. Gdański król przyjechał w 2014 roku z Francji. W tym samym czasie z Portugalii przyjechały trzy samice. Niestety – jedną szybko zagryzł. Dwie pozostałe w ubiegłym roku – w lipcu i w listopadzie – dały mu potomstwo. Lwy to jedna z dum Gdańska, stąd inwestycja w nowoczesny pawilon dla tych zwierząt. Nad jego wejściem wisi historyczny herb miasta, oczywiście z dwoma lwami.

Razem w EAZA

Gdańskie ZOO powstało w 1954 roku. Na otwarcie miało 54 zwierzęta i ogromny potencjał. Przede wszystkim największą powierzchnię w Polsce, bo blisko 124 hektary, które zajmują obszar pomiędzy gdańską Oliwą, a zalesionym pasmem wzgórz.

– To teren naturalny, mocno urozmaicony, który posiada swoiste strefy klimatyczne. Są tutaj tereny i wilgotne, suche, zalesione, nasłonecznione. To tworzy specyficzny mikroklimat dla wybranych zwierząt – mówi Michał Targowski. – Mamy doskonałe warunki dla zwierząt kopytnych. Jelenie mają prawie 2 ha powierzchni. Żyrafy mają 1,5 ha. Lwy mają prawie 2 ha wybiegu. Mamy duże przestrzenie. Mamy cudowne warunki dla hodowli ptaków, bazujemy na naturalnych ciekach wodnych, potrafiliśmy wykorzystać naturalne strumienie.

Misja hodowlana i ratowanie ginących gatunków to jeden z najważniejszych dzisiaj celów ogrodów zoologicznych. Na pewno tych zrzeszonych w EAZA. To Europejskie Stowarzyszenie Ogrodów Zoologicznych i Akwariów. Utworzenie EAZA dla ogrodów oznaczało rewolucję, bo kończyło z handlem zwierzętami. Członkowie stowarzyszenia wymieniają się nimi bezpłatnie.

– Zwierzęta nie mają ceny, sprowadzamy je za darmo i oddajemy też bez pieniędzy. Opłacamy tylko transporty – cieszy się Targowski. – Pamiętam czas kiedy kupowało się zwierzęta. Kiedy np. kończyliśmy pawilony dla żyraf to miały wartość po 30 tys. euro. A przecież handel zwierzętami prowadzi do kłusownictwa.

Jak wyjaśnia dyrektor, współczesne ogrody tworzą wspólnie programy dla wybranych ginących gatunków. – Są gatunki, których już nie ma na wolności. Programy dla wybranych gatunków polegają na tym, by tworzyć grupy hodowlane nie spokrewnionych osobników. Prowadzone są bazy danych w ramach EAZA i dla takich gatunków jak antylopa, oryks, hipopotam karłowaty, wilk grzywiasty, szympans, kondor, gromadzi się osobniki, czy też pary w oparciu o jak najmniejszy współczynnik pokrewieństwa, bo to daje perspektywę silnych osobników. My posiadamy szpaka walijskiego w kolekcji. Ostatni egzemplarz na wolności znaleziono w 2002 roku – mówi Targowski.

Powrót do natury

Gdańskie zoo bardzo aktywnie zajmuje się hodowlą. Dużą sławą cieszy się para kondorów wielkich, ginącego gatunku ptaków. Kora i Kacper zamieszkali w Gdańsku w latach 70. i od tego czasu wydali na świat wiele potomstwa, które pojechało w świat. W ogrodzie po cichu liczą, że ich potomstwo, które też mieszka w ogrodzie, wyda na świat kolejne pokolenie, co byłoby ewenementem.

W Gdańsku mieszka też tygrys amurski, taki sam, jakiego Janek Kos, bohater serialu „Czterej pancerni i pies” zabił na Syberii. Jego populacja na świecie z kilku tysięcy zmalała obecnie do kilkuset. Zabija się go dla kłów, skóry, talizmanów i wiary w magiczne właściwości lecznicze. Wkrótce może zniknąć całkowicie. Kolejny zagrożony gatunek to słoń afrykański. Wskutek kłusownictwa, które zabija te wielkie ssaki dla wyrobów z kości słoniowej, perspektywa wyginięcia to 50 – 60 lat. Nawet szympansy są zagrożone, gdyż w Afryce, w najbiedniejszych regionach zabijane są dla mięsa.

Gdański ogród w ramach EAZA nie tylko stara się hodować zwierzęta. W 2014 roku dwie gdańskie antylopy zostały wytypowane do programu „Powrót do natury”, dzięki czemu pojechały do Czadu. W zamian do Gdańska przyjechały inne samice.

Przynależność do EAZA i misja hodowlana oznacza też utrzymanie odpowiednich warunków dla zwierząt i stałe podnoszenie standardu ogrodu. W Gdańsku mają już plan rozwoju do 2030 roku, a nim koncepcję wielkiego pawilonu dla gatunków z Ameryki Południowej. Całoroczny pawilon, wybudowany za około 20 mln zł, miałby mieścić dżunglę. Na razie w 3-letnim planie jest budowa nowego centrum dla ptaków afrykańskich. Do inwestycji zachęca też popularność, jaką cieszy się ZOO – rocznie odwiedza je ok. 450 tys. osób.

Mogą Ci się również spodobać

Agencje ratingowe doceniają polskie samorządy

W ostatnich miesiącach trwa dobra passa miast i regionów, jeśli chodzi o oceny agencji ...

Ostatnia chwila na skuszenie podatników

Tańsze bilety na komunikację, więcej punktów podczas rekrutacji dzieci do żłobków, przedszkoli czy szkół ...

Kubki jednorazowe w urzędach nie są trendy

Wałbrzych, Kraków, Trzcianka. Co je łączy? Ekologia. W tych miastach jednorazowe naczynia plastikowe mają ...

Jak posklejać Polskę rozwarstwioną

Świętokrzyskie jeszcze długo nie dogoni Mazowsza czy Wielkopolski – przyznaje nowy marszałek tego regionu. ...

Kraków przyciąga coraz więcej inwestycji technologicznych

Ludzie to największy magnes

Dla inwestorów coraz większe znaczenie ma kapitał ludzki. Miasta to wiedzą i robią wiele, ...

Dzięki konkursowi dofinansowanie uzyskało m.in. 13 parafii na kwotę blisko 28 mln zł. Najwięksi beneficjenci dostali po 2,9 mln zł, to cztery parafie – w Koszalinie, Choszcznie, Szczecinie i Białogardzie

Na ratunek starym świątyniom

Trwa wielki remont zabytków 
na Pomorzu Zachodnim. W tym roku 
samorząd województwa postanowił 
dofinansować ...